Donald Trump, który po raz pierwszy jako prezydent USA przemawiał w ONZ powołał się m.in. na patriotyzm Polaków dla zilustrowania sposobu w jaki współczesny świat powinien walczyć ze stojącymi przed nim wyzwaniami.

Wystąpienie Donalda Trumpa przed zgromadzeniem ogólnym ONZ było inne w tonie od przemówień jego poprzedników. Prezydent posługiwał się złagodzoną wersją języka znanego z okresu kampanii wyborczej. Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un zyskał w jego ustach przydomek rocket man. Trump nie zawahał się również stwierdzić, że niektóre pogrążone w wojnie kraje „zmierzają wprost do piekła”. Wygłoszone w miniony wtorek wystąpienie zawierało jednak także wizję kierunku w jakim międzynarodowa społeczność powinna zmierzać jeśli myśli o pokonaniu stojących przed nią problemów. Wizja ta również była nieco inna od tej jaką nakreślali poprzedni amerykańscy przywódcy.

Przede wszystkim Donald Trump nie pozostawił żadnych wątpliwości, że jako prezydent USA zawsze w pierwszej kolejności będzie dbał o dobro Ameryki i Amerykanów.

„Dopóki będę pełnił urząd, obronę interesu Ameryki będę stawiał ponad wszystko inne” – powiedział Trump, nawiązując do jednego ze swoich wyborczych haseł (America First). Prezydent do tego samego wezwał również przywódców innych państw. „Wy także zawsze na pierwszym miejscu powinniście stawiać interes swoich krajów” – powiedział.

Donald Trump podkreślił, że USA pozostaną wierne sojuszniczym zobowiązaniom, zaznaczył jednak, że Ameryka nie będzie uczestniczyć w porozumieniach, z których korzyść odnoszą przede wszystkim inni. W tym kontekście Trump wymienił m.in. układ zawarty z Iranem na mocy, którego kraj ten, w zamian za zniesienie sankcji gospodarczych, zgodził się na wstrzymanie swojego programu nuklearnego. „Szczerze mówiąc porozumienie to, to wstyd dla Stanów Zjednoczonych i myślę, że nie jest to ostatnie słowo w tej sprawie” – powiedział Trump.

Iran został przez prezydenta USA skrytykowany za sianie zamętu w regionie i wspieranie terroryzmu. Wenezuela za zejście z drogi demokracji i próbę implementowania w kraju socjalizmu, co zakończyło się całkowitą klęską i upadkiem niegdyś dobrze prosperującego państwa.

Najmocniejsze słowa padły jednak pod adresem Korei Północnej. Trump zapowiedział, że jeśli USA nie będą miały wyjścia i zostaną zmuszone do obrony siebie lub swoich sojuszników, Korea Północna „zostanie zmieciona z powierzchni ziemi.”

Ważnym elementem wystąpienia prezydenta USA było wskazanie konieczności reform samej ONZ. Trump podziękował sekretarzowi generalnemu za zrozumienie tej potrzeby, podkreślając jednocześnie, że zbyt często narody zjednoczone pogrążone są w biurokratycznych sporach, które uniemożliwiają posuwanie spraw naprzód.

W tym miejscu prezydent USA nawiązał do przemówienia Harry’ego Trumana, który wkrótce po utworzeniu ONZ powiedział, że organizacja ta powinna czerpać swoją siłę z niezależności tworzących ją państw.

„Jeśli chcemy sprostać wyzwaniom przyszłości, wspólnie pokonać stojące przed nami zagrożenia, musimy uznać, że najlepiej ten cel będą mogły osiągnąć suwerenne, niepodległe państwa” – mówił Trump. „To patriotyzm sprawił, że Polacy gotowi byli oddać życie za ocalenie swojego kraju, to patriotyzm sprawił, że Francuzi walczyli o Francję a Brytyjczycy o Wielką Brytanię. Dlatego prawdziwe pytanie jakie stoi dziś przed ONZ to pytanie o to czy potrafimy być patriotami” – stwierdził prezydent USA. „Jeśli dziś nie zainwestujemy w samych siebie i w nasze narody, jeśli nie będziemy budować silnych więzi rodzinnych, bezpiecznych społeczności lokalnych, narazimy nasze państwa na rozkład, dominację i klęskę. Wspólną misją niezależnych państw uczyńmy walkę o pokój, wolność i sprawiedliwość” – dodał prezydent USA.

Tomasz Bagnowski