Zbliża się Święto Dziękczynienia. Jak spędzą je amerykańskie gwiazdy? Katie Homes, była żona Toma Cruisa, wyznała, że wybiera się w rodzinne strony. Aktorka pochodzi z Ohio i właśnie tam będzie celebrować swoje ulubione święto. „Wiele lat temu mój tata zapoczątkował rodzinną tradycję, która polega na wspólnym bieganiu w parku” – mówi Katie. „Dystans wynosi trzy mile i nosi nazwę „Turkey Trot” („indyczy kłus”). Można wygrać nagrodę, ale jeszcze mi się to nie udało” – dodaje gwiazda.

Z kolei Katy Perry spędzi święta ze swoją najbliższą kuzynką, która trzy dni przed Thanksgiving ma urodzić córeczkę. „Będziemy cieszyć się tym cudnym dzieciątkiem, prawdopodobnie wielkości małego indyka” – żartuje piosenkarka. „Jest pierwszym – od ponad 20 lat – potomkiem, który przyjdzie na świat w naszej rodzinie, więc panuje wielkie poruszenie” – zdradziła Perry. Blond seksbomba Pamela Anderson deklaruje natomiast, że zamiast jeść ptaki, woli je… łaskotać. 45-letnia wegetarianka wybiera się na indyczą farmę gdzie będzie „gilgotać je pod skrzydłami, sadzać sobie na kolanach i karmić ciastem z dyni”.

Taylor Swift – choć ma dopiero 22 lata – jest jedną z najbardziej zapracowanych gwiazdek muzyki pop. Ponieważ akurat w Dzień Dziękczynienia będzie w Japonii, postanowiła spotkać się na uroczystej kolacji z rodziną wcześniej. „Odbijemy sobie w Święta Bożego Narodzenia” – przekonuje. „Mam nadzieję, że wtedy będę miała więcej czasu, bo aktualnie jestem strasznie zapracowana. Promocja nowego albumu, koncerty, wywiady… Kręcę się jak chomik w kołowrotku” – śmieje się wokalistka, ale chyba nie narzeka. Jest na dziewiątym miejscu najbogatszych gwiazd Ameryki. W zeszłym roku zarobiła 170 milionów dolarów i – jak twierdzą eksperci – dopiero się rozkręca.

 

*

„Śpiewałam od zawsze. Ten talent ujawnił się u mnie dosyć wcześnie. Już jako malutka dziewczynka cały czas śpiewałam – i było to nieznośne dla otoczenia” – wspomina Ania Dąbrowska. Jednak wokalistka długo nie myślała poważnie o karierze muzycznej. „Pochodzę z małego miasta na wschodzie Polski z robotniczej rodziny, w której wszyscy myśleli o życiu bardzo realistycznie. Śpiewanie nie kojarzyło się moim bliskim z czymś, z czego można się w życiu utrzymać. Dlatego myślałam o tym w kategoriach hobby. Spotykałam się po szkole z kolegami, którzy robili muzykę i śpiewałam z nimi. Wiedziałam jednak, że na zawód muszę wybrać coś poważnego. Dlatego zaczęłam studiować psychologię” – wyjaśnia. Dąbrowska skończyła piąty rok, ale nigdy nie napisała pracy magisterskiej, czego – jak podkreśla – żałuje. „Studia były bardzo rozwojowe, a psychologia przydała mi się w życiu prywatnym. Dzięki niej mogłam w trudnych sytuacjach stanąć z boku siebie samej; przeanalizować własne zachowanie i naprawić popełnione błędy. Zresztą zawsze byłam introwertykiem, interesującym się ludzkim wnętrzem. Myślę, że właśnie dlatego wybrałam te studia” – opowiada.

Jeszcze jako studentka Ania wzięła udział w castingu do „Idola” i choć nie wygrała programu, jest jedną z niewielu laureatów talent show, którym udało się zaistnieć na polskim rynku muzycznym. Jednak – jak sama mówi – długo czuła się debiutantką. „W naszym show – biznesie właściwie każda kolejna płyta jest wielką niewiadomą. Dlatego stąpamy ciągle po grząskim gruncie. I każdym następnym albumem musimy wszystkim udowadniać, że jesteśmy nadal popularni” – mówi artystka. „Stąd nieustanne wrażenie, że przede mną mnóstwo nauki. Dopiero w zeszłym roku poczułam, że mam już ugruntowaną pozycję. Ale wiem, że i tak każda kolejna płyta będzie dla mnie stresem” – wyznaje. Po świetnie przyjętym albumie „Dla naiwnych marzycieli” i piętnastu latach na scenie, Ania Dąbrowska wydaje „The Best Of”. Znajdzie się na nim piętnaście utworów. Płytę promuje najnowszy singiel zatytułowany „Z Tobą nie umiem wygrać”. Krążek ukaże się również na podwójnym winylu. I – jak przewidują krytycy muzyczni – szybko pokryje się platyną.

 

*

Janusz Gajos kończy 77 lat, ale nie zwalnia tempa. W nowym filmie Łukasza Palkowskiego („Bogowie”, seriale „Belfer”, „Diagnoza”, „39 i pół”) gra Marka Kotańskiego, założyciela Monaru. Na decyzję o wzięciu udziału w projekcie, jak to zwykle u wybitnego aktora bywa, złożyło się kilka elementów: wartość scenariusza, reżyser i legendarna postać, w którą ma się wcielić. „Kotański jest legendą” – mówi Gajos. „Człowiekiem, który pierwszy zaczął u nas pomagać ludziom uzależnionym od narkotyków. Natomiast opowieść o Jurku Górskim (triatloniście, który wyszedł z uzależnienia) jest opisem wychodzenia z samego dna człowieczeństwa” – tłumaczy aktor. „Kiedy z nim rozmawiałem, między innymi o postaci Kotańskiego, powiedział mi, że reżim jest jedyną drogą do sukcesu” – dodaje. Na sugestię dziennikarki, że większość z nas woli marchewkę od kija, gwiazda deklaruje: „Ja za kijem nie przepadam. Marchewce nie ufam. Motywowałem się w większości przypadków sam. Kiedy zaczynałem naukę zawodu, wszyscy tam byli mistrzami. Obserwowałem ich bardzo pilnie i w końcu doszedłem do wniosku, że nie mogę akceptować wszystkiego bezkrytycznie i zacząłem oddzielać to, co mi się w niektórych podobało, od tego, co wydawało mi się nie do zaakceptowania. Takie postępowanie nie ułatwia życia. Człowiek się po prostu naraża, ale chęć pozostania wiernemu sobie najczęściej zwycięża” – tłumaczy Gajos. W wielu wywiadach aktor podkreśla, że choć spotkał wielu pedagogów, którzy mu imponowali, nigdy nie miał jednego mistrza. „Takiego, który by wziął młodego człowieka za rękę i zapewnił, że przeprowadzi przez wszystkie chaszcze i doły, oraz nauczy, jak żyć bezboleśnie, na szczęście nie ma” – śmieje się. „Każdy musi mieć „własny wkład”. Im szybciej to pojmiemy, tym lepiej dla nas” – twierdzi Gajos. „Z kolei w zawodzie aktora najbardziej niebezpieczne jest zachłyśnięcie się samym sobą. Niebezpieczeństw czyhających na ludzi, którzy uprawiają ten zawód jest oczywiście o wiele więcej, ale samouwielbienie to jedno z najgroźniejszych” – przekonuje. „Wyklucza zakochanego w sobie osobnika z kręgu zawodowców. Człowiek przekonany o swojej wyjątkowości traci wiarygodność w opisywaniu świata i ludzi” – dodaje aktor. I trudno się z tym nie zgodzić. Zresztą dotyczy to nie tylko profesji uprawianej przez Janusza Gajosa.

 

 

Weronika Kwiatkowska