Coraz więcej czasu spędzamy w Internecie a Faceboook staje się naszym ulubionym sposobem łączności ze światem, znajomymi i przyjaciółmi.

Choć przezywany pieszczotliwe „fejsik” jest machiną, która zmierza do panowania nad światem. Już za późno aby się jej pozbyć, a zresztą byłaby szkoda. Jednak czy jest za późno, żeby Facebook zrozumieć i roztropnie używać?

Najważniejszym surowcem gospodarki była ropa naftowa. Dziś najważniejszym surowcem stają się informacje o użytkownikach Internetu. Dlatego pięć największych korporacji świata pod względem wartości giełdowej to Alphabet – korporacja matka Google – Amazon, Apple, Facebook oraz Microsoft.

Wiele usług świadczą nam za darmo, lecz w zamian zbierają o nas dane. Każdy nasz ruch zostawia u nich ślady. Google wie, czego szukamy w sieci; Amazon co kupujemy, a Facebook, co przekazujemy znajomym, skąd wnioskuje jakie mamy upodobania i poglądy polityczne. Jest to tak przepastna kopalnia informacji, że ludzka obsługa byłaby wobec niej bezradna. Dlatego obróbkę tego bogactwa prowadzą algorytmy, czyli cyfrowe automaty. Rozpoznają na podstawie mnóstwa danych, czy chcemy coś kupić, jaki mamy nastrój i jaki jest stan zdrowia. Po rozpoznaniu odpowiednio kierują do nas reklamy. Algorytmy decydują też ile zapłacimy za bilet lotniczy, na jakich warunkach bank udzieli nam kredytu i czy będą nas obserwować służby specjalne z podejrzeniami o terroryzm. W Ameryce algorytmy decydują, czy dostaniemy obywatelstwo albo odmowę.

To wszystko znaczy, że ludzie tracą wpływ na życie innych ludzi. Urzędnicy państwowi czy pracownicy korporacji zwalniają się od odpowiedzialności prawnej i moralnej za czyny, które dla nich wykonują algorytmy. Stały się nagle tak ważne i potężne, że magazyn Time ogłosił algorytm „Człowiekiem Roku”.

Z podanych na wstępie pięciu gigantów Internetu jeden ma ludzką twarz. Jest to Facebook, który kojarzy nam się z tak zwanymi „przyjaciółmi”. Facebook rozprzestrzenia się po świecie jak kula śniegowa. Im więcej ma użytkowników, tym bardziej staje się atrakcyjny dla reszty rodzaju ludzkiego. Co miesiąc na „fejsika” wchodzi 2 miliardy ludzi a codziennie korzysta zeń miliard dwieście milionów. FaceBook stał się największym środkiem masowego przekazu na świecie. Niestety stał się największym dostarczycielem fałszywych wiadomości i narzędziem rozbijania społeczeństw na wrogie plemiona.

Facebook stał się również narzędziem mobilizacji politycznej obywateli. Jednak ostatnio musiał oficjalnie przyznać, że wykorzystały go obce rządy dla manipulacji opinią publiczną za granicą podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Ameryce i Francji.

Po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich założyciel Facebooka Mark Zuckerberg rozpoczął w objazd po kraju. Zamierza odwiedzić wszystkie 50 stanów. Czy to znaczy, że będzie walczył o prezydenturę 2020? „Wybraliśmy nie tego co trzeba miliardera” powiadają niektórzy w Ameryce. Ale Zuckerberg zaprzecza, że chce być prezydentem. Już ma ogromną władzę jako szef największej na świecie korporacji medialnej i największej tuby propagandy.

Prezes Facebooka zachowuje formy skromnego człowieka. Nie ma własnego gabinetu, a pracuje we wspólnej wielkiej hali, jak ktoś równy swoim pracownikom. A przecież ma niesamowite ambicje. Niedawno ogłosił manifest pt. „Budowanie globalnej wspólnoty”. Stawia sobie tam wielkie zadania. Chce połączyć wszystkich ludzi. Zwalczyć terroryzm i globalne epidemie. Facebook ma być wręcz narzędziem rodzaju ludzkiego do przejścia na następny etap rozwoju, kolejnym etapem ewolucji człowieka.

Niestety, Facebook niszczy tradycyjną strukturę społeczną, ale czy wytwarza lepszą? Użytkownicy, czyli my, wybieramy na „przyjaciół” ludzi sobie podobnych. Tym sposobem każdy z nas tworzy sobie „bańkę informacyjną”. W rezultacie grono „przyjaciół” wzmacnia poglądy użytkownika i odsiewa przeciwne. Społeczeństwo więc rozpada się ale nie powstaje zamierzona przez Zuckerberga wspólnota.

Jak tworzy się taka bańka? Gdy wchodzisz na Facebooka, przeszukuje on całą sieć wymiany postów „przyjaciół”. Jest ich ok. 2000. Ocenia je zanim przekaże tobie na wall. Tak powstaje strona osobista dla każdego użytkownika. Nie tworzą jej pracownicy FB, ale algorytmy. Jeżeli tytuł informacji zapowiada niemiłe nam treści, to na ogół ich nie czytamy. Nasz obraz świata wypiera inne źródła informacji. W rezultacie setki milionów ludzi słucha echa swego głosu.

Zuckerberg ma globalną i liberalną wizję świata. Ale mimo woli stworzył system głoszenia poglądów nie tylko liberalnych, lecz również radykalnych nacjonalistów w Europie, a nawet Państwa Islamskiego. Dał się także wykorzystać siewcom fałszywych wiadomości. Ostatnio wprowadza cyfrową modyfikację zdjęć i nagrań wideo, czyli „poprawę rzeczywistości” oraz „rzeczywistość wirtualną” Czy będzie to fake news w ruchu zamiast tylko w tekście? Mark Zuckerberg jest idealistą, ale nie zawsze przewiduje skutki swoich działań, zaś jego wielka władza nie pochodzi z wyboru. Czy Facebook zagraża demokracji na świecie skoro jego prezes kontroluje przepływ informacji jednej czwartej rodzaju ludzkiego?

Krzysztof Kłopotowski