W latach 30. polityka zagraniczna rządu polskiego polegała na utrzymaniu równowagi w stosunkach z największymi sąsiadami: Niemcami i Związkiem Sowieckim.

 

Od roku 1932 funkcję ministra spraw zagranicznych RP sprawował płk. Józef Beck, który doprowadził do podpisania traktatów o nieagresji z Moskwą i Berlinem. Jednocześnie II Rzeczpospolita utrzymywała przyjazne i sojusznicze relacje z Francją i Wielką Brytanią.

W drugiej połowie lat 30. polityka ministra Becka napotykała na coraz większe trudności, głównie ze względu na agresywne poczynania hitlerowskiej III Rzeszy. Niemcy stopniowo łamały postanowienia układu wersalskiego. W roku 1935 Hitler przywrócił obowiązek powszechnej służby wojskowej a rok później wojska niemieckie wkroczyły do zdemilitaryzowanej strefy Nadrenii. W roku 1938 Berlin dokonał aneksji Austrii gwałcąc ponownie reguły traktatu pokojowego z roku 1919.

Anglia i Francja, które miały stać na straży równowagi politycznej w Europie, zajęte były swymi problemami wewnętrznymi i ograniczały się we wszystkich wymienionych przypadkach do protestów dyplomatycznych.
Następną ofiarą Hitlera miała być Czechosłowacja. Dyktator III Rzeszy dążył do zajęcia rejonu czeskich Sudetów zamieszkałych w większości przez ludność niemiecką. Pomimo protestów rządu w Pradze, we wrześniu 1938 r. Francja i Wielka Brytania podpisały z Berlinem układ w Monachium, który zezwalał Niemcom na zajęcie Sudetów. Brytyjski premier zapewniał, że Europa zapewniła sobie pokój na najbliższe lata.

Już kilka miesięcy później Hitler złamał swoje obietnice. W marcu 1939 r. armia niemiecka wkroczyła do Pragi a na Słowacji utworzono marionetkowe państwo podporządkowane Berlinowi. W tej sytuacji Polska została okrążona z trzech stron. Rząd w Warszawie mógł mieć poważne powody do obaw. Wkrótce Hitler zażądał „powrotu” Gdańska do Rzeszy oraz zgody na przeprowadzenie przez obszar polskiego Pomorza eksterytorialnej autostrady, mającej połączyć Niemcy z Prusami Wschodnimi.

Pod koniec marca premier Chamberlain wystąpił z propozycją bezwarunkowej gwarancji, stwierdzającej, że Wielka Brytania uczyni „wszystko, co w jej mocy” aby odeprzeć atak Niemców przeciwko Polsce. Brytyjski premier wiedział, że udzielenie praktycznej pomocy Polsce jest nierealne. Anglia nie miała odpowiednich środków (ani w ludziach, ani w uzbrojeniu) aby interweniować w Europie Środkowej. Chamberlain chciał nie tyle pomóc Polsce, ile odstraszyć niemieckiego dyktatora.

W kwietniu Hitler ogłosił zerwanie paktu o nieagresji z Rzeczpospolitą. 5 maja minister Beck w swym historycznym przemówieniu stwierdził: „Od Bałtyku Polska odepchnąć się nie da! My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Przemówienie Becka spotkało się z powszechnym poparciem społeczeństwa. Dokonywano masowych wpłat na rzecz Funduszu Obrony Narodowej (FON). Polska przygotowywała się do wojny, chociaż potencjał military Rzeczpospolitej był średnio czterokrotnie niższy od niemieckiego.

Tymczasem mocarstwa zachodnie próbowały szukać porozumienia z Moskwą. Przez kilka miesięcy toczyły się rozmowy w sprawie wspólnej akcji przeciwko ewentualnej agresji niemieckiej. Stalin nie miał jednak zamiaru zawierania sojuszu z Anglią i Francją. W rzeczywistości sowiecki dyktator prowadził podwójną grę i czekał na sygnał z Berlina. W lipcu niemiecki minister spraw zagranicznych Ribbentrop oświadczył, że nie istnieją żadne problemy w stosunkach sowiecko-niemieckich, których nie dałoby się rozwiązać polubownie.

23 sierpnia 1939 r. doszło do podpisania w Moskwie traktatu o nieagresji między Związkiem Sowieckim i III Rzeszą zwanego potocznie paktem Ribbentrop-Mołotow. Traktat zawierał dodatkowy protokół, który był ściśle utajnony. Przewidywał on podział Europy Środkowo-Wschodniej między dwa państwa zawierające układ. W Polsce linia podziału miałaby przebiegać wzdłuż rzek Narwi, Wisły i Sanu. Warto zauważyć, że w takiej sytuacji po stronie sowieckiej znalazłyby się Lublin, Białystok, Łomża a być może również prawobrzeżna Warszawa. Układ ten był w istocie wyrokiem śmierci na Polskę i oznaczał czwarty rozbiór Rzeczpospolitej.

Nawet mało doświadczony polityk mógłby się spodziewać, że atak na Polskę może nastąpić w ciągu najbliższych dni. Niektórzy historycy sugerują, że rząd w Warszawie miał niewielką szansę uniknięcia wojny gdyby przyjął w tym momencie warunki Hitlera w sprawie Gdańska i autostrady. Dyktator niemiecki obawiał się rozpoczęcia wojny. Wszystkie jego podboje do tej pory miały charakter „pokojowy”. Trudno powiedzieć czy zrezygnowałby z agresji na Polskę gdyby przyjęto jego żądania. Gdyby jednak tak się stało, wybuch wojny zostałby przesunięty co najmniej do wiosny 1940 r. a w międzyczasie mogłoby się wiele wydarzyć.

Inwazja Polski określana kryptonimem „Fall Weiss” miała się rozpocząć 26 sierpnia 1939 r. Dzień wcześniej podpisany został traktat o wzajemnej pomocy między Polską i Wielką Brytanią. W tym samym czasie sojusznik Hitlera, rząd faszystowskich Włoch, zawiadomił Berlin, że nie jest gotowy do wzięcia udziału w wojnie. Hitler zawahał się i odwołał rozpoczęcie ofensywy na kilka dni. Ostatecznie atak na Polskę został wyznaczony na pierwszy dzień września.

Kazimierz Wierzbicki