Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach”.
Mt 23, 1-6

 

W powyższym fragmencie Ewangelii Chrystus mówi o faryzeuszach. Są to słowa, które między innymi sprawiły, że pojęcie „faryzeusz”, zwłaszcza w świadomości chrześcijan, budzi jednoznacznie negatywne emocje. Jednak gdy szerzej spojrzymy na stronnictwo faryzeuszy, jak i inne spotkania Jezusa z nimi, to ocena nie jest już tak jednoznaczna. To oni dwukrotnie ostrzegali Jezusa przed grożącym mu niebezpieczeństwem. Zapraszali Jezusa na posiłki i rozmowy, w czasie których pochwalali Jego nauki. Faryzeusze, dzięki swojej narodowo-konserwatywnej orientacji polityczno-religijnej, w czasach Pana Jezusa, uznawani byli w Izraelu za prawowiernych. Historyk żydowski tamtych czasów, Józef Flawiusz, wspomina o wielkim autorytecie, jakim darzył ich naród.

Nikodem był faryzeuszem i członkiem Sanhedrynu, który spotkał się potajemnie z Chrystusem i stanął w Jego obronie przed Sanhedrynem. Paweł z Tarsu był faryzeuszem, który w wyniku objawień w Damaszku przyjął chrzest i dołączył do ludzi, których wcześniej prześladował. Spośród zarzutów, jakie Jezus najczęściej stawiał faryzeuszom, było szeroko pojęte zjawisko obłudy. Przywiązywali oni zbyt wielką wagę do drobiazgowych praw, pomijając samego Boga. Dbali o poprawność zewnętrzną, zaniedbując wnętrze. Nawet modły i dobre dzieła czynili na pokaz. Przy tym byli dumni, pyszni, chciwi, spragnieni zaszczytów. Trafnie to ujmuje św. Mateusz Ewangelista. „Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są one zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta”. Św. Mateusz zaleca słuchać ich nauki, ale ich nie naśladować. Nauka, którą głosili była drogą prowadzącą do zbawienia, ale nie ich samych, bo oni co innego głosili, a co innego robili.

 

Oblicze współczesnego faryzeizmu we wspólnocie chrześcijan ukazuje papież Franciszek. W grudniu 2014 r., w kaplicy Domu św. Marty papież mówił: „Jezus czyni nas miłosiernymi wobec ludzi, kto jednak nie buduje na Nim i z tego powodu ma osłabione serce, temu grozi popadnięcie w sztywność zewnętrznej dyscypliny, gdy w środku będzie krył się oportunizm i obłuda (…). Pewnie niektórzy z was to pamiętają Nie wolno było nawet napić się kropelki wody. A przy myciu zębów trzeba było uważać, by nie połknąć wody. Ja sam kiedyś jako młody chłopak spowiadałem się z tego, że przystąpiłem do komunii, choć zdawało mi się, że jakiś łyczek wody wpadł mi do środka. To prawda. Gdy Pius XII zmienił dyscyplinę, już odezwały się głosy: ‘Herezja! Tak nie może być! Naruszył dyscyplinę Kościoła!”. Tylu faryzeuszy się zgorszyło, że Pius XII uczynił jak Jezus: dostrzegł ludzką potrzebę. Biedni ludzie cierpiący w upale. Księża, którzy odprawiali trzy Msze, ostatnią o pierwszej po południu, na sucho. Taka była kościelna dyscyplina. I tacy byli faryzeusze z tym swoim rygoryzmem: sztywni na zewnątrz, a w środku, jak powiedział Jezus, przegnici, słabi aż do zgnilizny. Mroczni w sercu”. Sztywne trzymanie się prawa bez ducha tego prawa, a przede wszystkim ducha miłości kreuje dzisiejszych faryzeuszy.

W innej homilii papież Franciszek powiedział: „W moim kraju często słyszałem o proboszczach, którzy nie chrzcili dzieci matek samotnych, ponieważ nie urodziły się w kanonicznym małżeństwie. Zamknęli drzwi, gorszyli lud Boży, dlaczego? Ponieważ serce tych proboszczów zatraciło klucz poznania. Nie odbiegając daleko w czasie i przestrzeni, przed trzema miesiącami w pewnym kraju, w pewnym mieście pewna matka chciała ochrzcić swojego nowo narodzonego syna, ale zawarła ślub cywilny z mężczyzną rozwiedzionym. Proboszcz powiedział: ‘Ochrzczę twoje dziecko, ale twój mąż jest rozwiedziony. Zostanie na zewnątrz, nie może być obecny na uroczystości”. To się dzieje dzisiaj. Faryzeusze, uczeni w prawie to nie tylko ktoś z tamtych czasów, ale i dzisiaj jest ich wielu. Dlatego musimy się modlić za nas, pasterzy. Modlić się, abyśmy nie zagubili klucza poznania i nie zamykali drzwi nam i ludziom, którzy chcą wejść”. Papież także przypomina, że to dotyczy każdego chrześcijanina. W homilii wyżej wspomnianej mówi: „Także nasze życie może się takie stać. I powiem wam, że czasem, gdy spotykam takich ludzi, takich chrześcijan o słabym sercu, nie opartym na Jezusie jako skale, a za to bardzo sztywnych na zewnątrz, modlę się: ‘Panie, podłóż im skórkę od banana na drodze, niech fikną niezłego kozła, niech się zawstydzą z powodu swej grzeszności i tak niech spotkają Ciebie, który jesteś Zbawicielem”. Ech, ile razy jakiś grzech powoduje wstyd i potem spotkanie z Panem, który przebacza, tak jak było z tymi chorymi, którzy przychodzili do Pana, by wyzdrowieć”.

 

Faryzejstwo w sferze religijnej ma swoje przełożenie w naszych codziennych życiowych sprawach. Na stronie internetowej Poznaj Pana. pl wymienione są charakterystyczne cechy „chrześcijańskich” faryzeuszy. Wymienię je z nadzieją, że coś tam znajdziemy dla siebie, łącznie z autorem tego artykułu, coś co pomoże nam zmienić choć trochę nasze życie i zbliżyć się do naszego Zbawcy: 1. Faryzeusze spędzają więcej czasu na tym, czego nienawidzą, niż na tym, co kochają. 2. Faryzeusze powiększają grzechy innych, minimalizując, czy nawet ignorując, własne. 3. Faryzeusze wierzą w (i rozpowszechniają) oskarżenia przeciwko innym, nie zwracając się do nich bezpośrednio, czego przecież domagałbyś się, gdybyś to ty był szkalowany. 4. Faryzeusze szybko wydają wyroki, lecz wolno zadają pytania i słabo im idzie słuchanie tych, których osądzają. 5. Jak uderzenie w szczękę jest dla faryzeusza przyznać się do błędu lub przeprosić tych, których źle potraktowali. 6. Faryzeusze zadają się tylko z faryzeuszami. 7. Faryzeusze przypisują złe motywacje sercom innych (lecz nie mają pojęcia o tym, że w ten sposób po prostu ujawniają to, co jest w ich własnych sercach). 8. Faryzeusze nie tolerują korekty, nawet jeśli jest przekazana w duchu Chrystusa.

 

Podsumowując rozważania o faryzeizmie można powiedzieć, że generalnie jest to problem balansu między miłością a prawem. Jeżeli prawo w naszym życiu staje na drodze miłości, to znaczy, że zdążamy w kierunku faryzeizmu.
Św. Teresa z Kalkuty utrzymywała piękną równowagę między miłością a prawem odnoszącym się do praktyk religijnych. Dlatego warto jej posłuchać:

 

Misją każdego człowieka jest misja miłości…
Zacznij od miejsca, w którym jesteś,
od ludzi którzy są blisko.
Uczyń ich domy miejscami
współczucia
i bezgranicznego wybaczenia
Spraw, aby przychodzący do ciebie
odchodzili lepsi i szczęśliwsi…
W godzinie śmierci
kiedy twarzą w twarz staniemy przed Bogiem
będziemy oceniani według miłości
nie jak wiele zrobiliśmy
ale jak wiele miłości włożyliśmy w to co robiliśmy.

 

ks. Ryszard Koper