Unia Chrześcijańskich Demokratów Angeli Merkel wygrała wybory w Niemczech, gwarantując jej po raz czwarty stanowisko kanclerza. Sukces Alternatywy dla Niemiec sprawia jednak, że Merkel będzie miała trudne życie.

Gdyby liczyć wyłącznie sukcesy wyborcze Angeli Merkel, bez żadnych wątpliwości trzeba by powiedzieć, że przejdzie ona do historii jako jedna z najwybitniejszych postaci politycznych Niemiec. Merkel po ostatnich wyborach została kanclerzem po raz czwarty z rzędu, dołączając do tak wybitnych niemieckich polityków jak: Konrad Adenauer, który był kanclerzem przez 14 lat, czy Helmut Kohl, który pełnił tę funkcję przez lat 16.

Angela Merkel wychowana w NRD, w rodzinie o polskich korzeniach (jej dziadek był Polakiem), dorastała w państwie funkcjonującym według wzorców radzieckich i przeszła długą polityczną drogę naznaczoną przemianami. Od komunistycznej organizacji Wolna Młodzież Niemiecka, do której należała jeszcze w latach 80-tych, poprzez deputowaną do Bundestagu, już po zjednoczeniu Niemiec, ministra do spraw kobiet, sekretarza generalnego Unii Chrześcijańskich Demokratów i wreszcie kanclerza Niemiec, którym po raz pierwszy została w 2005 roku.

Gdyby Merkel, czasem zwana przez niemiecką prasę „Angie”, zrealizowała swoje młodzieńcze marzenie dziś byłaby prawdopodobnie utytułowaną łyżwiarką figurową. Tymczasem, często jako jedyna kobieta we wciąż zdominowanej przez mężczyzn profesji, decyduje o losach swojego kraju, Europy i świata.

Przez lata jej władza była niezagrożona. Niemcy bez większych wątpliwości wybierali ją na kolejne kadencje, zadowoleni ze stabilizacji i spokoju, który im zapewnia. Ostatnie wydarzenia w Europie nadwyrężyły jednak także i jej popularność. Wielu obywateli Niemiec przerażonych nagłym napływem uchodźców, którzy między innymi na skutek decyzji Merkel swobodnie przekraczali granicę kraju, zaczęło mieć wątpliwości, czy „Angie” zmierza we właściwym kierunku.

Afera z seksualnymi napaściami na setki kobiet, które podczas nocy Sylwestrowej w Kolonii były napastowane przez imigrantów z Afryki, ataki terrorystyczne w Europie, które nie ominęły również Niemiec i wreszcie niezadowolenie z Unii Europejskiej, zmieniły polityczną dynamikę i osłabiły niemiecką „żelazną damę”. Wyborcy zaczęli szukać innych rozwiązań, co znakomicie wyczuła utworzona zaledwie cztery lata temu Alternatywa dla Niemiec (AfD). To właśnie ta partia choć zdobyła niecałe 13 proc. głosów, czyli 20 proc. mniej niż koalicja CDU-CSU Angeli Merkel, a także mniej niż Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (20 proc.), odniosła największy sukces, po raz pierwszy wchodząc do Bundestagu. W nowej politycznej konfiguracji i w związku z decyzją socjaldemokratów o niewchodzeniu do rządu, Merkel będzie musiała się sporo napracować by stworzyć nowy rząd, a jej przyszła koalicja, będzie musiała korzystać z poparcia mniejszych ugrupowań, które weszły do parlamentu jak Zieloni czy probiznesowa FDP.

Po wyborach najgłośniej jest jednak o Alternatywie dla Niemiec. Krytycy tego ugrupowania biją na alarm twierdząc, że jego popularność świadczy o wzroście nacjonalistycznych tendencji wśród Niemców. Niektórzy wprost oskarżają AfD o sympatie neonazistowskie i antysemityzm. Przyczynia się do tego m.in. jeden z liderów ugrupowania Alexander Gauland, który powiedział niedawno, że Niemcy powinni być dumni z osiągnięć Wehrmachtu podczas obu wojen światowych, a po wyborach zapowiedział „polowanie” na innych polityków w tym Merkel, która miałaby stanąć przed komisją śledczą za podjęcie decyzji o wpuszczeniu uchodźców.

Jak na razie jednak podstawowym spoiwem Alternatywy dla Niemiec wydaje się być populizm. Partię tę utworzyli konserwatywni ekonomiści w przeszłości związani z CDU, którzy sprzeciwiali się wspólnej europejskiej walucie i finansowaniu przez Niemcy zagrożonej bankructwem Grecji. Kiedy te argumenty przestały być popularne przerzucili się na bardziej nośny sprzeciw wobec uchodźców i imigrantów w ogóle.

AfD tak jak inne ugrupowania populistyczne, w Polsce np. Kukiz’15, to dość luźna zbieranina ludzi o różnych poglądach. Jej siła po wyborach prawdopodobnie osłabnie, tak jak osłabło zauroczenie Polaków Kukizem, którego klub parlamentarny stracił już dziesięciu posłów. Przewodnicząca Alternatywy dla Niemiec Frauke Petry zapowiedziała już, że nie będzie zasiadać w klubie AfD. Z czasem podobnie zrobią pewnie inni członkowie ugrupowania, którzy będą szukać bardziej stabilnych politycznych posad. Alternatywa dla Niemiec odniosła wyborczy sukces, ale wielkich zmian w polityce Niemiec raczej trudno się  spodziewać. Ostatnie wybory zapowiadają jednak zmierzch Angeli Merkel.

Tomasz Bagnowski