Przyjacielu, trzeba się nauczyć chodzić zanim zaczniesz biegać.

Życie duchowe nie zrodzi się w Tobie tylko dlatego, że czytasz pisma mistyków (chylę czoło jeśli masz na to czas) bądź „marne” teksty ojca Pawła w Kurierze.

Twoje przygoda z Bogiem to cicho szeptana modlitwa w metrze, kiedy wracasz z pracy, w samochodzie, przy pracach domowych… Bardzo często słyszę „nie mam czasu na modlitwę“. A kiedy wracasz z pracy, albo gotujesz lub jedziesz gdzieś samochodem, nie możesz powiedzieć Bogu „już jestem”?

Jezus do 30 roku życia musiał pracować bo obowiązkiem Jego jako syna było zadbać o dom i Matkę, Maryję. Nie wątpię w to, że się modlił bo przecież rozmawiał z Ojcem. Zobacz też, że zostawił Ci bardzo krótką modlitwę byś mógł się modlić. Ojcze nasz…, zaledwie parę słów w porównaniu do długich tekstów jakie zostawili po sobie rożni późniejsi religijni „głosiciele lepszego świata.” Jezus wiedział, że rządzą Tobą rozproszenia, ale na krótko możesz w tej modlitwie złapać oddech i powiedzieć MU, że chcesz się nauczyć chodzić… z Nim, żeby życie w końcu nabrało sensu, żeby było lepsze.

Jezus nie jest liderem ludzi wiecznych sukcesów bo tacy nie istnieją. Jest liderem tych pogubionych, ale też tych co szukają sensu i zrozumienia spraw codziennych po omacku. Czeka na tych, którzy najpierw chcą się nauczyć chodzić z wiarą na co dzień, zanim zaczną biegać „mistycznie” z kropidłem w ręku, żeby nie daj Boże nawracać innych.

Powiedz gdzie jesteś kiedy czytasz ten tekst? Czy wiesz, że Bóg Cię szuka? Chce wziąć Cię za rękę bo jesteś poobijany od grzechów: małych, dużych, średnich, krótkich, długich… Masz siniaki na duszy bo życie wiarą sprowadziłeś do pospiesznego wypadu do kościoła w niedzielę. Tak się nie da. Nie o to chodzi.

Bóg chce, żebyś Go w końcu spotkał w Tobie. Powiedz Mu z czym sobie nie radzisz. Powiedz Mu też, że masz dość domowników bo wiecznie narzekają, że masz dość kościoła bo w lecie za gorąco a w zimie za zimno, że masz dość sąsiadów, księży i szefa w pracy. A wtedy dobry Bóg widząc, że tak naprawdę masz dość siebie samego będzie już wiedział od czego zacząć, żeby Ci pomoc… wstać i powoli nauczyć Cię chodzić w świetle, już nie po omacku.

Głowa do góry! Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś drogi czytelniku!

o. Paweł Bielecki