Poniedziałek

Na początku i na końcu jest charakter człowieka. Determinacja. Zrobienia czegoś, przez kilka godzin ciągle, pomimo że umysł i ciało wrzeszczy „nie”. Albo nie zrobienia czegoś, choć tak bardzo się chce. Jezus wzywa nas do okazania charakteru na poczet Przyszłego Życia, niewierzący muszą to sobie inaczej wytłumaczyć, choćby lepszym życiem. Jak trenujący kandydaci do US Navy SEALs, dla których często lepiej byłoby umrzeć, niż odpuścić i uderzyć w ten cholerny dzwon, oznajmiający odejście z jednostki.

Z drugiej strony najłatwiej jest powiedzieć, „mam chorą duszę”, „mam depresję”… W ten sposób nie trzeba się tłumaczyć ani nic specjalnie poprawiać. Tymczasem, trzeba każdego dnia ruszyć tyłek i starać się, starać bardzo… Jak spieprzysz życie, to koniec. Drugiej szansy nie będzie.

Wtorek
Milczenie z nadmiaru, nie z braku słów – jak pisze Anna Kamieńska. Cierpienie jednak jest podstawową wartością tego świata. A właściwie to, jak sobie z nim radzimy. Jeśli wsobnie, wiele dobra z tego nie będzie. Tylko pokora i wyjście ku światu może nam przydarzyć… wolności, ulgi i spokoju, że On tu jest. Niech będzie wola Twoja, niech będzie wola Twoja, Jezu, weź sam i zrób coś z tym…

Kamieńska dalej: Cierpienia, to świadomość istnienia (…) Cierpię więc jestem. Z drugiej strony w samym cierpieniu jest domieszka czegoś znieczulającego, jakiś środek oszałamiający. Cierpieć z całą świadomością istnienia to męka nieludzka. Dlatego to zaćmienie jest błogosławione. Czasami do przeżycia dnia potrzeba więcej dzielności, niż jej posiadamy.

Czuć w tej lekturze prawdziwy ból, nie papierowe egzaltacje…

Środa

Jakimś cudem trafiła mi w ręce książka Tima Tebow Shaken. Czyli opowieści o tym, gdy na dnie, tym co nas definiuje, jest fakt, że jesteśmy „dziećmi Bożymi”. Cała reszta to tylko szlam na powierzchni wody…

Tebow, człowiek Boży, nigdy nie ukrywający swej głębokiej wiary sportowiec, opisuje jak został odcięty od swego marzenia jako chłopak, żeby grać quartebacka w NFL. Udało mu się jako najlepszemu graczowi uniwersyteckiemu zagrać jako rozgrywający Broncos kilka super meczy, gdy nagle jego kariera skończyła się. Próbowały go trzy inne drużyny, ale zawsze się go pozbywały. Pomimo wielkiej popularności wśród widzów (wszyscy wiemy o „Tebomanii”), nikt nie zdecydował dać mu szansy. Tebow się „zachwiał” (Shaken), odwrotnie niż w Psalmie 16, 8:

Stawiam sobie zawsze
Pana przed oczy,
nie zachwieję się,
bo On jest po mojej prawicy.

Odrzucenie przez profesjonalistów z NFL było dla niego jak cios w splot słoneczny. Zawaliła mu się cała „tożsamość” czyli to, jak definiują go inni, jak on sam. Coś jak w powiedzeniu Tysona, że „każdy ma plan, zanim nie dostanie strzału w mordę”. Zwolnili go z New England Patriots, to już cztery lata i miesiąc temu, a on pożegnał się tłytem z cytatem ze świętego Pawła (2 Kor, 12: 9): lecz [Pan] mi powiedział: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.

No i dalej Tebow pisze, że w sumie nie żałuje, bo wciąż jest silny swoją wiarą i zaufaniem. Nie dość, że Bóg Ciebie kocha, to ma dla Ciebie Plan. Nie jest ważne, że masz za sobą lata grzechu, niepewności, marności. Dla Niego jesteśmy „Jego dziełem” jak u św. Pawła, co po grecku brzmi jeszcze piękniej, bo poiema czyli poezja. I nieznane są zamierzenia Boga wobec nas, ale dlatego trzeba ich dociekać i mieć nadzieję:

Bo myśli moje
nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami –
wyrocznia Pana.
Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
tak drogi moje – nad waszymi drogami
i myśli moje – nad myślami waszymi.
(Iz 55, 8-9).

Nie, to nie tylko cytaciki, żeby poczuć się dobrze, zapisać i zostawić. To pisanie życiem. Na ostro. Ten Tebow ma charakter, więc twardo stąpa po ziemi.

Czwartek rano

Niemcy wybrały. Kanclerz Angela Merkel będzie miała czwartą kadencję, jednak osłabiona. Do koalicji musi dobrać sobie aż dwie partie a poza tym w parlamencie znaleźli się nacjonal-populiści z Alternatywy dla Niemiec. Słowem, idzie zmiana w Berlinie. Czy na dobre? Poczytajmy, co na ten temat pisze Stefan Sękowski z mojej ulubionej „Nowej Konfederacji”. Na początek jest kilka „naj”, no bo przecież: „Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) i Unia Chrześcijańsko-Społeczna (CSU) prawdopodobnie wspólnie osiągnęły najgorszy wynik wyborczy od 1949 roku, zaś Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) – od ostatnich wolnych wyborów w Republice Weimarskiej w 1932 r. Pierwszy raz od 1957r. do Bundestagu weszła partia na prawo od chadecji (AfD – Alternatywa dla Niemiec). Pierwszy raz od tamtego czasu zasiądzie w nim siedem partii.”

No dobrze, wybory mają swoje konsekwencje. Widać Niemcy pokazali żółtą kartkę dużym partiom establiszmentu, co znowu nie dziwi w obecnej chwili na Zachodzie. Ale co to oznacza dla Polski, dla Europy, dla świata? „Mówienie już dziś, jaka koalicja będzie rządzić Niemcami, jest więc wróżeniem z fusów. Nie ma większości wystarczającej do stworzenia tradycyjnych koalicji. Czasy, gdy niemiecka polityka była przewidywalna, minęły” pisze Sękowski. Ale prawdopodobna koalicja CDU/CSU – Zieloni – FDP może nie być – szczególnie dla Warszawy – taka zła. Prognozuje Sękowski: „Jakkolwiek zakończą się różne rozmowy koalicyjne, będziemy mieli do czynienia z mocno prounijnym i postępowym rządem w Berlinie. Doczekamy się być może kolejnych nowinek zapowiadanych m.in. przez liberałów (np. nowe ramy prawne dla rodzin patchworkowych) (…) Dlatego akurat dotychczasowe podejście FDP i Zielonych do polityki zagranicznej jest dla Polski dobrym prognostykiem. Liberałowie nie chcą wciągać nas na siłę do strefy euro, są proatlantyccy, a także mocno krytyczni wobec imperialistycznej polityki Rosji (mimo niefortunnych słów swego lidera i możliwego przyszłego szefa niemieckiej dyplomacji, Christiana Lindnera, o uznaniu aneksji Krymu jako „trwałego prowizorium”). W dystansie wobec Rosji ścigają się zresztą z Zielonymi. Gdyby nasza polityka wewnętrzna była normalniejsza, znacznie łatwiej byłoby nam się porozumieć z koalicją jamajską (CDU/CSU – FDP – Zieloni) niż z dotychczasową Wielką Koalicją (CDU / CSU – SPD”. Jak widać dobra konunktura międzynarodowa dla Polski wcale się nie kończy.

Jeremi Zaborowski