Mijają dwa lata od zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Sejmu.

Notowania partii Jarosława Kaczyńskiego utrzymują się ostatnio na bardzo wysokim poziomie. Żaden inny rząd od roku 1989 nie cieszył się tak dużą popularnością po dwuletnim okresie od objęcia władzy. Wielu komentatorów tłumaczy przyczynę tego sukcesu konsekwentnym spełnianiem obietnic przedwyborczych. Chodzi tu głównie o politykę pomocy polskim rodzinom realizowaną np. w programie 500-plus. Dlatego pogłoski o zmianie na stanowisku premiera należy uznać za zwykłe spekulacje mediów. Badania opinii publicznej dają premier Beacie Szydło prawie 60 procent poparcia społecznego.

Mogą być natomiast pewne zmiany w samym rządzie. Potwierdziła to sama pani premier. Będzie to prawdopodobnie wymiana kilku ministrów. Mówi się, że ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego mógłby zastąpić szef Gabinetu Prezydenta RP Krzysztof Szczerski. Oznaczałoby wzmocnienie pozycji prezydenta Andrzeja Dudy.

Istnieją opinie, że rekonstrukcja rządu może być grą polityczną prezesa Kaczyńskiego. Możliwe, że przywódca PiS-u uważa, iż robienie odrobiny „szumu” może się tylko przydać jego partii. Tak czy inaczej, Prawo i Sprawiedliwość jest obecnie w bardzo dogodnej sytuacji i ma szanse na sprawowanie władzy przez kolejne sześć lat.

Sukcesy polityki Kaczyńskiego doceniają nawet środowiska lewicowe. Portal „Krytyka polityczna” opublikował artykuł „Jak liberałowie przegrali Polskę”, w którym czytamy: „Polska gospodarka nie powinna rosnąć, a rośnie. Program 500+ powinien był zatopić budżet – a nie zatapia. Kapitał powinien uciekać przed autorytarnym PiS-em – a nie ucieka.”

 

*

 

Zmarł Piotr S., który 19 października podpalił się przed Pałacem Kultury w Warszawie. W pozostawionym liście oznajmił, że jego czyn był protestem przeciw „upadkowi praworządności i łamaniu konstytucji przez rząd PiS-u”. 54-letni mężczyzna leczył się przez ostatnie osiem lat na depresję.

Prawicowe media podkreślają, że opozycja wykorzystuje ten nieszczęśliwy wypadek dla swych celów i tłumaczą, że przyczyną tej tragedii mogła być agresywna propaganda antyrządowa prowadzona m. in. przez TVN, „Gazetę Wyborczą” i „Politykę”.

 

*

 

Wiele wskazuje na to, że totalna opozycja, reprezentowana przez Platformę i Nowoczesną, nie ma ani jasnego programu, ani wizji na uzyskanie większego poparcia. Dotyczy to przede wszystkim PO, która zmaga się z wieloma problemami. Ciągle jest głośno o aferach poprzedniej ekipy rządowej, jak np. o upadku Amber Gold oraz o dzikiej prywatyzacji w Warszawie. Doszło do tego, że prezydent stolicy i wiceprzewodnicząca Platformy Hanna Gronkiewicz Waltz nie pojawiła się na ostatniej konwencji partii w Łodzi.

Kryzys w PO i konieczność głębokich zmian potwierdza w ostatnim wywiadzie posłanka Joanna Mucha. Nie wyklucza możliwości powstania nowej, liberalnej formacji politycznej. Była minister w rządzie Donalda Tuska zaskakuje pewnymi wypowiedziami. Stwierdza np., że „PiS chce państwa, w którym główną kategorią jest naród”. Czyżby naród nie był podstawą państwa?

 

*

 

Prezydent Andrzej Duda złożył wraz z małżonką oficjalną wizytę w Finlandii. Podczas rozmów z prezydentem Republiki Sauli Niinisto poruszono m.in. sprawy bezpieczeństwa w Europie a szczególnie we wschodnim rejonie Bałtyku. Obie strony wyraziły zaniepokojenie rozszerzeniem rosyjskiej obecności wojskowej na tym obszarze, zwłaszcza w związku z niedawnymi manewrami Zapad-17. Polska i Finlandia zajmują zbliżone stanowisko w kwestii rosyjskiej okupacji Krymu oraz sytuacji na Ukrainie.

W tym roku Finlandia obchodzi stulecie ogłoszenia niepodległości. Wielkie Księstwo Finlandii bylo częścią Imperium Rosyjskiego w XIX i początku XX wieku.

Prezydent Duda złożył wieniec na grobie marszałka Carla Gustafa Mannerheima, który uważany jest za twórcę niepodległej Republiki. Polski prezydent porównał Mannerheima do Józefa Piłsudskiego i zaznaczył, że obydwaj przywódcy przyczynili się w olbrzymim stopniu do uzyskania niepodległości swoich narodów.

Marszałek Mannerheim pochodził z arystokratycznej rodziny szwedzkiej osiadłej w Finlandii. Do roku 1917 służył w armii rosyjskiej gdzie doszedł do stopnia generała. Przez kilka lat stacjonował na ziemiach polskich, m.in. w Kaliszu i Mińsku Mazowieckim. W swoich pamiętnikach marszałek pisał, że był to najpiękniejszy okres jego życia. W roku 1918 Mannerheim był dowódcą wojsk fińskich w wojnie domowej z siłami bolszewickimi a w latach 1939-1940 stał na czele obrony swego kraju przeciw agresji Związku Sowieckiego.

Poza swoim ojczystym szwedzkim, Mannerheim znał biegle niemiecki, francuski, angielski, rosyjski i portugalski a fińskiego nauczył się dopiero pod koniec życia.

 

Kazimierz Wierzbicki