Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Mt 25, 1, 6-13

 

 

W pierwszym czytaniu z dzisiejszej niedzieli słyszymy słowa wychwalające mądrość: „Mądrość jest wspaniała i nie więdnie, ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, ci ją znajdą, którzy jej szukają, uprzedza bowiem tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać. O niej rozmyślać – to szczyt roztropności, a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie, sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni, objawia się im łaskawie na ścieżkach i wychodzi naprzeciw wszystkim ich zamysłom”.

Od wieków człowiek szukał mądrości, która pomogłyby mu jak najmądrzej przeżyć ziemską pielgrzymkę. Powstała dziedzina nauki, która w swej nazwie zawiera motyw szukania mądrości. Otóż filozofia z języka greckiego oznacza tyle co umiłowanie mądrości, filozof zaś, to miłośnik mądrości, którego cechuje dążenie do każdej formy poznania. Starożytna Grecja uważana jest za kolebkę filozofii. Chociaż mój przyjaciel Edzio, góral z krwi i kości uważa, że w tym względzie ma racje jego ziomek ks. Józef Tischner, który pisze:. „Na pocątku wsędy byli górole, a dopiero potem porobiyli się Turcy i Zydzi. Górole byli tyz piyrsymi ‘filozofami”. ‘Filozof” to jest pedziane po grecku. Znacy telo co: ‘mędrol”. A to jest pedziane po grecku dlo niepoznaki. Niby, po co mo fto wiedzieć, jak było na pocątku? Ale Grecy to nie byli Grecy, ino górole, co udawali greka. Bo na pocątku nie było Greków, ino wsędy byli górole”.

Mądrość, o której słyszymy w dzisiejszych czytaniach ma swe źródło nie tyle na katedrach uniwersyteckich, co w zmaganiu się z codziennymi trudnościami życia, ze świadomością, że ktoś nas powołał do wypełnienia tej misji. Jeden z amerykańskich reżyserów mówił, że gdy ma jakiś trudny problem do rozwiązania, to powierza go swemu przyjacielowi farmerowi, który wczesnym rankiem jedzie traktorem na pole. A gdy wraca po ciężkim dniu pracy, przedstawia mu swoją opinię na temat poruszanego problemu. Ta opinia jest bardzo trafna. Stąd się bierze polskie powiedzenie „Na chłopski rozum”, co znaczy mądre, praktyczne rozwiązanie jakiegoś problemu.

Trudne doświadczenia życiowe, jeśli je mądrze wykorzystamy przybliżają nas do mądrości, o której mówią dzisiejsze czytania. Zapewne potwierdzają to słowa Ani, która z mężem wspiera budowę sierocińca dla osieroconych i głodujących dzieci w Tanzanii: „Małgosiu, pochodzę z biednej rodziny i wiem co to znaczy być głodnym. Moje początki w Ameryce też mnie nie rozpieszczały, nie były łatwe, ale to długa historia. Dziś mam wspaniałego, wierzącego męża, cudne i wrażliwe dzieci. Bóg zsyła nam wiele łask, za które ciągle Mu dziękujemy. Wiemy, że najlepszym podziękowaniem jest wspieranie niewinnych, głodujących dzieci. A zaczęło się od waszego apelu o zakup krów dla sierocińca w Tanzanii. Nie wiem, ale jak zobaczyłam apel Wspólnoty Dobrego Samarytanina na Face Booku coś nagle poruszyło się we mnie. Nie mogłam powstrzymać łez. Od razu powiedziałam mężowi, że musimy wesprzeć to dzieło. Mąż bez wahania powiedział: ‘Dajmy na dwie krowy, bo na tyle teraz nas stać”. Potem byłam na bieżąco z tym dziełem przez FB i Misje Afrykańskie na stronie Nowojorskiego Klubu Podróżnika. Z radością patrzyłam na postępy w budowie sierocińca, śledziłam waszą wyprawę do Tanzanii. Patrzyłam na osierocone dzieci, które tryskały radością, widząc swoich adoptowanych rodziców i otrzymując różne prezenty. Tutaj takiej radości nie widziałam u żadnego dziecka. Doświadczam najgłębszej radości i bezgranicznej miłości, gdy patrzę na zdjęcia tych dzieci. Mąż mówi, że gdy patrzy na te dzieci, to serce go ściska. Nie jesteśmy bogaci, zresztą nigdy do bogactwa nie dążyłam, ale jesteśmy zdrowi, mamy obydwoje pracę, wspaniałe dzieci i wystarczająco miejsca w naszych sercach, aby się dzielić tym co mamy. Jeśli uda mi się coś zaoszczędzić z każdej wypłaty, to na pewno będziemy się tym dzielić. Z mężem będziemy wspierać to szlachetne dzieło. Poza tym nasza 14-letnia córka mówi, że jak będzie dorosła to chciałaby pojechać do siostry Rut i przez jakiś czas jej pomagać. Córka chce zostać lekarzem, więc kto wie… Jest bardzo wrażliwa na cierpienie innych, a także bardzo pilna w nauce. Byliśmy w tym roku na pielgrzymce, w czasie której modliła się o przyjęcie do Towsend Harris High School. I jako jedna z dwóch została przyjęta. Dziękujemy za to Bogu. Mój średni syn mówił do niej: ‘Dlaczego idziesz na tak długą pielgrzymkę. Nogi będą cię bolały”. Na co Zuzia odpowiedziała: ‘You don’t brake a promise you give to God” (Nie możesz łamać obietnicy danej Bogu). I poszłyśmy. Zuzia mówi, że to była najwspanialsza decyzja w jej życiu. Wreszcie spotkała młodzież, która nie wstydzi się swojej wiary i głosi ją innym. Mega wspaniałe przeżycie. Na pielgrzymce młoda dziewczyna dawała świadectwo z misji w Afryce. Zuzię to bardzo poruszyło, bo już wcześniej wiedziała o siostrze Rut. Może córka pójdzie na studia, może zostanie lekarzem i będzie leczyć dzieci w potrzebie. O to będę się modlić”.

Mądrość Bożą pełniej odkrywamy, gdy stajemy w obliczu spraw ostatecznych, podsumowując swoje życie. Doświadczyła tego pielęgniarka pracująca w hospicjum, która na co dzień uczestniczyła w odchodzeniu innych do wieczności. Posłuchajmy jej refleksji: „Jak każdy człowiek zmagam się z codziennymi problemami, przepracowaniem, niecierpliwością, strachem, gniewem i rozczarowaniem, jednak zawsze wybieram szczęście, przebaczenie, współczucie i radość. Z wdzięcznością przeżywam każdy dzień, jakby to on był ostaniem w moim życiu. Służba umierającym wnosi wiele światła w moje życie. Oświeca ciemne zakamarki mojej duszy i staje się impulsem, aby to co negatywne w moim życiu zamieniać w dobro. Mimo, że praca z umierającymi nie jest łatwa, to dziękuję Bogu za każdy dzień i mądrość, którą zsyła mi w czasie posługi cierpiącym i umierającym, którzy przekazują mi ważną mądrość życia. Uczą, jak kochać i być kochanym, jak przebaczać i jak prosić o przebaczenie, jak znaleźć radość i jak dzielić się tą radością z innymi, jak wykorzystać czas, łącząc sprawy ziemskie z duchowymi, tak aby dopełniały się, szczególnie wtedy gdy stajemy w obliczu śmierci. Umierający uczą nas mądrego życia. Nieraz mam takie wrażenie, że czas umierania jest naważniejszą częścią naszego życia”. (A Hospice Nurse’s Stories of Dying Well by Janet Wehr).

Przypowieść Chrystusa o pannach mądrych i głupich stawia nas przed perspektywą śmierci. Jesteśmy jak te panny, czekające na przybycie Oblubieńca. Nie wiemy kiedy On przybędzie, dlatego nasze kaganki mają być zaopatrzone w oliwę, która jest symbolem mądrości Bożej. A ta mądrość nie jest mądrością mierzoną tytułami naukowymi, poważaniem czy sławą, ale mądrością miłości, która w Chrystusie przybrała najdoskonalszy kształt. I tylko miłość otwiera dla nas drzwi, które zostały zatrzaśnięte przed głupimi pannami, bo zabrakło w ich życiu oliwy Bożej mądrości, oliwy miłości.

ks. Ryszard Koper

JAK POMÓC
Ofiary pieniężne docierają do Siostry Rut w Tanzanii w stu procentach.
Ani jeden ofiarowany cent nie jest wykorzystany na cel inny niż misja ratowania głodujących dzieci.
Ofiary możemy przekazywać na:

KONTO # 1337538
POLISH&SLAVIC FCU
140 GREENPOINT AVE BROOKLYN, NY 11222 ABA # 2260082022
Podczas osobistych wpłat gotówki na konto dopuszczalna kwota
wynosi $100.

CZEKI WYPISUJEMY NA:
NATIVITY BLESSED VIRGIN MARY CHURCH. W MEMO DOPISEK: AFRICAN ORPHANAGE CHARITY i przesyłamy na adres: Nativity BVM 101-41 91st Street, Ozone Park 11416, African Orphanage Charity.

Złożone ofiary można odliczyć od podatków.
Bóg zapłać.