Bywa, że patrzymy na naszych bliskich i widzimy jak cierpią, nieważne fizycznie czy duchowo.

Patrzymy i zastanawiamy się jak można im pomóc? Jak pomóc a jednocześnie nie naruszyć intymności jaką być może nasi bliscy chcą zachować… by się bronić przed zniechęceniem, by się nie poddać.

A co jeśli nie można im pomóc?

Otóż zawsze można. Wystarczy żebyś był obok. Bądź dostępny, cierpliwy. Nie udawaj, że masz wiele spraw na głowie tylko po prostu bądź. Usiądź, zostań na chwilę, na dłużej… Zaczekaj. By Twoim bliskim wyschły łzy zniechęcenia bądź żalu na to trzeba czasu, dużo czasu. Dlatego ważne jest, żeby się zatrzymać.

Nie martw się Przyjacielu co powiedzieć. W szpitalach bądź w domach chorzy często chcą porozmawiać o zwyczajnych, prostych by nie powiedzieć banalnych sprawach. Żadnej wielkiej teologii czy wydumanych myśli. Zwyczajne bycie razem wysusza łzy. Ewangelia mówi nam, że w byciu razem uczymy się siebie na nowo. Uczymy się siebie na nowo z naszymi słabościami, tendencją do osądzania, do szukania dziury w całym. Nasi bliscy czują, gdy robi się wokół nich pusto, może za szybko.

Kiedy w duszy Ci nie gra, nic już nie jest takie samo. Nie da się wziąć witaminy „C” na ból duszy. Trudno sobie poradzić z tym bólem. Ten ból to nie samotność czy brak szczęścia. To coś o wiele głębszego. To brak energii, która powinna Cię przenikać, gdy szukasz sensu i Boga, by być silniejszym. Brak tej energii rodzi w Tobie pustkę i ból. Ten ból też nie radzi sobie z Tobą. Pogrąża Cię jeszcze bardziej. Wtedy czujesz, że jest Ciebie coraz mniej. Zniechęcenie staje się Twoją codziennością, Twoją rutyną. Pustka dyktuje Twoją codzienność.

Czy Jezus wypełnia tę pustkę? Tak, jeśli jest stałą częścią Twojego życia a nie gościem, którego dorywczo zapraszasz: wigilijnie i wielkanocnie.

Jak uleczyć duszę? Symfonią Jego słów wypowiadanych z nadzieją. Pamiętaj, że to, iż siedzisz w pierwszym rzędzie orkiestry wcale nie oznacza, że umiesz napisać symfonię. Pisze ją ten kto nie boi się prób i błędów. Tę symfonię pisze pustka i nadzieja razem. Każda partytura ma moment ciszy i moment gdy orkiestra gra na całego. Ta symfonia to symbioza Ciebie z bezradnością. Ale jest tam nadzieja, która budzi energię w Tobie, w Twoich bliskich. Zatem proszę Cię bądź, zostań, przeczekaj swój ból… z nadzieją…

Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś drogi czytelniku!

o. Paweł Bielecki