O świcie 1 września 1939 r. wojska niemieckie – bez wypowiedzenia wojny – przekroczyły granice Rzeczpospolitej od zachodu, północy i południa. 
Jednocześnie nastąpiły ataki powietrzne na Warszawę, Łódź, Częstochowę, Kraków i Poznań. Przewaga Niemców była miażdżąca. Hitler rzucił na Polskę 60 dywizji, 2600 pojazdów pancernych i 2000 nowoczesnych samolotów. Polacy podjęli walkę mając 40 dywizji (niektóre nie w pełni zmobilizowane), 150 czołgów oraz 400 samolotów, z których większość została zniszczona na lotniskach pierwszego dnia wojny.
Wojsko polskie stawiło najeźdźcom zacięty opór w wielu rejonach kraju. Szczególnym bohaterstwem wsławił się garnizon na Westerplatte. Przez siedem dni 180 żołnierzy pod dowódctwem majora Henryka Sucharskiego odpierało ataki kilku tysięcy Niemców wyposażonych w ciężką artylerię i lotnictwo.
Korzystny układ granic oraz duża ilość zmotoryzowanych jednostek piechoty pozwoliła wojskom niemieckim na dotarcie do przedmieść Warszawy już w siódmym dniu wojny. W dniach od 9 do 18 września miała miejsce bitwa nad Bzurą. Początek tej batalii był pomyślny dla Polaków. Armia „Poznań” wspierana przez armię „Pomorze” przeszła do kontruderzenia wyzwalając m.in. Łowicz i Sochaczew. Przeciwnik nie spodziewał się ataku i przez pierwsze dni walk poniósł spore straty. Do niewoli dostało się ok. 4000 żołnierzy niemieckich. Niemcy zdołali jednak ściągnąć rezerwy a ponadto mieli zdecydowaną przewagę w lotnictwie i jednostkach pancernych. Polskie oddziały musiały ulec i zostały rozbite. Ocalałe resztki zdołały się przebić do oblężonej Warszawy.
Stolica broniła się do 27 września. Rząd i Wódz Naczelny opuścili Warszawę 6 września. Faktycznym dowódcą obrony był bohaterski prezydent miasta Stefan Starzyński. Hitlerowcy prowadzili intensywne naloty niszcząc szpitale oraz budynki publiczne i rządowe. Zrujnowany został w dużym stopniu Zamek Warszawski.
17 września, zgodnie z tajną umową zawartą w pakcie Ribbentrop-Mołotow, armie sowieckie przekroczyły wschodnią granicę Rzeczpospolitej. Moskwa oświadczyła, że państwo polskie przestało istnieć a Armia Czerwona wkracza aby „chronić ludność ukrainską i białoruską” mieszkającą na wschodnich terenach Polski. Agresja sowiecka była niewątpliwie ciosem w plecy dla walczącej Polski i tak właśnie została oceniona w większości krajów europejskich.
Pomimo druzgocącej przewagi sił sowieckich, jednostki polskie podjeły walkę obronną w wielu miejscach. Opór stawili przede wszystkim żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza. Przez kilka dni trwały zacięte walki o Grodno, gdzie sowieci stracili kikadziesiąt czołgów. W sumie straty czerwonoarmistów wyniosły prawie tysiąc zabitych. Tysiące żołnierzy i oficerów wojska polskiego dostało się do rosyjskiej niewoli. Wielu z nich zostanie później straconych w Katyniu i innych miejscach zagłady.
Istnieje pogląd, że rząd RP powinien odpowiedzieć na agresję z 17 września formalnym wypowiedzeniem wojny Moskwie. Wzięci do niewoli żołnierze polscy mogliby uzyskać wtedy status jeńców wojennych. Prawdopodobnie nie uchroniłoby ich to jednak przed straszliwą zemstą Stalina.
28 września doszło do podpisania umowy sowiecko-niemieckiej w sprawie podziału terytorium Rzeczpospolitej. Ostatecznie linia demarkacyjna miała przebiegać na Narwii, Bugu i Sanie. Sowieci zagarnęli całą zachodnią Białoruś i Ukrainę oraz część Podlasia z Białymstokiem i Łomżą. Wileńszczyzna została przekazana Litwie. Najeźdźcy odbyli wspólną defiladę wojskową w Brześciu nad Bugiem.
W dniu inwazji sowieckiej prezydent RP, rząd oraz Wódz Naczelny przekroczyli granicę z Rumunią gdzie zostali internowani. Do Rumunii i na Węgry przedostało się również kilkadziesiąt tysięcy wojskowych i cywili.
Walki z Niemcami toczyły się do początku października.
2. października skapitulował garnizon polski na Helu a 5. października poddały się resztki armii Polesie, która początkowo walczyła z Sowietami a później stoczyła bitwę pod Kockiem z siłami niemieckimi.
Hitler, dzięki pomocy Stalina, odniósł sukces ale zaplacił wysoką cenę. W ciągu pięciu tygodni walk poległo ponad 50 tysięcy żołnierzy Wermachtu. Niemcy ponieśli większe straty niż podczas całej kampanii w Europie Zachodniej i Północnej oraz bitwie o Anglię w roku 1940.
Wkrótce po ataku Hitlera na Polskę, Anglia i Francja, wypełniając swoje zobowiązania sojusznicze, wypowiedziały Niemcom wojnę. Armia francuska miała przejść do ofensywy w piętnastym dniu od rozpoczęcia agresji. Tak się jednak nie stało. Lotnictwo brytyjskie, które miało bombardować niemieckie miasta, ograniczyło się do zrzucania ulotek na terytorium wroga.
*
W okresie rządów komunistycznych w Polsce, przez wiele lat określano kampanię 1939 r. jako „klęskę wrześniową”. Później zaczęto używać terminu „wojna obronna”. Władze PRL ustanowiły nawet medal „Za wojnę obronną 1939”. Znany pisarz i felietonista Stefan Kisielewski odmówił przyjęcia tego odznaczenia tłumacząc, że w takiej wojnie nie uczestniczył. „Brałem natomiast udział – pisał z dumą – w wojnie niemiecko-polskiej”.
Kazimierz Wierzbicki