Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: ‘Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali”.
Mt 22, 1-6

 

William Powers w książce „Hamlet’s Blackberry” opowiada historię swojej przyjaciółki, która z ograniczoną znajomością języka angielskiego przyjechała do Stanów Zjednoczonych. Ilekroć Powers pytał ją jak się czuje, jak się wszystko układa, ona niezmiennie odpowiadała: „Jestem zajęta, bardzo zajęta”. Wiliam był zdziwiony tą odpowiedzią, ponieważ Maria miała wiele wolnego czasu, który starała się wypełnić przyjemnymi zajęciami. Wkrótce Powers zrozumiał, że jego przyjaciółka naśladuje Amerykanów, powtarzając to co słyszała, gdy padało pytanie o samopoczucie, o pracę: „Jestem zajęta, bardzo zajęta”, myślała bowiem, że jest to zwyczajowa forma uprzejmej odpowiedzi na to pytanie. Powyższą historię skojarzyłem z powiedzeniem powtarzanym w moich rodzinnych stronach: „Chwytać dwie sroki za ogon”. Powiedzenie to odnosiło się do tych, który chwytali się wielu zajęć, żadnego z nich nie wykonywali solidnie, nie osiągali zamierzonego celu. Byli ciągle zajęci, zabiegani, kręcili się jak pies wokół własnego ogona. Dzisiejszy „łowca srok” jest ciągle zajęty, przyssany do komórki, tyle ważnych spraw ma na głowie, że nie ma czasu, aby spokojnie usiąść i pomyśleć, co w życiu jest najważniejsze i po co żyje. W tym chwytaniu wielu srok za ogon bardzo często traci się z oczu najważniejszy cel życia. I zachowuje się jak dama na tonącym statku, która stoi przed lustrem i poprawia makijaż, zamiast skoncentrować się na ratowaniu życia. „Łowca srok” odstawia nieraz na bok życie rodzinne, bo biznes musi się kręcić. Dopiero po tragedii rodzinnej otwiera oczy i dostrzega, co w życiu jest najważniejsze, na czym powinien się skoncentrować, tak jak to miało miejsce w życiu Richarda Pringle, którego trzyletni syn zmarł nagle z powodu wylewu krwi do mózgu.

 

Mężczyzna zmagając się z ogromnym cierpieniem postanowił podzielić się z innymi swoimi przeżyciami i powiedzieć czego się nauczył w tych trudnych doświadczeniach życiowych. Na swoim profilu facebookowym przekazał tę naukę w formie dziesięciu porad dla rodziców. Jest to jednak nauka, którą powinien poznać każdy, nie tylko rodzice.

1. Nie da się za dużo całować i kochać.

2. Zawsze masz czas. Przestań robić to, co robisz i baw się, chociażby przez minutę. Nie ma nic tak ważnego, by nie mogło zaczekać.

3. Rób jak najwięcej zdjęć i kręć jak najwięcej filmików. Pewnego dnia mogą być tylko tym, co ci pozostanie.

4. Nie wydawaj pieniędzy, spędzaj dobrze czas. Myślisz, że liczy się to, ile wydałeś? Nie. Ważne jest to, co robisz. Wskakuj do basenów, chodź na spacery. Pływaj w oceanie, zbuduj obóz i baw się. Dzieci tylko o to proszą. Nie pamiętam, co kupiliśmy Hughiemu, ale pamiętam, co razem robiliśmy.

5. Śpiewaj. Śpiewajcie razem piosenki. Moje najlepsze wspomnienia to te, gdy Hughie siedział mi na ramionach albo był obok mnie w samochodzie i śpiewaliśmy nasze ulubione piosenki. Wspomnienia są tworzone w muzyce.

6. Ciesz się najprostszymi rzeczami. Wieczorem spędzonym razem, układaniem do snu, czytaniem bajek. Wspólnymi obiadami. Leniwymi niedzielami. Ciesz się chwilami dnia codziennego. To za nimi najbardziej tęsknisz. Nie ignoruj ich.

7. Zawsze całuj na pożegnanie swoich bliskich. A jeśli zapomniałeś – wróć i pocałuj. Nigdy nie wiesz, kiedy będzie to Twoja ostatnia szansa.

8. Sprawiaj, że nudne rzeczy są fajne. Czy to gotowanie, jazda samochodem, czy wyjście do sklepu. Bądź zabawny, śmiej się, uśmiechaj i dobrze baw. To nudne zadania, jeśli sam je tak traktujesz. Życie jest zbyt krótkie, by nie bawić się dobrze.

9. Pisz pamiętnik. Zapisuj wszystko, co maluchy robią, a co sprawiło, że dzień był lepszy. Zaczęliśmy to robić dopiero po stracie Hughiego. Chcieliśmy wszystko pamiętać. Teraz robimy to dla Hettie i zrobimy też dla Henniego. Wspomnienia te zostaną na zawsze zapisane, a gdy będziesz stary, będziesz mógł wrócić do nich i je docenić.

10. Jeśli masz przy sobie dzieci możesz je całować. Mówić im dobranoc. Jeść z nimi śniadania. Odprowadzać do szkoły. Patrzeć, jak idą na studia. Jak biorą ślub. Zostałeś pobłogosławiony. Nigdy o tym nie zapominaj.

To są bardzo ważne sprawy, o których musimy pamiętać, aby nie zmarnować życia. Czytania biblijne na dzisiejszą niedzielę przypominają o tym najważniejszym celu, jakim jest zaproszenie do Królestwa Bożego, które Biblia przedstawia w obrazie uroczystej uczty. Prorok Izajasz zapowiada ucztę dla wszystkich ludów, nie tylko dla Izraela. Stanie się ona faktem po objawieniu się wszystkim ludom i narodom i „zniszczeniu śmierci”. Wizja proroka Izajasza spełnia się w Chrystusie, bo to właśnie w Nim została „zniszczona śmierć”. Chrystus przez śmierć i zmartwychwstanie zwyciężył grzech i śmierć. W Chrystusie spełnia się Królestwo Boże, które w dzisiejszej Ewangelii porównuje On do uczty weselnej. Najpiękniejszym elementem takiej uczty są państwo młodzi. To piękno kreuje bezgraniczna miłość, którą zaślubieni wyrażają słowami: „Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci”. W biblijnych przekazach małżeństwo jest obrazem związku Chrystusa-Oblubieńca z Kościołem-Oblubienicą. Ten związek ma być wzorem miłości małżeńskiej, miłości bezgranicznej. Chrystus z miłości dla swojego ludu oddał na krzyżu życie. Powyższa przypowieść jest zaproszeniem na zbawiającą ucztę miłości, przygotowaną przez Boga.

 

Król ewangelicznej przypowieści przygotował ucztę weselną dla swojego syna i wysłał swoje sługi, aby zwołali na ucztę zaproszonych gości. Ci jednak zaczęli się wymawiać. Uznali, że mają ważniejsze sprawy niż udział w uczcie weselnej. Jeden z nich był zajęty pracą w polu, drugi swoim kupiectwem. Każdy z nich znalazł wymówkę, uznając, że są sprawy ważniejsze niż uczta weselna. A niektórzy z zaproszonych zachowali się nikczemnie: „pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali”. Po prostu nie chcieli słuchać o uczcie weselnej, nie chcieli, aby ktoś niepokoił ich jakimiś sprawami, które dla nich nie mają większego znaczenia.

Wymowa przypowieści jest bardzo klarowna. Zaproszonymi, którzy odmawiają przyjścia na ucztę lub źle się obchodzą ze sługami, są wszyscy, którzy odrzucają Jezusa, bo uważają, że są ważniejsze sprawy niż zaproszenie do Królestwa Bożego. Dzisiaj ta historia powtarza się w wielu wersjach. Pogoń za bogactwem, przyjemnościami, sławą, godnościami, sprawia, że zaproszenie Chrystusa schodzi na ostatni plan lub wręcz do niebytu. Człowiek chwyta „wiele srok za ogon” i nie odnajduje tego czego szuka: wewnętrznego pokoju, beztroskiej radości, szczęścia, wieczności. To można w pełni odnaleźć, korzystając z zaproszenia na ewangeliczną ucztę. Wtedy Bóg staje się porządkującym fundamentem naszego życia, o który rozbijają się wszelkie życiowe nawałnice.

 

Film „Beyond the Clouds” opowiada historię archeologa, który pewnego razu zatrudnił do pracy Indian z plemienia Inków. W czasie drogi na miejsce wykopalisk Indianie nagle się zatrzymali. Archeolog starał się przymusić ich, aby ruszyli dalej. Nie pomogło ponaglanie, obelżywe słowa, złość. Indianie nic sobie z tego nie robili. Po pewnym czasie sami wzięli sprzęt i ruszyli w drogę. Zaskoczony archeolog zapytał o powód tego zachowania. Nie mniej zaskoczyła go odpowiedź: „Za szybko szliśmy, nasze dusze nie nadążały za nami. Musieliśmy na nie zaczekać”.
W zapędzeniu dzisiejszego świata, chwytaniu wielu srok za ogon, człowiek traci nieraz duszę. Trzeba zaczekać na nią i usłyszeć zaproszenie Chrystusa na ucztę Królestwa Bożego.

ks. Ryszard Koper