Demokratyczni kandydaci pokonali republikańskich rywali w Wirginii i w New Jersey, gdzie w ostatni wtorek odbyły się wybory. Czy może to zwiastować początek końca ery Trumpa?

 

Wybory w Wirginii i New Jersey były pierwszymi ogólnostanowymi wyborami od czasu prezydenckiej elekcji i niespodziewanego zwycięstwa Donalda Trumpa. Prezydent, był podczas nich nieobecny. Nie prowadził tak jak jego poprzednicy kampanii na rzecz kandydatów swojej partii, nie było go widać na wiecach, nie angażował się też specjalnie w kampanię na swoim ulubionym Twitterze. W ostatniej chwili próbował wręcz zdystansować się od kandydata republikanów w Wirginii pisząc, że Ed Gillespie ma z nim niewiele wspólnego. Trump nie walczył też na rzecz Kim Guadagno, kandydatki na gubernatora New Jersey, bliskiej współpracowniczki Chrisa Christie’go, zapowiadającej kontynuację republikańskiego przywództwa w tym stanie.

Biorąc pod uwagę rekordowo niskie notowania Donalda Trumpa w sondażach trudno się dziwić, że kandydaci GOP woleli go wokół siebie nie widzieć. Prezydent, tak czy inaczej, był jednak obecny jako temat tej kampanii. Guadagno i Gillespie (zwłaszcza ten ostatni) walczyli bowiem o głosy wyborców używając podobnych jak Trump postulatów programowych, zapowiadając między innymi zaostrzenie polityki imigracyjnej i strasząc narastającą przestępczością. Kandydaci demokratyczni odwrotnie, szli do wyborów z hasłami sprzeciwu wobec „trumpizmu”, obiecując liberalną politykę imigracyjną, podwyższenie płacy minimalnej, czy też, jak w przypadku Phila Murphy’ego, legalizację marihuany.

Zarówno wynik wyborów w Wirginii jak i w New Jersey nie pozostawia wątpliwości, że do zdecydowanej większości wyborców bardziej trafił ten drugi program. Ralph Northam wygrał z Eden Gillespiem stosunkiem głosów 53,9% do 45%, co jest najwyższą przewagą w wyborach na gubernatora tego stanu od 1985 roku.

Phil Murphy również odniósł komfortowe zwycięstwo pokonując republikańską rywalkę przewagą ok. 13 proc. głosów. W wyborach do legislatur stanowych demokraci zarówno w Wirginii jak i New Jersey również wypadli dobrze, uzyskując w obu stanach większość.

Zasadnicze pytanie brzmi co to wszystko oznacza? Czy na podstawie wyników wyborów w tych dwóch stanach można prognozować porażkę republikanów w przyszłorocznych wyborach w połowie kadencji i w jakim rzeczywiście stopniu głosowania w Wirginiii i New Jersey były sprzeciwem wobec polityki Trumpa?

Komentatorzy wielu liberalnych mediów nie mają wątpliwości, że rezultaty wyborów pokazują, iż GOP, jeśli nie chce z kretesem przegrać w 2018 roku, musi wyraźnie zdystansować się od swojego prezydenta. Przychylni Trumpowi twierdzą tymczasem, że jest odwrotnie. Według nich przegrana republikanów w Wirginii i w New Jersey pokazuje, że w zbyt małym stopniu zaadoptowali oni „trumpizm”. Rację mogą mieć zarówno jedni jak i drudzy, warto jednak zwrócić uwagę, że wybory lokalne rządzą się własnymi prawami i niekoniecznie muszą mieć przełożenie na polityczne nastroje w całym kraju.

W New Jersey niebagatelne znaczenie dla wyniku wyborów miał zapewne fakt, że kończący kadencję republikański gubernator jest politykiem wyjątkowo niepopularnym i Kim Guadagno, zastępczyni Chrisa Christie’go, mogła zostać przez wyborców „ukarana” właśnie za błędy swojego szefa. Mieszkańcy New Jersey mogli też po prostu być w większym stopniu niezadowoleni z pogarszającego się stanu dróg i komunikacji publicznej, niż z prezydentury Donalda Trumpa. Dlatego postanowili zaufać demokracie, choć przecież Phil Murphy, to były długoletni pracownik Goldman Sachs, instytucji finansowej niekoniecznie cieszącej się wielką popularnością wśród demokratycznego elektoratu.

W Wirginii z kolei zamiany stanowego przywództwa nie będzie. Gubernatorem tego stanu był Terry McAuliffe, a Ralph Northam, który wygrał wybory, był jego zastępcą. Wyborcy pozostali więc przy tym co było.

Warto także wspomnieć, że Wirginia, a także New Jersey, w ostatnich wyborach prezydenckich dały zwycięstwo Hillary Clinton, która w obu stanach dość wyraźnie pokonała Donalda Trumpa. Tak naprawdę więc sympatie elektoratu w tych stanach specjalnie się nie zmieniły.

 

Tomasz Bagnowski