Poniedziałek

Przyplątał się do mnie jakimś trafem Andrzej Bursa. Wiersze, czyli powrót do wieku, ja wiem, piętnastu, najwyżej szesnastu lat. Aż dziwne, że całe fragmenty wciąż tkwią w pamięci, zamarynowane gdzieś pod bieżączką codzienności – dla mnie to dowód, że wszystko zapisuje się w detalach w naszej głowie. Bóg ma do tego dostęp, my tylko w bardzo ograniczonym zakresie. No więc snuje się ten Bursa, uwolniony z okowów życia codziennego. Dlaczego teraz? Po co? A kto to wszystko wie… Zostawiam w pełnym brzmieniu, łącznie ze słówkiem na „es”, bo przecież to Poezja.

 

„Pantofelek”
Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek
no to co
milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.

 

Wtorek

Dzisiejsze czytanie ze Świętego Pawła. List do Rzymian, rozdział 1, wersety od 16 do 25: „Ja nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka. W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boża, która od wiary wychodzi i ku wierze prowadzi, jak jest napisane: a sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen.”

Zacytowałem w całości, bo lektura wręcz zwala z nóg. „lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów.” Czyż nie wspaniały opis dzisiejszych czasów? Z celebryckimi albo politycznymi bożkami, które tak jak szybko wspinają się na szczyt, tak szybko spadają w otchłanie niepamięci. No i ta rzekoma nowoczesność, tak unurzana w gusłach i wierze w talizmany, godne najdawniejszych dzikusów…

 

Środa

Z Polski. Z komisji śledczej w sprawie Amber Gold, z podsłuchów telefonów głównych bohaterów (Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała wszystkie, 70 godzin nagrań, ale za czasów Donalda Tuska ładnie je zagubiła). Wreszcie z Komisji Weryfikacyjnej ds. tzw. reprywatyzacji w Warszawie. Piszę tzw. reprywatyzacji, bo za tym kryła się zwykła bandyterka mecenasów, urzędników i cwaniaków w białych kołnierzykach i drogich garniaczkach. Zapisy pogardy, bezprawia, zwykłego – nazywajmy rzeczy po imieniu – skurwysyństwa.

„Potraktowano nas jak śrubki, jak niewolników” to Alicja Dobecka-Olsen, lokatorka z warszawskiej Nowogrodzkiej 6a. „Przed reprywatyzacją płaciłam 360 zł czynszu, a teraz mam do zapłaty ok. 2600 zł miesięcznie. Czynsz jest dwa razy większy niż moja emerytura”. Dalej przyszło zmiękczanie przez panów o szerokich karczkach: „Pytali, kiedy się wyprowadzimy. Nękano nas telefonami o drugiej w nocy. Do sąsiadki wczesnym rankiem ktoś się włamywał wyważając drzwi! Napisaliśmy do prokuratury, ale ta nie uznała tego za nękanie.”

„Z tego co wiem chodziło o to, byśmy się wyprowadzili z kamienicy. U mnie było włamanie w lutym tego roku. Policja była, a sprawa była umorzona. Zalewano mi mieszkanie. Remonty prowadzone są od wczesnego ranka do godz. 22.00. Nachodzono sąsiadki, śledzono. Tak jak moją córkę. Jeszcze się trzymamy” to inna lokatorka, Jolanta Stachura.

„Od 2011 roku trwa totalny remont, który dla nas jest dewastacją kamienicy. Kurz, pył, hałas. To trwa dzień w dzień, miesiąc w miesiąc i rok w rok. Decyzją administracyjną zostaliśmy oddani jakimś osobom. Boimy się o nasze bezpieczeństwo psychiczne i fizyczne. W każdej chwili może spać na nas wiadro z gruzem – zeznawała z kolei Krystyna Goździewska. „W zimie mieliśmy temperaturę w domu 9-13 stopni” ktoś inny… Nic dziwnego, skoro ludzie przejmujący kamienice mówili o lokatorach jako „wkładce mięsnej”, którą trzeba przed monetyzacją transakcji, po prostu usunąć.

Z kolei w Amber Gold kłamstwo na kłamstwie, piramida wyciągania kasy z naiwniaków przy pełnym wsparciu polityków i pewnych mediów. Do końca, bo liczył się każdy dzień, kiedy można jeszcze „przystrzyc owcę”, zanim wejdzie komornik czy skończy się bonanza dla właścicieli. Trzeba „rekordy filtrować”, żeby wynaleźć tych, którzy rzeczywiście zarobili w Amber Gold, żeby „akcję zrobić na zwrot” czyli wyciągnąć od nich kasę na sam koniec. Znikające złoto w sieci patologicznych kłamstw założycieli łże-interesu, którzy sami zaplątani w sieci kłamstwa, zaczynają w nie wierzyć i – co najważniejsze – rozszerzać i rozszerzać zasięg Zła. Niby ludzkie historie. Ale zbyt wielkie natężenie ich w tej Trzeciej Rzeczypospolitej, efekt jej poczęcia w atmosferze obłapki komunistów z przedstawicielami „konstruktywnej opozycji”. Niegodziwość nie usunięta w porę, rozkwita.

 

Jeremi Zaborowski