Środa rano

Moja podróż na Wschód. A właściwie do wschodu Słońca w stronę oceanu. Podróż na dwóch płaszczyznach: odległości na lądzie oraz uciekającej nocy. Mrok, ciemność, szarość, zamienia się w krwistą czerwień nieba, która za chwilę zamienia się w pomarańcz widoczny, głównie na obrzeżach chmur. Nagle, bo wystarczyło się odwrócić na chwilę, wszystko… znika, zostaje tylko jasno-niebieskość, biało-szarość chmur. Wiem, że to wszystko da się wytłumaczyć fizyką – że odpowiedni kąt patrzenia, załamanie światła nad dużym akwenem wodnym, ruch samochodu, te sprawy – ale bardzo mnie rusza zawsze to gwałtowne i barwne przechodzenie nocy w dzień. Zwiastuje ludzki żywot pełen dramatycznych spięć i zakrętów.

 

Środa

Okupacja Polski przez Niemców trwała 2077 dni. Każdego z nich, Niemcy przeciętnie zamordowali 2800 obywateli RP. Wyobraźmy to sobie: dwa tysiące osiemset osób zabitych każdego dnia przez pięć lat i siedem miesięcy każdego dnia, każdego.

 

* * *

Polityczna poprawność, modne lewackie poglądy, to jednak stan umysłu. Jednak ponieważ modne, podlewane gęstym sosem pieniędzy podatników kierowanych hojną ręką polityków-oportunistów, zwłaszcza w przeżartej lewactwem Unii Europejskiej. Teraz na topie ideologicznej mody jest ekologizm, w imię którego okłada się ideologiczną pałką każdego, kto „nie z nami”. Wśród pomysłów było nawet wprowadzenie kar dla tych, co… podważają istnienie efektu cieplarnianego czy ocieplania klimatu – na wzór kar dla tych, co zaprzeczają istnieniu komór gazowych w Auschwitz.
Jakiś czas temu badacze szwedzcy przekonywali, że edukacja proekologiczna nie uwzględnia tych – najbardziej efektywnych – metod redukcji emisji dwutlenku węgla. A główna konkluzja: rodziny powinny być mniejsze. Artykuł na ten temat ukazał się w magazynie „Environmental Research Letters”. – Ustaliliśmy, że są cztery działania, które mogą skutkować istotnym zmniejszeniem emisji dwutlenku węgla: jedzenie diety opartej na warzywach; unikanie latania samolotami, rezygnacja z samochodu i decydowanie się na mniejszą liczbę dzieci – mówi Seth Wynes z Uniwersytetu w Lund.

– Dla przykładu – rezygnacja z samochodu zmniejsza emisję CO2 o 2,4 tony rocznie, a dieta wegetariańska – o 0,8 ton – wyliczał Wynes. Z kolei rezygnacja z lotu samolotem to „oszczędność” rzędu 1,6 ton CO2 przy jednym locie. Największą „oszczędność” daje jednak rezygnacja z posiadania dziecka – przekonują szwedzcy uczeni. Jedno dziecko mniej w rodzinie to roczna emisja CO2 niższa o 58,6 ton. – Jedna amerykańska rodzina, która zdecyduje się na posiadanie jednego dziecka mniej zapewni nam taką samą redukcję emisji CO2, jak 684 nastolatków, którzy będą wierni idei recyclingu przez całe życie – powiedział Wynes.

Ale tutaj zaczynają się schody. Bo pan naukowiec Wynes – skoro najlepiej jest mieć małe rodziny – musiałby swoje „badania” uwieńczyć realnymi konkluzjami. A tutaj… wiecie, rozumicie, no… słowem, łatwo nie jest. No bo kto w Szwecji i generalnie w Europie obecnie ma duże rodziny, dużo dzieci? Muzułmanie, głównie ci którzy przyjechali w ostatnim czasie, z ostatnich fal uchodźców, migrantów. Wiadomo, że Islam wymaga wielkiej dzietności i żadne tam bredzenie o „redukcji dwutlenku węgla” tego nie zmieni a można i napytać sobie biedy. Tak więc, ograniczać liczbę dzieci można dowolnie tam, gdzie ich i tak już jest tyle, co kot napłakał: wśród zaczadzonych lewacką ideologią znudzonych, bogatych Europejczyków i Amerykanów.

 

* * *

Historia Jana Chrzciciela, zgładzonego przez Heroda na żądanie córki jego kochanki. Król był zafascynowany Janem, lubił go słuchać, więc trzymał przy życiu. Ale w Bożym planie, znów: nie chodzi o wsłuchiwanie się w fascynujące słowa ale czyny, dlatego w ostateczności Herod musiał wybrać. A ponieważ nie chciał nic zmieniać w swoim życiu, zlikwidował tego, który głosił konieczność zmiany. I jeszcze co ważne – lęk u tego wydawałoby się potężnego władcy: „Jak wielu rzeczy bał się król Herod – mocy cudotwórczej Jana Chrzciciela, ludu uważającego Jana za proroka, niezadowolenia współbiesiadników, złamania danej nieopatrznie przysięgi. Chcąc być panem życia i śmierci swoich poddanych, sam żył w niewoli lęku i brnął w coraz większe zło. Tylko ten, kto naprawdę boi się Boga, nie musi bać się nikogo innego, ani też nikomu wyrządzać krzywdy, gdyż wie, że jest bezpieczny nawet wśród prześladowań.” Tak pisze Mira Majdan, „Oremus” sierpień 2003, s. 8-9.

 

Czwartek rano

Z czego będziemy rozliczeni? Chyba jednak ze zmarnowanego czasu tutaj na ziemi. Przyjdzie rachunek samoistnie: czas dany nam od Boga, wielkie plany i możliwości, i jakieś minimalne efekty tego potencjału w przypadku większości nas. Będzie badana (w swoim sumieniu, tu nie potrzeba sędziego, prokuratora i obrońcy – Prawda sama się okaże) nasza oschłość serc, każdy nie oddany wdowi grosz czy nie wyciągnięta dłoń do nieznajomego. Słowem „czyny, nie słowa”, tak więc generalnie, mamy przerąbane z naszą skłonnością do moralizowania, gadania i oceniania innych. Ze swej strony mam przynajmniej nadzieję, że w ostatecznym rozrachunku, na naszą korzyść przemówią nasze dzieci: zapach dziecięcej główki ratuje często życie, pytanie czy pomoże nam z Wiecznością?

 

Jeremi Zaborowski