16 listopada br. zmarl w Wielkiej Brytanii Franciszek Kornicki, ostatni z żyjących dowódców polskich eskadr lotniczych okresu II wojny światowej.

Urodził się 18 grudnia 1916 roku we Wreszczynie na Lubelszczyznie, uczęszczał do szkół w Hrubieszowie, a następnie do „Szkoły Orląt” w Dęblinie, którą ukończył w marcu 1939 roku z trzecią lokatą na 173 kadetów.

Franciszek Kornicki brał udział w walkach powietrznych we wrześniu 1939 r. i mimo brawury lotników wynik starcia z nowoczesną Luftwaffe był przesądzony. Po inwazji sowieckiej 17 września, wraz z innymi personelem, otrzymał rozkaz ewakuacji do Rumunii. Stamtąd przedostał się statkiem do Marsylii, gdzie podjął dodatkowe szkolenie na maszynach wchodzących w skład wyposażenia francuskiego lotnictwa.

Po kapitulacji Francji, wraz z grupą kolegów, przekroczył granicę hiszpańską i drogą morską przedostał się do angielskiego Liverpoolu.

Latał w słynnym Dywizjonie 303, został następnie przydzielony w lutym 1941 roku do Dywizjonu 315, gdzie najpierw pilotował myśliwce „Hurricane” a następnie „Spitfire”, latając z misjami rozpoznania nad Francję. W lutym 1943 r. został mianowany dowódcą Dywizjonu 308, który stacjonował w podlondyńskim Northolt, jednak już dwa miesiące później został przeniesiony na stanowisko dowódcy Dywizjonu 317, wielokrotnie wykonując loty nad okupowaną Europą.

W styczniu 1944 roku Kornicki został członkiem sztabu polskich sił lotniczych w Wielkiej Brytanii, a po kursach sztabowych w lecie 1944 r. znalazł się kolejno w Belgii, Holandii i Niemczech.

Po wojnie podzielił los wielu Polaków – pozostał w Anglii, ożenił się z Brytyjką i prowadził hotel. Jednak w lecie 1951 roku powrócił do latania, tym razem w brytyjskich barwach RAF-u, służąc kolejno na Malcie, Cyprze i w Adenie aż do 1972 roku.
Franciszek Kornicki został kawalerem Virtuti Militari oraz Polonia Restituta. W czasie obchodów 70-lecia Bitwy o Anglię w roku 2010, Kornicki spotkał dawnych kolegów z bazy Northold i ponownie wzleciał w niebo zachowanym egzemplarzem „Spitfire’a”, który ongiś wchodził w skład jego własnego Dywizjonu 317.

Kornicki był skromnym człowiekiem, ale został doceniony przez Wyspiarzy: muzeum RAF w swojej ankiecie przyznało mu tytuł „the People’s Spitfire Pilot”, jego sylwetkę wielokrotnie prezentowano w czasie obchodów stulecia RAF, a jeszcze wiosną 2017 r., w wieku 101 lat był gościem szkoły pilotów RAF w Cranwell, spotykając się z jej słuchaczami.

Pozostawił żonę Pat i dwóch synów.

PK