Z Mariuszem Olbromskim, dyrektorem Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku rozmawia Leszek Wątróbski.

– Stawisko, niemal samego początku, było ważnym ośrodkiem życia kulturalnego, miejscem spotkań wielu artystów, zwłaszcza literatów i muzyków…
– Majątek w Stawisku darował Iwaszkiewiczom ojciec Anny – Stanisław Wilhelm Lilpop, w dniu jej ślubu z Jarosławem w roku 1922. Kilka lat później, w roku 1928, zbudowano tam dom według projektu Stanisława Gądzikiewicza. Były to czasy, kiedy według koncepcji angielskiego architekta Ebenetzera Howarda, podjęto budowę pobliskiej Podkowy Leśnej, pierwszego w Polsce miasta-ogrodu.

A wracając do pańskiego pytania o Stawisko jako ośrodek życia kulturalnego, to w okresie przedwojennym bywali tam m. in. Jan Lechoń, Antoni Słonimski, Stanisław Baliński, Józef M. Rytard, Karol Szymanowski. Wizyty poetów, pisarzy, przyjaciół wypełniały niekończące się rozmowy o literaturze, muzyce, sztuce w ogóle. Był to także czas powstania najlepszych opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza, takich jak „Brzezina”, „Panny z Wilka”, wierszy z tomu „Lato 1932”, sztuki „Lato w Nohant”.

– Ważną kartą w historii Stawiska były lata okupacji.
– Dom Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów stał się miejscem schronienia i oparcia dla wielu osób, m. in.: Czesława Miłosza, Stanisława Dygata, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Leona Schillera, Stanisława Piętaka, Witolda Lutosławskiego, Andrzeja Panufnika. Po Powstaniu Warszawskim zatrzymali się tu na dłużej: Pola Gojawiczyńska, Jerzy Andrzejewski, Władysław Tatarkiewicz, Adam Grzymała-Siedlecki, Roman Jasiński, Jerzy Waldorff. Bywało, że „do skromniutkiego śniadania czy obiadu zasiadało ponad dwadzieścia osób. Nie tylko każdy pokoik, lecz każdy dosłownie kąt był na noc traktowany jako legowisko do spania stałych i chwilowych mieszkańców” – pisał autor powstałych wówczas opowiadań „Ikar” i „Matka Joanna od Aniołów”.

– Potem, w latach powojennych, Stawisko stało się miejscem często i chętnie odwiedzanym przez licznych gości Jarosława Iwaszkiewicza.
– Dom na Stawisku otworzył się na ludzi o różnych orientacjach politycznych i estetycznych. Do najczęstszych bywalców należeli najbliżsi przyjaciele obojga Iwaszkiewiczów: Zygmunt Mycielski, Paweł Hertz, Roman Jasiński. Do historii Stawiska okresu powojennego przeszły z pewnością wizyty królowej belgijskiej Elżbiety w roku 1955, Artura Rubinsteina – w 1958 oraz spektakl „Nastazji Filipownej” według „Idioty” Dostojewskiego w reżyserii Andrzeja Wajdy.

– Po śmierci obojga: Anny – 23 XII 1979 i Jarosława – 2 III 1980 dom zgodnie z wolą Pisarza stał się własnością państwa i przeznaczony został na Muzeum imienia Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów. Pan jest jego dyrektorem od dwóch lat.
– Wygrałem konkurs na to stanowisko. Wcześniej, przez ponad 20 lat, związany byłem z Przemyślem, choć urodziłem się w Lubaczowie. Byłem tam (w Lubaczowie), w latach osiemdziesiątych, założycielem Klubu Inteligencji Katolickiej, który działał u boku arcybiskupa lwowskiego. Następnie, podczas wyborów czerwcowych 1989 roku, byłem przewodniczącym Komitetu Obywatelskiego NSZZ „Solidarność”. Po wygranych wyborach zostałem spadochroniarzem i trafiłem do Urzędu Wojewódzkiego w Przemyślu, gdzie przez dziesięć lat kierowałem rozwojem kultury całego województwa. Dawało mi to możliwość działania na Wschodzie, szczególnie w okresie, kiedy zaczęły powstawać towarzystwa kultury polskiej w różnych miastach Ukrainy. Pomagałem im w tworzeniu statutów i w pracach organizacyjnych. W Przemyślu były też redagowane i drukowane, przez wiele lat „Gazeta Lwowska” i „Spotkania Lwowskie”, którymi kierowała śp. Bożena Rafalska. A później, po rozwiązaniu województwa, udało mi się wygrać konkurs na dyrektora Muzeum Narodowego w Przemyślu i przez dziesięć lat doprowadzić do zbudowania nowego gmachu tamtejszego muzeum.

– Jak się to wiąże z Pana obecną pracą?
– Tematy kresowe są obecne w Stawisku praktycznie cały czas. Powszechnie przecież wiadomo, że Jarosław Iwaszkiewicz urodził się na Ukrainie w Kalniku i tematy ukraińskie przeplatały się w jego całej twórczości – w wierszach i opowiadaniach.

Rok temu odwiedził nas w Stawisku Dmytro Pawłyczko wybitny ukraiński poeta, tłumacz, krytyk literatury, działacz społeczny i polityk, ambasador Ukrainy w Polsce. Na moją prośbę przełożył 150 wierszy Jarosława Iwaszkiewicza, które w mniejszym lub większym stopniu poruszały sprawy ukraińskie. Wiersze mają się niebawem ukazać. Będą następnie zaprezentowane we wrześniu tego roku na spotkaniu „Dialog Dwóch Kultur” w Krzemieńcu.

– Dziś Stawisko funkcjonuje jako szczególne centrum kultury, w którym kontynuuje się tradycje salonu literacko-muzycznego sprzed lat. Dom-Muzeum, mimo upływu wielu lat od śmierci Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, sprawia wrażenie, jakby Gospodarze byli tylko chwilowo nieobecni…
– Od prawie 20 lat Muzeum w Stawisku podlega Urzędowi Starosty Grodziskiego, a organem stanowiącym i finansującym jest Rada Powiatu Grodziskiego. Istniejemy i działamy dzięki ich wsparciu finansowemu. Dzięki sponsorom wnętrze Stawiska zachowało swój pierwotny charakter. Nadal jest więc zamożnym domem polskim ze zbiorami XIX i XX-wiecznego malarstwa oraz innych dzieł sztuki, z meblami, sprzętami oraz przedmiotami codziennego użytku. W nienaruszonym stanie znajduje się m. in. gabinet pisarza, biblioteka, sypialnia, pokój gościnny, hall wejściowy i klatka schodowa.

– Najważniejszy jest oczywiście gabinet Jarosława Iwaszkiewicza. Tam powstała większość jego prac.
– Gabinet pisarza znajduje się na piętrze. A w nim centralne miejsce zajmuje pokaźnych rozmiarów biurko. Wśród najcenniejszych książek znajdują się, m.in. pierwsze wydanie „Słownika języka polskiego” Samuela B. Lindego z 1807 roku, pierwodruki dzieł J. Słowackiego – „Balladyny” i „Lilly Wenedy” – oraz pierwsze wydanie „Pana Tadeusza” A. Mickiewicza z roku 1834. Jest to podarunek członków ZLP na 60-lecie jego urodzin, z dedykacjami m.in. Z. Nałkowskiej, K. Wyki, M. Brandysa, I. Newerly`ego i J. Stryjkowskiego. Wśród najcenniejszych natomiast dzieł sztuki – płótno Józefa Simmlera „Śmierć Barbary Radziwiłłówny”, olej z roku 1860; Tymona Niesiołowskiego „Akt w pejzażu”, olej, z około 1930 roku i Romana Kramsztyka portrety Anny i Jarosława, sangwina, węgiel, też z około 1930 roku. Ciekawy jest także hol wejściowy oraz hol na piętrze, który zdobią bogate zbiory trofeów łowieckich z lat 1880-1925, pochodzących z rozmaitych szerokości geograficznych, zdobyte przez ojca Anny Iwaszkiewiczowej – Stanisława Wilhelma Lilpopa oraz fotografie rodziny i przyjaciół, obrazy, grafiki, karykatury, rysunki o różnej tematyce i datach powstania, wśród nich: Witkacego – projekty scenografii do sztuk „Pragmatyści” i „Nowe Wyzwolenie”, płótno Rafała Malczewskiego „Pejzaż górski” z około 1925 roku czy znana karykatura „Skamandrytów” Feliksa Topolskiego z 1932 roku.

– W ubiegłym roku odbył się w Stawisku XVII Festiwal Muzyczny…
– Tak. Miał miejsce w okresie od 25 września do 23 października. Jego hasłem by „Inspiracja – Inwencja – Interpretacja”. Było to największe od 2000 roku wydarzenie kulturalne w Stawisku. Po raz pierwszy jego organizatorem była Fundacja Spotkania Muzyczne, utworzona przy Związku Kompozytorów Polskich. Patronat nad Festiwalem objęli: burmistrz miasta Podkowa Leśna i Prezes Związku Kompozytorów Polskich.

– Jest Pan także inicjatorem polsko-ukraińskich spotkań organizowanych pod hasłem „Dialog Dwóch Kultur” organizowanych w rodzinnym mieście Juliusza Słowackiego.
– Ta coroczna impreza, organizowana od 20 lat, tak ważna dla budowania zrozumienia między naszymi narodami i eksponowania wartości kulturotwórczych niesionych przez wspólne dziedzictwo historyczne, jest organizowana przy aktywnej współpracy dwóch stron. Polskę reprezentują: Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” i Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk oraz Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku. Ukraińską zaś – finansują Krzemieniecka Rada Rejonowa wraz z tamtejszym Oddziałem Kultury i Turystyki oraz Muzeum Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu i Wydział Kultury Tarnopolskiej Administracji Państwowej.

W tym roku odbędzie się jubileuszowy XX z kolei „Dialog Dwóch Kultur, choć sytuacja na Ukrainie jest bardzo złożona. Mam jednak nadzieję, że w Kamieńcu, gdzie zawsze przyjmowano nas przyjaźnie i w tym roku będzie podobnie.

– Kto bierze udział w Waszych spotkaniach?
– Naukowcy, pisarze i dziennikarze, zarówno polscy jak i ukraińscy. W tym roku, obok tematu zawsze aktualnego jakim jest twórczość Juliusza Słowackiego i romantyzmu polskiego i ukraińskiego, chcielibyśmy zająć się twórczością Józefa Konrada Korzeniowskiego. Pisarz ten urodził się w Berdyczowie, gdzie jest muzeum jego pamięci. Chcemy mu poświęcić sporą część naszych wykładów. Zamierzam więc zaprosić na nasze spotkanie większą grupę pisarzy obu naszych krajów, aby zaprezentowali swoje nowe książki i osiągnięcia i wzajemnie się poznali. I aby próbowali budować dialog pomiędzy środowiskami literackimi swoich krajów.

Moja małżonka Urszula organizowała od wielu lat w Krzemieńcu plenery malarskie dla młodzieży polskiej z uczelni krajowych oraz z Ukrainy pochodzących z Kresów południowo-wschodnich. Mam nadzieję, że ten plener i w tym roku dojdzie do skutku.

– Życzę udanych spotkań. Ukraina to nasz najbliższy sąsiad, z którym łączy nas wspólna historia i wspólni bohaterowie.

Rozmawiał Leszek Wątróbski