Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania”.

Mt 16, 24-27

 Niektórzy krytycy sztuki uważają Marca Chagalla za największego artystę XX wieku. Był on nie tylko wybitnym malarzem, ale także grafikiem, scenografem, ilustratorem oraz czołowym przedstawicielem kubizmu i internacjonalizmu w sztuce. W swojej twórczości przedstawiał motywy judaistyczne, zwyczaje żydowskie, scenki z życia rosyjskiego ludu, a także tematykę związaną z miłością i radością życia. Urodził się w ubogiej rodzinie chasydzkich Żydów w Łoźnie (obecnie Białoruś). Był najstarszym z dziewięciorga dzieci. Ojciec przyszłego artysty był sprzedawcą śledzi. Matka była analfabetką zajmującą się rodziną. Dzieciństwo Chagalla nie było łatwe. Nie jeden raz w domu brakowało nawet chleba. Było to życie pełne wyrzeczeń i niedostatków. Mimo to Chagall w swojej twórczości często wracał z wielkim sentymentem do okresu dzieciństwa przedstawiając je w sielankowych barwach. Co więcej uważał, że ten trudny, pełen wyrzeczeń czas, był dla niego i jego twórczości niezwykle ważny. Zaakceptował biedne pod względem materialnym dzieciństwo, codzienne krzyże i przekuł je w piękno sztuki. Bez tych krzyży, cierpienia, jego twórczość nie sięgnęłaby takiego poziomu. Chagall nigdy nie zapomniał o ubóstwie swojej młodości. Co więcej, bardzo cenił sobie okres wielu niedostatków. Zaakceptowany krzyż codziennego utrudzenia z lat dzieciństwa uczynił go wrażliwym artystą, przydając jego twórczości delikatnego, mistycznego piękna.

Patrząc na czytania biblijne, a szczególnie na Ewangelię z dzisiejszej niedzieli przez pryzmat powyższej historii, warto zwrócić uwagę na cztery aspekty krzyża, który na różne sposoby wpisuje się w nasze życie. Po pierwsze, krzyż jest nieodłączną częścią naszego życia. Cierpienia nie da się wyeliminować z naszej codzienności. Cierpienie przychodzi do nas w wielorakim kształcie. Dla Chagalla to było trudne dzieciństwo naznaczone ubóstwem materialnym. Dla niektórych mogłoby stać się powodem życiowego nieszczęścia, zaś wspomniany artysta przekuł to w pozytywne wartości, które ubogaciły jego twórczość. Cień krzyża dotyka nas, gdy choroba, śmierć kogoś bliskiego staje się naszym udziałem. Boli nas odrzucenie przez osobę, której zawierzyliśmy całe nasze życie, może tego zawierzenia dokonaliśmy przy ołtarzu. Nawet Syn Boży, Jezus Chrystus doświadczył w ziemskim życiu rzeczywistości krzyża.

Po stwierdzeniu nierozerwanej łączności krzyża z naszym życiem przejdźmy do drugiego aspektu tej rzeczywistości. Gdy nieunikniony krzyż staje przed nami mamy dwie możliwości: możemy go zaakceptować albo odrzucić. Marc Chagall przyjął krzyż ubóstwa i niedostatku zrobił to o czym mówi Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. Możemy zatem krzyż naszego utrudzenia, cierpienia, przyjąć i nieść go razem z Chrystusem, a wtedy nie jest on zmarnowany, wyda owoc szlachetniejszego życia, owoc wieczności. Ten wybór czasami bywa bardzo trudny. Doświadczył tego Jezus w Ogrodzie Oliwnym przed Swoją męką. Modlił się do Ojca: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Jednak nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Chrystus zawierzył swój krzyż woli Ojca, a On poprowadził przez krzyż ku zmartwychwstaniu, ku zwycięstwu. Dzięki temu zwycięstwu, każdy nasz życiowy krzyż zawierzony Chrystusowi prowadzi ku zwycięstwu, ku zmartwychwstaniu, nawet krzyż agonii. A zatem mamy dwie możliwości: przyjąć krzyż albo go odrzucić, odrzucając go pozbawiamy się szczególnej łaski duchowego rozwoju, a nawet łaski zbawienia. Święty Paweł w Liście do Rzymian zachęca nas do odczytywania woli Bożej w naszym życiu i postępować według niej: „Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe”.

I tak dochodzimy do trzeciego aspektu rzeczywistości krzyża. Jezus obiecuje, że jeśli weźmiemy krzyż i pójdziemy Jego śladami to On nas poprowadzi nie tylko do życia wiecznego, ale sprawi, że nasza codzienność będzie piękniejsza i doskonalsza, tak jak to było w życiu Chagalla. Każdy nieunikniony krzyż zaakceptowany przez nas w mocy Chrystusa staje się naszym błogosławieństwem. Mówił o tym św. Jan Paweł II: „Chorym i wszystkim cierpiącym w szpitalach i w domach wyrażam moją solidarność, moje uczucie i życzliwość. Jak już mówiłem wiele razy, Kościół liczy bardzo na Was, ponieważ Wasza sytuacja zbliża Was szczególnie do Ukrzyżowanego, dzięki czemu możecie bardziej bezpośrednio współpracować z Nim dla nawrócenia i zbawienia ludzi. Jeśli potraficie cierpieć w tym duchu i w tym celu ofiarować swoje cierpienia, będziecie dobroczyńcami ludzkości, a wasze imiona zapisane zostaną w niebie złotymi literami. Pomocą w doświadczeniach niech Wam będzie moje specjalne błogosławieństwo”.

Konkluzją refleksji na rzeczywistością krzyża jest stwierdzenie, że nasza postawa wobec krzyża decyduje o kształcie naszej wieczności, co Chrystus wyraża w słowach: „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” Unikanie krzyża, poświęcenia, cierpienia jest bardzo często rezygnacją ze wspinaczki na wyżyny poziom życia ludzkiego. Przez co tracimy radość życia, która nam towarzyszy, gdy zdobywamy wartości okupione poświęceniem. Może to być pozycja społeczna, mogą to być dobra materialne. Ale to wszystko przemija, a my mamy realizować to o czym pisze pi św. Paweł: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi odda Pan w owym dniu, sprawiedliwy sędzia”. Współczesny człowiek bardzo często nie tylko odrzuca krzyż, ale chciałby go bardzo szybko zamienić na ulotne przyjemności. Iluż to ludzi wobec krzyża ucieka w narkotyki i alkoholizm, jak wielu ludzi za jedyne cel swego życia obiera pogoń za przyjemnościami. A gdy stanie przed ostatecznym krzyżem umierania, to wybiera eutanazję. I tym sposobem unika cierpienia i rodzina unika troski o kogoś bliskiego. Zmarnowany krzyż, zmarnowanie cierpienie.

Świety Jan Paweł II mówił do młodzieży: „Tak, Krzyż jest wpisany w życie człowieka. Kto próbuje usunąć go ze swojego życia, nie zna prawdy ludzkiej kondycji. Tak jest! Jesteśmy stworzeni do życia, ale nie możemy usunąć z naszej indywidualnej historii cierpienia i trudnych doświadczeń. Rozpowszechniona dziś powierzchowna kultura, która przypisuje wartość tylko temu, co ma pozór piękna i co sprawia przyjemność, chciałaby wam wmówić, że trzeba odrzucić Krzyż. Ta moda kulturowa obiecuje sukces i szybką karierę, nakłaniając do realizacji własnych dążeń za wszelką cenę; zachęca do nieodpowiedzialnego przeżywania płciowości i do życia pozbawionego celu, wyzbytego szacunku dla innych. Otwórzcie oczy, młodzi przyjaciele: to nie jest droga prowadząca do radości i do życia, ale ścieżka wiodąca w przepaść grzechu i śmierci. Jezus mówi: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Jeżeli Krzyż zostaje przyjęty, przynosi zbawienie i pokój. Bez Boga Krzyż nas przygniata; z Bogiem daje nam odkupienie i zbawienie. Weź Krzyż!, przyjmij go, nie pozwól, aby przygniotły cię wydarzenia, ale z Chrystusem zwyciężaj zło i śmierć! Jeżeli z Ewangelii Krzyża uczynisz program swojego życia, jeżeli pójdziesz za Chrystusem aż na Krzyż, w pełni odnajdziesz samego siebie!”

Ks. Ryszard Koper