Od kiedy pomnik Mickiewicza w Paryżu został odsunięty z Place de L’Alma w głąb pobliskiego parku nad Sekwaną, mało kto doń podchodzi. Nikt też nie czyta napisów na tablicach objaśniających, kim nasz wieszcz był i czego dokonał. Kiedy przed rokiem przyszedłem pod ten pomnik w dzień Wszystkich Świętych, nie paliło się żadne światełko. Nie było też żadnego kwiatka, nie mówiąc już o najskromniejszym wianuszku. Wieczorami i w nocy ów piękny monument pogrążony jest w ciemnościach. A przecież to nie tylko pomnik wielkiego poety, ale także wspaniała rzeźba Antoine’a Bourdelle’a, przedstawiająca Mickiewicza jako pielgrzyma. Na drugim końcu tegoż parku jest dobrze oświetlone miejsce upamiętniające księżnę Dianę, która zginęła w katastrofie w tunelu pod tymże parkiem. Przy nim nawet w nocy kłębią się tłumy turystów trzaskających multum zdjęć. Przy Mickiewiczu pusto, ciemno i śmietnikowato. Niestety. Raz i drugi sprzątnąłem walające się tam śmiecie, ale porywiste wiatry nawiały je znowu. Tak jest już od lat.

$

Na Cmentarzu Łyczakowskim w kwaterze Lwowskich Orląt Ukraińcy uwięzili w paździerzowych skrzyniach dwa kamienne lwy z herbami, symbolizujące związki tego miasta z Polską. Pierwszy lew trzyma łapą herb Lwowa z napisem „Zawsze wierny”, drugi zaś trzyma herb Polski z inskrypcją „Tobie Polsko”. Stan ten trwa od stycznia ubiegłego roku i nie zmieniają go żadne wizyty i uzgodnienia na szczeblu państwowym. Ukraińscy historycy fałszują na potęgę nie tylko dzieje Lwowa, ale także dzieje wschodnich ziem wchodzących do 1939 r. w skład Rzeczpospolitej. O tym, że Polacy wnieśli wielki wkład w ich rozwój i że budowali m.in. Lwów, nie mówi się w ogóle. Gdzie tylko się da, usuwa się informacje, że mieszkali tam przez wieki. Przedstawia się ich najczęściej jako najeźdźców lub okupantów.

Zaraz po wyjeździe z Kijowa delegacji polskiego IPN-u szef ukraińskiego IPN-u poinformował, że wszelkie uzgodnienia między stronami nie mają mocy zobowiązującej i ponownie zablokował możliwość poszukiwań i ekshumacji szczątków Polaków zamordowanych m.in. przez NKWD. Profesor Krzysztof Szwagrzyk sytuację tę skomentował następująco – „Nikt w Polsce nie potrafi zrozumieć jak to jest możliwe, że państwo, z którym utrzymujemy bardzo dobre stosunki, w imieniu którego występujemy na arenie europejskiej, gdzie każdego dnia okazujemy wsparcie w bardzo różnych dziedzinach, nagle blokuje nam czynności, które nie powinny budzić jakichkolwiek kontrowersji”.

Nie łudźmy się, że przyjazne deklaracje, gesty i wymierne akty przyjaźni ze strony polskiej cokolwiek zmieniają w myśleniu i postępowaniu decydentów ukraińskich zarządzającymi ziemiami należącym uprzednio do Polski. Zabytkowy Lwów się wali, bo odnawiany jest tylko fasadowo, głównie za polskie i unijne pieniądze. Na miejsce zawalonych lub rozebranych kamienic powstają nowe budowle, które już z Polską nie mają niczego wspólnego. I właśnie o to chodzi! Jak by tego było mało, systematycznie rozkradana jest Lwowska Galeria Obrazów, złożona w 90 procentach z dzieł polskich malarzy. Ostatnio skradziono zeń obraz Matejki.

Pora najwyższa aby polscy politycy w końcu zrozumieli, że skończył się czas, kiedy Polska była Ukrainie potrzebna do wspierania jej starań o wejście do Unii Europejskiej i popierania na forum międzynarodowym jej walki z Rosją i rosyjskimi seperatystami. Dziś Ukraińcy mogą bez przeszkód podróżować po Europie Zachodniej a politycy ukraińscy zabiegają o jak najlepsze stosunki z Berlinem, Paryżem i Waszyngtonem. W dodatku Polska, skonfliktowana z Unią Europejską, Niemcami i Francją, przestała w optyce Kijowa grać pierwsze skrzypce. Paradoksalnie to niepodległa Ukraina jest bardziej potrzebna Warszawie jako bufor oddzielajacy ją od Rosji, niż Warszawa Ukrainie, która chce mieć, bez polskiej protekcji, bezpośrednie relacje z Zachodem. A tenże Zachód widzi w Ukrainie ziemię obiecaną jako rynek zbytu i zagłębie taniej siły roboczej. Tak to się porobiło. Mocarstwowe myślenie Polski o samej sobie nie ma rzeczywistych podstaw. Pod względem innowacyjności i nowych technologii liczymy się w minimalnym stopniu.

$

Główne wydanie „Wiadomości” w TVPiS jest tubą propagandową obecnego rządu i nie ma niczego wspólnego z rzetelną dziennikarską robotą, nie mówiąc już o obiektywiźmie. Partia rządząca ma bardzo duże poparcie społeczne, sukcesy gospodarcze i świetne wyniki finansowe, jeśli wierzyć rządowym danym. Nie uprawnia jej to jednak – w moim przekonaniu – do podporządkowywania sobie wszystkiego, nie wyłączając sądów. Prezydent ma rację, nie chcąc do tego odpuścić. Natomiast spodziewane zmiany w mediach nie będą niczym innym jak skokiem na nie. Powiedzmy to głośno i wyraźnie.

$

Sławomir Mrożek – „Większość jest głupia. Im większa większość, tym głupsza”.

$

Na proPiSowskiej prawicy modne są ostatnio „rozmarowywania”, „rozjeżdżania”, „wdeptywania” i „przeczołgiwania”. Nie wyszły jeszcze z mody: „zaorywania”, „masakrowania”, „miażdzenia i „nokautowania”. Na antyPiSowskiej lewicy plenią się po dawnemu „ciemnogrody”, „PiSiory”, „radiomaryjni” i „kaczyści”. Nowością są PiSlamiści. Ostatnio pojawili się również „dudyści”.

$

Bardzo trudno jest zrobić z moralitetu filozoficznego porywające przedstawienie teatralne. Nie udało się to ambitnemu reżyserowi Emmanuelowi Demarcy-Mota, który wystawił „Stan oblężenia” Alberta Camusa w paryskim Theatre de la Ville, zaproszonym przez BAM. Aforyzmy, mądre sentencje i poetyzujące frazy, owszem, brzmią dramatycznie w ustach dobrych aktorów, ale groza sytuacji i wewnętrzne przeżycia przekazywane głównie werbalnie to za mało jak na pełnowymiarowe przedstawienie. Trzeba jednak przyznać, że stan oblężenia miejsca i ludzi pokazany był w przekonywający sposób. Przejmujące też były próby, jeśli już nie wydobycia się z niego, to przynajmniej przetrwania w nim. Teatr paryski przywiózł do Nowego Jorku sceniczną lekcję egzystencjalizmu w stanie wręcz modelowym.

$

Na jednym z polskich blokowisk pojawiła się duża tablica z zapytaniem – „Po co żyjesz?”. Dobry pomysł, czyż nie? Warto się bowiem nad tym od czasu do czasu zastanowić. Lektura książek wpomnianego wyżej Camusa temu sprzyja.

$

Uszczęśliwia mnie szczęśliwość innych. Raduje mnie ich radość. Mam zdolności empatyczne. Niesprawiedliwość dotyka mnie do żywego. W czyjejś obronie występuję silniej, niż w obronie własnej.

$

W dniu Wszystkich Świętych przypomniało mi się przypomnienie św. Jana Bosco – „Smutny święty, to żaden święty”.

$

Powązki Wojskowe – napis na grobie Waldemara Świerzego, wybitnego plakacisty – „Tu leży zawsze świeży Waldemar Świerzy”.

 

Andrzej Józef Dąbrowski