Dziś każdemu „niewidzialnemu” życzę po prostu cierpliwości. Jesteś albo czujesz, że jesteś „niewidzialny/ niewidzialna”? Przyjdzie czas, że zostaniesz dostrzeżona/dostrzeżony.

Piękna historia Zacheusza siedzącego na sykomorze, żeby zobaczyć Jezusa niech będzie dla Ciebie inspiracją. Dostrzegł go Bóg a dzięki temu zobaczyli w końcu Zacheusza inni.

Twój czas też nadejdzie. Rozpoznają Cię Twoi bliscy, dostrzegą ludzie obok, docenią, dodadzą otuchy i Bóg też powie Ci „dobrze, że jesteś”.

Bądź cierpliwy Przyjacielu. Tak, być może Twoi bliscy, Twoi domownicy, nie potrafią po sobie posprzątać, wciąż po latach nie wiedzą jak włączyć zmywarkę, lubią chaos, ale Ty bądź dobrej myśli. Przyjdzie moment kiedy i oni otworzą oczy. Bóg z miłości do Ciebie zrobi wszystko, żeby Twoi bliscy przejrzeli. Ty tylko wyczekuj z cierpliwością.

Jeśli czujesz zmęczenie modlitwą za bliskich, zrób sobie przerwę. Niech Twoje sprawy nabiorą innego ducha. Ducha wyczekiwania, nie ducha pośpiechu. Niech Twoja codzienność będzie kojącą mozaiką „zgadzam się”, „poczekam”, „będę dobrej myśli”. Dodaj sobie otuchy.

Jezus w ewangelii niejako zmusza ludzi, żeby zdiagnozowali swoje potrzeby. Bóg pyta czego chcesz w życiu? Jakiego życia pragniesz? I widzimy niewidomego, który chce widzieć. Widzimy wdowę z Naim, która chce odzyskać zmarłego syna. Widzimy „niewidzialnego”, wyklętego przez lokalną społeczność Zacheusza, który w oczach Jezusa znajduje przebaczenie. Może zatem pora żebyś i Ty Przyjacielu zobaczył/zobaczyła też i siebie. Czego potrzebujesz od Boga? Żeby inni Cię w końcu zobaczyli? Dostrzegli? Zrozumieli?

To prawda, że być może inni wciąż Cię nie widzą, ale czy Ty widzisz siebie? Czy siebie dostrzegasz? Czy Twoje własne sprawy też są dla Ciebie ważne? Czy walczysz o siebie dla siebie? Jak przestaniesz być „niewidzialny” dla siebie samego, to wtedy inni w końcu Cię zobaczą…

Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś drogi czytelniku.

O. Paweł Bielecki