Harvey Weinstein jeden z najbardziej utytułowanych producentów Hollywood został oskarżony o seksualne napastowanie kobiet. Sprawa ma także wymiar polityczny, bo Weinstein jest jednym ze znaczących sponsorów czołowych demokratów.

Jak znaczącą postacią dla kina jest Harvey Weinstein może świadczyć fakt, że filmy, których był producentem nominowano do Oscara łącznie ponad 300 razy. Wiele z nich otrzymało tę statuetkę, wielu aktorów przebiło się do sławy występując w jego produkcjach. Weinstein wyprodukował m.in. tak znane obrazy jak: „Sex, Lies, and Videotape,” „The English Patient,” „Pulp Fiction,” „Shakespeare in Love,” czy „The King’s Speech.” Nic zatem dziwnego, że podczas ceremonii wręczania Oscarów to właśnie on obok Stephena Spielberga jest osobą, wobec której najczęściej kierowane są podziękowania. Tak przynajmniej było dotychczas. Dwa artykuły w tygodniku „New Yorker” i w „New York Timesie”, które ze szczegółami opisały trwający przez dziesięciolecia skandal z seksualnym napastowaniem kobiet sprawiły, że kariera Weinsteina wydaje się być skończona.

Słynny i potężny w branży producent postępował przeważnie według ustalonego schematu. Aranżował osobiste spotkania dotyczące swoich produkcji filmowych podczas, których zamiast omawiać szczegóły współpracy, czynił seksualne awanse upatrzonym aktorkom. Według ich opowieści czasem nie kończyło się na samych awansach. Niektóre z aktorek twierdzą, że Weinstein przemocą doprowadzał do zbliżenia. Lista aktorek, które doświadczyły molestowania jest długa.

Są na niej wielkie sławy jak Angelina Jolie, Ashley Judd, czy Gwyneth Paltrow, są wschodzące gwiazdy jak Léa Seydoux, są wreszcie aktorki mniej znane. Wielu z nich Weinstein proponował układ: seksualne usługi w zamian za pomoc w karierze. Aktorki, które się na to nie zgodziły mogły spodziewać się zawodowych kłopotów.

Harvey Weinstein, który został już zwolniony z prowadzonej przez siebie firmy (The Weinstein Company) odrzuca zarzuty o gwałty, przyznaje się jednak do molestowania. W oświadczeniu wydanym po ukazaniu się artykułu w „New York Timesie” napisał m. in.: „Zdaję sobie sprawę z tego, że sposób w jaki zachowywałem się w przeszłości wywołał wiele bólu. Szczerze tego żałuję” Weinstein zapowiedział też, że ma zamiar poddać się terapii, która pomoże mu się zmienić.

W całej tej historii oprócz krzywdy, której doznały kobiety istotne są jeszcze dwa elementy. Pierwsza sprawa to fakt, że liberalny przeważnie Hollywood przez lata tolerował zachowanie Weinsteina. Z artykułów wynika, że to jak postępuje on z kobietami było w branży tajemnicą poliszynela. Do tego nawet stopnia, że aktorki, które miały pracować z Weinsteinem ostrzegały się wzajemnie by unikać z nim spotkań sam na sam. Nikt z jego bliskich współpracowników nie reagował, nikt nie próbował nic zmieniać. Mało tego, znani aktorzy współpracowali z Weinsteinem na przykład przy produkcjach filmów gloryfikujących kobiety. Najwyraźniej był on zbyt potężny, a współpraca z nim zbyt lukratywna. Oświadczenia potępiające ukazały się dopiero po tym jak wybuchł skandal.

Druga rzecz, o której warto wspomnieć to polityka. Weinstein jest, a przynajmniej dotąd był, jednym z ważniejszych sponsorów Partii Demokratycznej. Z jego pokaźnych donacji korzystało wielu prominentnych polityków tej partii z Barackiem Obamą i Hillary Clinton włącznie. Teraz próbują się oni od niego zdystansować, potępiają jego zachowanie i zapowiadają, że pieniądze, które otrzymywali zwrócą lub przekażą na cele charytatywne. Pytanie czy rzeczywiście jak twierdzą mogli o niczym nie wiedzieć? Hillary Clinton, która zawsze przedstawia się jako osoba walcząca o prawa kobiet czekała aż pięć dni by ustosunkować się do sprawy.

Być może jest to tylko moje wrażenie, ale kiedy oskarżenia o złe traktowanie kobiet padały pod adresem Donalda Trumpa potępiające oświadczenia sypały się dużo szybciej, jak z rękawa.

Harvey Weinstein jako producent jest już najprawdopodobniej skończony. Być może będzie go również czekać proces. Czy to jednak oznacza, że zmieni się Hollywood?

 

Tomasz Bagnowski