Wzbudzał sensację jeszcze zanim wszedł na ekrany polskich kin. Po ostrym trailerze, w którym – jak twierdzą złośliwi – wykorzystano wszystkie najlepsze momenty filmu, publika ruszyła do kas. „Botoks”- pochwalił się Patryk Vega- „zanotował najlepsze otwarcie 2017 roku. W ciągu trzech dni obejrzało go 711 tysięcy osób. Jest filmem, który rozszerza światło w świecie ogarniętym ciemnością” – dodał skromnie. Innego zdania są krytycy. Karolina Korwin-Piotrowska nie zostawiła na dziele autora „Pitbulla” suchej nitki. „Jest straszliwie nudno, strasznie długo, momentami kompletnie bez sensu, a dialogi, w czym Vega do teraz był prawdziwym mistrzem, sięgnęły bruku. […] Jeśli chcecie zobaczyć kobietę sczepioną z wielkim psem w miłosnym uścisku – to jest film dla was. Jeśli chcecie zobaczyć kilka naturalistycznych scen porodów – to jest film dla was. Krew się leje, trupy są, w przeróżnych konfiguracjach. Martwe ciała też. […] Jeśli mało wam tabloidów, mentalnego bruku, krzyczących tytułów, płytkości emocji i informacji, dosłowności opowiadanej grubą kreską, bez chwili na jakąkolwiek refleksję, na włączenie funkcji myślenia w mózgu, to jest film dla was”- napisała dziennikarka. I – jak można się było domyślić – zalała ją fala hejtu ze strony fanów reżysera. Kilka dni od premiery wybuchł kolejny skandal. Poszło o ocenę filmu, która na Filmwebie – jednej z internetowych stron poświęconych kinu, na którym użytkownicy mogą oceniać produkcje – niespodziewanie poszybowała do góry. W ciągu zaledwie 48 godzin stronę zalały pozytywne komentarze, a ocena z zaledwie trzech gwiazdek skoczyła do niemal czterech i pół. Pojawiły się głosy, że Vega zapłacił użytkownikom za wystawianie dobrych ocen. Oczywiście twórcy „wiekopomnego dzieła” odpierają zarzuty. „Nie sięgamy do tego rodzaju nieczystych praktyk” – skomentował Tomasz Jawor, dystrybutor filmu. „Botoks”, który powstał w oparciu o przeprowadzone przez reżysera rozmowy z polskimi lekarkami i pielęgniarkami miał ukazać prawdziwe oblicze służby zdrowia i koncernów farmaceutycznych. Jak wyszło? Jeden z recenzentów napisał: „To cynicznie zrobiona kupa, z pełną świadomością, że ludzie po prostu lubią sobie popatrzeć na cudze ekskrementy” – pisze Śmiałkowski. „Vega chwali się, że 13 aktorów odmówiło zagrania w tym filmie. W sumie to optymistyczne. Bo znaczy, że mamy w tym kraju przynajmniej 13 aktorów, którzy potrafią czytać ze zrozumieniem. Bo tych, którzy tu zagrali, mi po prostu szkoda” – dodaje. Olga Bołądź, Agnieszka Dygant, Sebastian Fabijański i inni muszą dzisiaj tłumaczyć co autor miał na myśli i dlaczego wystąpili w „ordynarnym paszkwilu na służbę zdrowia”. Nawet politycy z prawej strony sceny politycznej, z którą reżyserowi po drodze, nie kryją rozczarowania: „Dobrze, że ktoś w kinie pokazał patologię na porodówkach, szarlatanów w gabinetach chirurgii plastycznych, machlojki koncernów farmaceutycznych i wszechobecny seksizm lekarzy” – pisze Łukasz Adamski z serwisu wPolityce.pl. „Ja jednak oczekuję, by tak długi film (137 minut!) zdiagnozował choćby powierzchownie przyczyny takiego stanu polskiej służby zdrowia. By reżyser odpowiedział, co z takim stanem rzeczy zrobić. „Botoks” to zaś głos wiecowego populisty, który krzyczy, że „lekarz musi k…. odejść”. „Film pokazuje służbę zdrowia jako wielką mordownię, a lekarzy jako idiotów, którzy co do jednego są chciwi i niekompetentni. Natomiast leki wymyślane w koncernach farmaceutycznych, to w większości pic na wodę. Do tego reżyser i obsada zarzekają się, że wszystkie opowieści pokazane w filmie są oparte na faktach” – ocenia z kolei Kajetan Kusina. „I okej, jestem w stanie uwierzyć, że przez ostatnie 28 lat w polskich szpitalach dochodziło do każdej możliwej patologii, a korporacje produkujące leki nie są święte. Problem polega na tym, że ten pseudofilm pokazuje to wszystko, jakby nic innego się w nich nie działo”- podsumowuje. Tak czy siak, „Botoks” jest już wygrany. Jak mówi stare porzekadło: nie ważne co mówią, ważne, że mówią.

*

A co nowego po tej stronie oceanu? Podobno Kim Kardashian i Kanye West zdecydowali się na kolejne dziecko. Tym razem jednak para miała wynająć surogatkę. „Zapłacili tej kobiecie 45 tysięcy dolarów” – zdradza informator. „Jednak dużo więcej będzie kosztowało zapewnienie bezpieczeństwa matce ich nowego dziecka” – donoszą tabloidy. Surogatka ma podobno zamieszkać w wynajętej wilii pod Los Angeles. Za ochronę przyszli rodzice mają zapłacić prawie półtora miliona dolarów. Dziecko ma podobno przyjść na świat pod koniec stycznia. Bulwarówki znają nawet płeć: dziewczynka! Podobno wszystkie plotki o kryzysie w związku Kim i Westa są wyssane z palca. A słowo „podobno” jest podobno kluczowe dla całej historii.

 

*

„Jestem jedynym żywicielem rodziny, więc najwyższy czas by wrócić do pracy” – oznajmiła Angelina Jolie. Gwiazda, która po rozstaniu z Bradem Pittem zrezygnowała z występowania w filmach z powodu dzieci, poczuła, że jest gotowa na powrót do zawodu. I zaanonsowała swój nowy film. „Będziemy robić drugą część „Czarownicy”. To będzie wspaniała kontynuacja”- mówiła rozpromieniona. Jednocześnie amerykańska prasa donosi, że Brad Pitt ostatecznie zerwał z nałogiem i coraz lepiej sobie radzi, a gwiazdorska para rozważa nawet powrót do siebie. Czyżby wielki come back „Brangeliny”? Niewykluczone. Według wnikliwych komentatorów, to od początku nie był szczęśliwy związek, a tylko dobrze prosperująca firma, która – jak widać – musi na siebie zarabiać.

 

*

„Chcę żyć pełnią życia i być najlepszym ojcem, jakim mogę być” – mógł powiedzieć Brad Pitt wychodzący z nałogu, ale powiedział Ben Affleck, który po raz kolejny zrywa z uzależnieniem. Aktor, kiedyś uznawany za jedną z lepszych partii w Hollywood (był związany m.in. z Jennifer Lopez i Gwyneth Paltrow) poślubił w 2005 roku śliczną Jennifer Garner, z którą ma trójkę dzieci. Para przetrwała zaledwie, albo aż, dziesięć lat i nagle okazało się, że przystojny Ben pije, ćpa, zdradza i robi mnóstwo innych rzeczy, których kochający mąż i przykładny ojciec robić nie powinien. Rozstaniem aktorów kolorowa prasa żyła przez jakiś czas, aż w końcu dziennikarskie hieny znalazły sobie nowe ofiary. W tym czasie Affleck zdążył pójść na odwyk, w klinice uzależnień poznać Lindsay Shookus, producentkę słynnego programu „Saturday Night Live”, która też leczy się z alkoholizmu i zacząć nowy związek. Ostatnio paparazzi przyłapali parę na zakupach. W sklepie monopolowym! „Byli w szampańskich humorach” – donosi tabloid. „Nieśli wielką siatkę pełną butelek whisky, wina i wódki”- pisze brukowiec. Wygląda na to, że Affleck zamierza upijać się szczęściem. Do nieprzytomności.

Weronika Kwiatkowska