4 listopada odbyła się konwencja partii Polska Razem, która wchodzi w skład koalicji rządowej zwanej najczęściej Zjednoczoną Prawicą.

 

Prezes partii, wicepremier Jarosław Gowin poinformował zebranych o poszerzeniu swej formacji i zmianie jej nazwy. W swym wystąpieniu oświadczył: „Chcemy zaproponować Polakom uczciwą umowę, że będziemy ciężko pracować dla Polski i kierować się ideałami, które nam przyświecają – ideałami konserwatywnymi, republikańskimi, wolnościowymi, chrześcijańskimi, naszą wiarą w siłę i sensowność samorządności – że będziemy Polskę dalej konsekwentnie i głęboko zmieniać”.

Wicepremier poinformował, że jego partia została powiększona o reprezentowane w sejmie ugrupowanie Republikanie a także o przedstawicieli „środowisk wolnościowych i samorządowych” oraz że jej nową nazwą będzie Porozumienie. Wiadomo już, że do nowej formacji przeszedł poseł Zbigniew Gryglas z Nowoczesnej jak również dwaj inni posłowie – jeden z PSL a drugi z Kukiz-15.

Jarosław Gowin ukończył studia z historii filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim w roku 1985. Przez szereg lat pełnił funkcję prezesa katolickiego Instytutu Wydawniczego „Znak”. Działalność polityczną zaczynał w Unii Demokratycznej i Unii Wolności. W roku 2005 został senatorem z ramienia Platformy Obywatelskiej a od roku 2007 jest posłem na Sejm RP. W latach 2011-2013 był ministrem sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Był kontrkandydatem Tuska w wyborach na stanowisko prezesa partii, w których uzyskał 20 procent głosów. Reprezentował prawe, umiarkowanie-konserwatywne skrzydło PO. We wrześniu 2013 r. odszedł z Platformy Obywatelskiej by trzy miesiące później założyć Polskę Razem.

W roku 2015 Gowin zawarł porozumienie z Jarosławem Kaczyńskim w sprawie wspólnej listy Zjednoczonej Prawicy w wyborach do sejmu. Po zwycięstwie PiS-u, w listopadzie 2015 r. został powołany na urząd wicepremiera oraz ministra oświaty i szkolnictwa wyższego w rządzie Beaty Szydło.

Jarosław Gowin uważa, że wśród wyborców o centrowych poglądach jest jeszcze wielu ludzi, których można przekonać do programu Zjednoczonej Prawicy – w centrum jest o kogo powalczyć. Prezes Porozumienia twierdzi, że nowa partia jest ofertą dla tych osób, dla których ważna jest m.in. wolność gospodarcza oraz przywiązanie do takich wartości jak rodzina i patriotyzm.

Jarosław Kaczyński, lider Prawa i Sprawiedliwości nie mógł przybyć na konwencję Polski Razem ze względu na stan zdrowia. List od prezesa PiS-u został odczytany zebranym przez ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka. Kaczyński przesłał pozdrowienia dla zjazdu i gratulacje w związku z przekształceniem formacji Gowina i powstaniem nowego ugrupowania.

Kaczynski stwierdził, że Zjednoczona Prawica powinna być silna różnorodnością partii, które wchodzą w jej skład. Podkreślił, że jedność prawicy jest niezbędna w wygraniu nadchodzących wyborów samorządowych oraz parlamentarnych i prezydenckich a naprawa państwa to kwestia cząstkowa ale konieczna w budowaniu zasobnej, silnej Polski.

 

*

W dalszym ciągu głośno jest o samospaleniu Piotra S., rozpoznanego już jako Piotr Szczęsny. 54-letni mężczyzna, który cierpiał na depresję, podpalił się w centrum Warszawy 19. października a dziesięć dni później zmarł w szpitalu. W pozostawionym liście tłumaczył swój czyn jako protest przeciw rządom Prawa i Sprawiedliwości.

Radykalna opozycja z „Gazetą Wyborczą” na czele wykorzystuje tę tragedię dla swych celów i określa jej ofiarę jako „szarego człowieka”, który oddał życie „w obronie demokracji”. Szermuje się też pod adresem koalicji rządowej demagogicznym hasłem „Macie krew na rękach”. W miejscu samobójstwa palone są znicze a w większych miastach organizuje się zgromadzenia i marsze przeciwko rządzącym.

Jeszcze zanim Piotr S. zmarł, skrajnie lewicowy felietonista Jan Hartman dawał do zrozumienia w „Polityce”, że jego śmierć byłaby korzystna dla działań antyrządowych: „…jeśli złoży ofiarę swego życia, by obudzić z letargu polskie społeczeństwo, z pewnością osiągnie wiele.” – pisał.

Charakterystyczne, że przywódcy sejmowych partii opozycyjnych nie angażują się w akcje upamiętniające Piotra Szczęsnego jako bohatera. Prezes Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna oświadczył, że tej śmierci nie należy wykorzystywać politycznie.

Skrajni opozycjoniści porównują samospalenie Piotra S. do podobnych czynów dokonanych prawie 50 lat temu przez Polaka Ryszarda Siwca i czeskiego studenta Jana Palacha. Obydwaj oblali się płynem łatwopalnym i podpalili w proteście przeciw inwazji Układu Warszawskiego na Czechosłowację w roku 1968 (Siwiec podczas uroczystości dożynkowych na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie a Palach w centrum Pragi). Porównania takiego nie można inaczej określić jak tylko haniebne. Polak i Czech żyli w zupełnie innej rzeczywistości i protestowali przeciw brutalnej agresji na suwerenny kraj. Ich akt był rozpaczliwym gestem oporu przeciw totalitarnemu systemowi komunistycznemu.
Można zrozumieć intencje Piotra S., ale warto się zastanowić czy wybrał właściwą drogę. Obecna ekipa rządowa w Polsce być może ma tendencje autorytarne ale ogólnie nie ogranicza praw politycznych i obywatelskich społeczeństwa. Polska nie jest Białorusią ani Rosją. Można swobodnie protestować w różnych formach przeciw polityce władzy. Piotr S. wybrał formę najbardziej skrajną.

Jeden z największych Polaków XX wieku, kardynał Stefan Wyszyński powiedział kiedyś: „Powinniśmy raczej żyć dla naszej Ojczyzny niż dla niej umierać”. Wypada też przypomnieć Piąte Przykazanie Dekalogu, które mówi: „Nie zabijaj”… również siebie.

 

Kazimierz Wierzbicki