Poniedziałek

W Polsce, jak to w Polsce. Jak rządzi prawica, po pewnym czasie, zawsze się pojawiają zarzuty, że ktoś nie dość popiera, że włos na czworo dzieli, krytykuje, zamiast wspierać odpowiednio obóz władzy. Że jakieś symetryzmy uprawia, jakieś uwagi przedstawia, zamiast zawierzyć i maszerować w rytm Dobrej Zmiany, mordeczka w kubeł, nie pytać, bo mądrzejsi wiedzą lepiej.

Z drugiej strony mamy „totalniaków” z opozycji, dla których wszystko co zrobi rząd jest złe, więc trzeba tylko krytykować. Przy okazji pada masa wielkich słów – o zamachu na demokrację, rodzącym się faszyzmie, wyrywaniu Polski z Europy. Także tu nie ma żadnego umiaru: Żandarmeria Status Quo III RP („aby było tak, jak było”) czuwa, żeby Broń Boże, ktoś nie pochwalił Kaczyńskiego w niczym, nawet najdrobniejszym, ani kroku w tył, „ruki po szwam”, Demokracja wciąż umiera…

No i co o tym pisać? Na szczęście wiele nie trzeba, bo genialny Marian Hemar wszystko już w wiersz ujął wcześniej. Weźmy jego „Lizusa i warchoła”. Pierwszy fragment, jak najbardziej pasuje do tych zwolenników Dobrej Zmiany, dla których największy wróg po tej samej stronie, który miast popierać na sto procent, wynajduje jakieś problemy, popierając choćby na 95 procent jedynie, w duchu „symetryzmu” czy innego negocjanizmu:

Polonus est omnis divisus
In viros duos:
Jak kto jest u nas lizus
– To już wirtuoz.

Jak włazi, to koniec końców,
Braknie na mydło pointsów,

Gdy w łaskach – to już fanatyk.
Gdy za biurkiem – lunatyk.
Kataleptyk nadziei,
Antyseptyk idei,
Apostoł dyscypliny,
Już wszystkie witaminy
Pobiera z wazeliny.

Błyszczy od cnót jak brylant.
Czuwa u wrót – inwigilant.

 

No i Mistrz Hemar bierze na warsztat także przeciwnika rządu. Choć wiersz sprzed lat kilkudziesięciu, jak ulał pasuje do totalniaków obecnej opozycji. Jakby to coś unosiło się w duchu Polaka, wypaczonego przez tragiczną historię:

Altera pars, oczywista:
Jak kto opozycjonista
Już dlań ta opozycja
Pozycja osobista.
Grzech grzechem, cnota cnotą
– Zależnie od sytuacji.
On żyje tylko po to,
Aby rząd nie miał racji
By się zgubiło złoto,
Aby wojsko zmarniało,
Ażeby coś nie wyszło,
By się coś nie udało.
Ślepy na wszystkie wysiłki,
Trudności, przeszkody, postrachy –
Wyczekuje pomyłki,
Jakby on z rządem grał w szachy
I mógł coś wygrać na tem,
Że błąd zapłaci się matem.

 

No wypisz, wymaluj, sytuacja we współczesnej Polsce. Gdzie z jednej strony żandarmi Najlepszej Z Dobrych Zmian już nie kochają prezydenta Dudy, bo ośmielił się zawetować marne ustawy, ale cudne przecie przez sam fakt, że przegłosowali je posłowie wielkiego PiS. Z drugiej strony marna opozycja, wrzucająca każdego dnia Apokalipsę, „Koniec Demokracji” i „wyjście z Unii Europejskiej”, nie zdolna nawet do współpracy w rzeczach najmniejszych. Mistrz Hemar wszystko to zdaje się także przewidział:

Nie ma w Polsce trudniejszej
I mądrzejszej ambicji,
Niż – pozbyć się lizusów,
Dorobić się opozycji.

 

Środa

Czytam, że najnowszą inicjatywą rządu prezydenta Francji Emmanuela Macrona ma być projekt obniżający dopuszczalny wiek dobrowolnego obcowania seksualnego do… trzynastu lat. Chodzi rzekomo o to, że ludzie teraz wcześniej się rozwijają, więc… ten… tego… też powinni mieć swobodę wcześniej robić. Że niby tylko to chodzi o realizm, żeby nie angażować sądów i policji w sprawy łóżkowe. Śmiem wątpić. Wydaje się bowiem, że to ukłon w stronę miłośników stosunków seksualnych z nastolatkami, aby nie powiedzieć po prostu pedofilami. Bo proszę mi nie wmawiać, że chodzi o obniżenie wieku, aby obleśnicy mogli zaspokajać swe perwersyjne żądze.

I tak oto mamy tę nową, francuską i europejską nowoczesność, która na sztandarach zamiast tradycyjnego „Wolność. Równość. Braterstwo”, zdaje się coraz bardziej mieć wypisane hasło „Aborcja. Eutanazja. Perwersja”. Oto w Belgii, już nie wystarczy eutanazja niemal dla każdego dorosłego, dołożono możliwość przerywania życia przez… nastolatków. Pomyślmy: piętnastolatek nie może legalnie zapalić papierosa, wypić piwa czy prowadzić samochodu, ale – i owszem – może zawnioskować o zakończenie swego żywota. Z kolei obsesja w sprawie aborcji objawia się wręcz rezolucyjnym natręctwem różnych Parlamentów Europejskich, nie mogących znieść sytuacji, że w takiej Polsce ktoś może chcieć jakichś ograniczeń w prawie do zabijania dzieci w łonie matek. Teraz majstrowanie przy wieku, w jakim dopuszczalne są stosunki seksualne… Pomijając absolutną obsesję lewaków na punkcie seksualności, wszystko wygląda na to, że ma być inaczej niż bywało w Europie o chrześcijańskim korzeniu.

Problem w tym, że Cywilizacja Śmierci niczego nie zbuduje na swoich nowych wartościach. Liczni przybysze z bliższego czy dalszego Wschodu i Południa, zjednoczeni wokół swego Allaha, zrobią szybciej porządek ze swoimi gospodarzami. Bo czyż ktokolwiek będzie chciał oddać życie w walce o wartości tak marne, jak prawo do upijania się, czy oglądania pornosów? Szczerze wątpię.

 

Jeremi Zaborowski