Poniedziałek

„Janusz Gajos nie żyje – okrutna i nieprawdziwa informacja o śmierci”… wyłowione gdzieś z sieciowej otchłani Fake News. Ileż to razy uśmiercali ludzi w necie, odwołując potem bzdury… Znając poziom niedopłacanych medjałorkerów w polskich mediach, będzie tego więcej. Ale mnie się zawsze podoba to tabloidowe natężenie bzdury z językiem na koturnach. Ta informacja musi być „okrutna”, bo sama „nieprawdziwa” nie wrzeszczałaby tak mocno ani waliła po oczach…

 

Środa

Wczoraj zamach terrorystyczny w Nowym Jorku. 29-letni pochodzący z Uzbekistanu Sajfullo Sajpow wjechał wynajętą furgonetką na ścieżkę rowerową na nowojorskim Manhattanie. Napastnik, który został postrzelony, przybył legalnie do USA w 2010 roku i osiedlił się na Florydzie; jest posiadaczem zielonej karty przyznanej mu właśnie w loterii wizowej. Dokonał zamachu w imię Allacha, podając się za wojownika Państwa Islamskiego (ISIS). W użytym przez niego samochodzie znaleziono kilka noży oraz ręcznie napisany list w języku arabskim, w którym skonstatował, że Państwo Islamskie „będzie istniało wiecznie” – zalecany przez ISIS tekst oświadczenia dla zamachowców.

Od razu do akcji wkroczył prezydent Donald Trump, jak przystało na Rycerza Politycznej Niepoprawności, w modne poglądy i przekonania. „Polityczna poprawność nas zabija” tak z grubsza brzmiał jego przekaz tuż po ataku. Później, swoim zwyczajem wywalał to, co miał akurat na myśli. Dzisiaj wieczorem napisał na Twitterze, że sprawca wtorkowego zamachu na Manhattanie, w wyniku którego zginęło osiem osób, zasługuje na karę śmierci. „Terrorysta z Nowego Jorku był zadowolony z tego co zrobił i prosił o powieszenie flagi ISIS w jego szpitalnej sali. Zabił osiem osób, poważnie ranił 12. POWINIEN DOSTAĆ KARĘ ŚMIERCI!” zaćwierkał Trump. Wcześniej amerykański prezydent wspominał, że weźmie pod uwagę osadzenie 29-letniego pochodzącego z Uzbekistanu Sajfullo Sajpowa w więzieniu dla terrorystów w amerykańskiej bazie wojskowej w Guantanamo na Kubie. Tam wzięliby go w obroty wojskowi, którzy mniej się cackają z wrogami Ameryki niż cywilni przedstawiciele prawa na terytorium Stanów Zjednoczonych. Byłoby to możliwe, gdyby uznano terrorystę za „wrogiego bojownika”, ale wydaje się to mało prawdopodobne. Jako posiadacz prawa stałego pobytu, Sajpow cieszy się prawami gwarantowanymi przez Konstytucję USA a więc i prawem do jawnej rozprawy przed sądem z udziałem adwokata oraz możliwością odmowy obciążających go zeznań.

Trump przekonywał, że USA muszą działać bardziej stanowczo w stosunku do podejrzanych o terroryzm. Apelował o „szybką sprawiedliwość”. – To, co mamy teraz, to żart; i nic dziwnego, że tyle tego się dzieje – powiedział prezydent nazywając terrorystę „zwierzęciem”.

Sajpow przebywa obecnie w szpitalu. Powiedział śledczym, że jest zadowolony, z tego co zrobił i zadeklarował, że chciał zabić maksymalnie wiele osób.

 

* * *

 

Tymczasem idiotyczna polityka politycznych poprawniaków w Europie wręcz ułatwia robotę terrorystom. Niemieckie media piszą o lawinie procesów azylowych, z którymi nie radzą sobie sądy administracyjne, i o niemożności ustalenia miejsca pobytu ponad 30 tysięcy migrantów, którzy z racji odrzucenia ich wniosków o azyl powinni byli wyjechać z Niemiec. Trzydzieści tysięcy osób powinno wyjechać, a rozpłynęli się jak mgła w Europie bez granic!

Jak podała „Neue Osnabruecker Zeitung”, w czerwcu br. przed niemieckimi sądami administracyjnymi toczyło się 320 tysięcy spraw dotyczących azylu. Rok wcześniej takich postępowań było 69 tys. Redakcja powołuje się na dane przekazane przez MSW w odpowiedzi na interpelację partii Lewica. „NOZ” przypomina, że Stowarzyszenie Niemieckich Sędziów Administracyjnych (BDVR) ostrzegało już w lecie przed zatorem w sądach spowodowanym zbyt dużą liczbą spraw. Wtedy przewidywano, że w całym roku 2017 sądy będą musiały rozpatrzyć 200 tys. spraw. Obecnie wiadomo, że ta liczba została już dawno przekroczona.

Niemiecki tabloid „Bild” podał, że władzom nieznane jest miejsce pobytu ponad 30 tys. migrantów, których wnioski o azyl zostały ostatecznie odrzucone, co oznacza obowiązek natychmiastowego opuszczenia kraju. Rzecznik MSW powiedział „Bildowi”, że osoby te mogły wyjechać z Niemiec, nie zawiadamiając o tym urzędów do spraw cudzoziemców lub ukryły się na terenie Niemiec, chcąc uniknąć deportacji.

„Wydają miliardy na świadczenia dla migrantów, a nie są w stanie ich upilnować?” pyta portal wPolityce. pl. Ależ tak, tylko cicho sza, bo nie wolno o tym mówić głośno…

 

Noc Wszystkich Świętych

Słowa świętego Josemarii Escrivy: „Codzienne i zwyczajne zajęcia mają boski i wieczny sens (…) Wielka świętość polega na codziennym wykonywaniu drobnych obowiązków”. Jakże proste, piękne i prawdziwe to słowa. Postanowiłem wdrożyć je w życie. A więc wieczorem, po powrocie z pracy – piszę te słowa głęboko w nocy, gdy wynik wiadomy – oporządziłem dzieci, wysyłając je do krainy snów. Później zszyłem spodnie oraz pokrowiec na poduszkę, starając się bardzo dokładnie kontrolować każde nakłucie i przeciągnięcie nici tak, żeby się nie siepało za szybko. Pożegnałem ostatecznie lato wynosząc do piwnicy „paczkę” czyli wymontowany z okna klimatyzator. Generalnie oporządziłem domostwo, żeby nic brudnego czy „nie na miejscu” nie wchodziło w oko czy drogę. Muszę powiedzieć, że ta krzątanina codzienności przyniosła mi dużo radości, bo nie bujałem w obłokach i „wielkich sprawach”, ale z uważnością wykonywałem to, co należało wykonywać. Nic dziwnego, że po pacierzu (na kolanach) poszedłem spać, a dzień wydał mi się jednak udany.

Taka codzienne lekcje uważności pozwalają zachować pion. Nie, to nie jest żadna „strata czasu” ale życie w swej głębi, szczególe i uważności właśnie – to jest przeżywanie „tu i teraz” a nie bujanie w magmie wyobraźni. Inny święty, Franciszek Salezy podkreślał, że „pilność w małych sprawach jest cechą doskonałości i wielkiej zasługi”. Znana jest też opowieść o pewnym bracie z zakonu jezuitów, będącym zakonnym krawcem, który umierając poprosił tylko o… igłę. „Ta igła będzie moim kluczem do nieba – ona otworzy mi bramy rajskie” miał powiedzieć współbraciom. Gdy zapytali dlaczego, odpowiedział że „ile pchnięć to igłą zrobiłem, tyle razy chciałem uwielbić Pana Boga”. Jest w tym duża życiowa mądrość, nawet jeśli odejmiemy igłę a dla niewierzących – Pana Boga.

 

Jeremi Zaborowski