Parada Pułaskiego, zapoczątkowana w 1937 roku, stała się jedną z pierwszych etnicznych manifestacji nowojorskich, których zaczęło przybywać coraz więcej w kalendarzu imprez miasta. Od tego czasu na trwałe zapisuje się w dorocznych wydarzeniach Nowego Jorku.Parada Pułaskiego, zapoczątkowana w 1937 roku, stała się jedną z pierwszych etnicznych manifestacji nowojorskich, których zaczęło przybywać coraz więcej w kalendarzu imprez miasta. Od tego czasu na trwałe zapisuje się w dorocznych wydarzeniach Nowego Jorku.

Stopniowo jednak zainteresowanie amerykańskich mediów polską paradą słabnie. Największy dziennik miasta „New York Times”, zaczyna wspominać o niej coraz rzadziej, odnotowując październikowe wydarzenie co najwyżej publikacją fotografii z jedno-dwu zdaniowym podpisem. Na zdjęciu nieodmiennie oglądamy ludowe zespoły tańczące na 5 Alei, albo dzieci w strojach krakowskich. Tradycja i folklor.

Pierwsze po latach dłuższe omówienie w „New York Timesie” Parady Pułaskiego nastąpiło w 1979 r. W wydaniu z 8 października gazeta pisze, iż w cztery dni po wizycie Jana Pawła II w Nowym Jorku, kiedy papież urzekł i zafascynował miliony mieszkańców miasta, odbyła się niedzielna parada polonijna: „Przyszło więcej ludzi niż zwykle – powiedział gazecie jeden z uczestników – ponieważ mamy polskiego papieża. Pamiętacie, co powiedział na stadionie Shea: nie traćcie wiary i nie zapominajcie polskich tradycji”.

Pogoda tej niedzieli była kiepska, od czasu do czasu padał deszcz, nie zniechęciła jednak ludzi od uczestnictwa. Łącznie wzięło w niej udział około stu tysięcy ludzi – uczestników i widzów. Las żółto-białych flag papieskich oraz biało czerwonych, narodowych. Tysiące, jak pisze NYT, maszerowało Piątą Aleją i pośród szpaleru widzów polskich i polsko amerykańskiego pochodzenia, aby uczcić 200. rocznicę śmierci patrona parady, Kazimierza Pułaskiego, pierwszego Polaka, który zginął w amerykańskiej rewolucji 1772 roku.

Następnego roku, roku „Solidarności” w Polsce, gazeta zauważyła tylko ludowe tańce na 5 Ave. podczas Parady Pułaskiego. Czyżby ta polska defilada w Nowym Jorku nie miała w owym roku innych akcentów? Wolnościowych, antykomunistycznych? Zapewne miała, ale największa nowojorki dziennik ich nie odnotował.

Za rok, w październiku 1982 r. na trybunie honorowej parady zasiadł między innymi, gubernator stanu Nowy Jork, Mario Cuomo, nowojorski senator, Daniel Patrick Moynihan oraz burmistrz miasta, Edward Koch. Słoneczny, ciepły dzień na Piątej Alei niekiedy przypominał bardziej wielopartyjną konwencję polityczną – zauważa „NYT”. „V-ictory” gesty, poparcie dla zdelegalizowanego związku zawodowego w Polsce, gesty solidarności z Polakami w kraju i w Ameryce.

„Tak się po prostu zachowujemy – powiedział Moynihan. – To amerykańska tradycja.”

Ówczesny burmistrz miasta, Koch, potwierdził: „Uwielbiam parady. Zjawiłbym się nawet gdyby przyszły tylko dwie osoby”.

„New York Times” zaznacza, iż wspomniani wyżej politycy i inni kandydaci na obieralne urzędy, skorzystali z parady jako sposobności do zaskarbienia sobie przychylności wyborców i zdobycia dodatkowych głosów. Ale, jak podkreśla gazeta, na paradzie politycy nie mówili o sobie i swoich programach, ale o Polsce i o Solidarności. „Cała władza w ręce Solidarności, Wałęsy i duchowej wolności, którą przede wszystkim on reprezentuje:” – zaapelował republikański kandydat na gubernatora stanu, Lewis E. Lehrman podczas przemówienia na spotkaniu w Princeton Club z udziałem wielkiego marszałka parady, Edwarda T. Ostrowskiego i innych członków komitetu organizacyjnego przed rozpoczęciem polskiej manifestacji.

Na bankiecie przed kolejną paradą, w 1983 r. zjawił się w hotelu Waldorff Astoria prezydent Ronald Reagan. „Amerykanie polskiego pochodzenia doskonale wiedzą o brutalnej naturze reżimu, który kontroluje Związek Sowiecki od 1917 roku – powiedział prezydent USA witany gorącym aplauzem zebranych. Porównał strącenie przez Rosjan koreańskiego samolotu pasażerskiego do innych zbrodni Moskwy.

1 września tego roku sowieckie myśliwce zestrzeliły samolot lecący z Nowego Jorku do Seulu. W katastrofie zginęło 269 pasażerów i załoga. W reakcji na ten akt prezydent Reagan nazwał ZSRR „imperium zła”.

Jeszcze w latach osiemdziesiątych raz czy dwa wspomniano mimochodem o Paradzie Pułaskiego, ale zasadniczo wydarzenie to znika z łamów nowojorskiej gazety. Nie tylko polska parada, ale wszelkie, z wyjątkiem może manifestacji z okazji dnia św. Patryka i to także relacjonowanej w bardzo ograniczonym zakresie. Ogólny powód takiej polityki redakcyjnej „NYT” podał w artykule z 21 października 1990 r.

*

W Nowym Jorku organizuje się 178 etnicznych uroczystości rocznie, w większości w formie parad, a jeśli doliczyć jeszcze inne imprezy o charakterze ogólnoamerykańskim, to w 1989 roku było ich aż 267. Większość z nich wymaga „znaczącej obecności policji” oraz dodatkowego zbierania i wywożenia śmieci. W efekcie imprezy te powodują znaczny wzrost kosztów funkcjonowania miasta oraz odciągają siły policyjne od ważniejszych zadań (np. czuwania nad kontrolą przestępczości) do pilnowania porządku w czasie parad. Choć i tak coraz więcej kosztów miasto przerzuca na organizatorów, jednak problem pozostaje.

Co robić? Nie tylko „New York Times” proponuje doroczną jedną wielką paradę, z udziałem wszystkich etnicznych mniejszości miasta. Pomysł z oczywistych powodów nie przyjął się, toteż nowojorska gazeta przestała zdawać sprawozdanie z ich przebiegu.

Mechanizm jest prosty: im więcej pisze się o paradach, tym bardziej zachęca się organizatorów, uczestników, zwłaszcza polityków różnych szczebli, do wzmożonego udziału. Lepiej więc, uważa amerykańska prasa, je przemilczeć, i dać w ten sposób odpocząć zmęczonemu miastu.

 

 Czesław Karkowski