Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zam knięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.

J 20, 19-23

Plac Aleksandra jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów dawnego Berlina Wschodniego. Znajduje się tu Wieża Telewizyjna, zegar Urania, fontanna Neptuna oraz tzw. Czerwony Ratusz – siedziba władz Berlina. Najważniejszym punktem miejsca, jak i też jednym z symboli tego miasta jest Wieża Telewizyjna, która z anteną ma 368 metrów wysokości. Na wysokości nieco ponad 200 metrów znajduje się taras widokowy oraz restauracja, której część obraca się wokół osi wieży, zapewniając piękny widok na miasto. Dla komunistycznych władz miała to być wizytówka Wschodniego Berlina i znak wyższości komunizmu nad kapitalizmem. Jednak ku zaskoczeniu komunistycznych decydentów, wyznających ateistyczny pogląd na świat pojawił się nieprzewidziany efekt tej konstrukcji. Otóż w pewnej pozycji słońca promienie tak się odbijały, że zmieniały wieżę w ogromny błyszczący krzyż. Komuniści starali się zlikwidować ten efekt przez przemalowanie pewnych partii wieży. Ale nie przyniosło to spodziewanego efektu. Krzyża nie udało się wymazać.

Przez pryzmat tej historii spójrzmy na to co wydarzyło się w Jerozolimie po śmierci Jezusa. Przeciwnicy Jezusa skazali Go i ukrzyżowali, myśląc że w ten sposób imię Chrystusa zostanie wymazane z historii i ludzkich serc. Mówili do Piłata: „Panie, przypomnieliśmy sobie, że zwodziciel ten jeszcze za życia powiedział: Po trzech dniach zmartwychwstanę. Rozkaż przeto, aby strzeżono grób aż do dnia trzeciego, aby snadź nie przyszli uczniowie jego, a nie wykradli go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych”. Pełniący straż przy grobie Jezusa byli świadkami zmartwychwstania, ale głosili coś innego, bo przeciwnicy Jezusa przepłacili ich mówiąc: „Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu. Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego”. I wydawać by się mogło wtedy, że imię Jezusa zostało wymazane z ludzkiej pamięci i historii. Apostołowie przytłoczeni tym co się wydarzyło, zalęknieni szukali schronienia w Wieczerniku.

Św. Jan Apostoł pisze: „Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: ‘Pokój wam!”.

Spotkania ze zmartwychwstałym Jezusem umacniało wiarę apostołów, którym jednak brakowało odwagi, mądrości, aby głosić publicznie Chrystusa. Tak było do dnia Pięćdziesiątnicy. W tym to dniu ogromny słup światła z nieba padł na wspólnotę uczniów. Było to światło zapowiedzianego Ducha Świętego. W dziejach Apostolskich czytamy: „Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić”.

Apostołowie wychodzą na zewnątrz i zaczynają odważnie głosić Chrystusa zmartwychwstałego. Następuje niebywały rozwój kościoła. W niedługim czasie Ewangelia dociera do najdalszych zakątków imperium Rzymskiego. Krzyż Chrystusa jaśniał coraz większym blaskiem, mimo że ówcześni władcy, przywódcy robili wszystko, aby usunąć ten krzyż z przestrzeni publicznej. Nastały okrutne prześladowania. Chrześcijanie płonęli w ogniu, byli rozszarpywaniami przez dzikie zwierzęta na arenach cyrkowych, ale to nie powstrzymało rozprzestrzeniania się kościoła. Nie dało się wymazać krzyża z przestrzeni publicznej, a tym bardziej z serc ludzkich. Czasami ten krzyż jaśniał spektakularnym światłem. Tak było w 312 r., kiedy to cesarz Konstantyn ujrzał płonący krzyż i napis: „In hoc signe vinces”, to znaczy „W tym znaku zwyciężysz”. Nazajutrz, na jego rozkaz, na tarczach jego żołnierzy i na sztandarach zostały wymalowano krzyże. Zwycięstwo Konstantyna nad liczniejszą armią Maksencjusza było spektakularne. Rok później cesarz ogłosił edykt wolnościowy, kładący kres prześladowaniom religijnym. Krzyż znak hańby stał się znakiem zwycięstwa.

Nie oznaczało to jednak końca prześladowania chrześcijan, ze strony ludzi, którzy zaślepieni nienawiścią usiłowali wymazać krzyż z dziejów ludzkości. Tak jest i dziś. Włoski profesor Massimo Introvigne, dyrektor Centrum Studiów nad Nowymi Religiami mówi: „Nie zapominamy ani też nie próbujemy umniejszyć cierpień przedstawicieli innych religii, jednak wyraźnie musimy powiedzieć, że to chrześcijanie stanowią grupę religijną najbardziej prześladowaną na świecie. Różnice w liczbach podawanych przez niektóre organizacje związane są z różnym podejściem do omawianego zjawiska. Niektórzy liczą tylko te przypadki, gdy ktoś staje w obliczu tragicznego wyboru: „albo zanegujesz swą wiarę, albo umrzesz”, a takich sytuacji są rokrocznie setki. Inni wymieniają kategorię osób, które świadomie zdawały sobie sprawę z tego, że za spełnienie pewnych dzieł, gestów, czy praktyk może czekać je śmierć. I tu również można mówić o tysiącach ludzi. Jeśli jednak skupimy się wyłącznie na osobach, którym odebrano życie tylko dlatego, że były chrześcijanami, liczba ta sięga 90 tysięcy. Szacuje się, że w 2016 r. zabitych zostało 90 tys. chrześcijan, a od 500 do 600 mln doświadczyło represji z powodu swej wiary. Chrześcijanie są prześladowani nawet w krajach, które uważają się za cywilizowane i tolerancyjne. Ostatnio w Norwegii służba ochrony małoletnich odebrała rodzicom pięcioro dzieci, w tym niemowlę, oskarżając ich o chrześcijański radykalizm i indoktrynację. Wszystko zaczęło się od tego, że córki zaśpiewały chrześcijańską pieśń w publicznej szkole.

Unia Europejska od dawna niechętna jest symbolice chrześcijańskiej. Chrześcijaństwo wypierane jest ze szkół, uczelni, jest wyszydzane i ośmieszane w przestrzeni informacyjnej, gdzie nastroje kreują wrogie nauce ewangelicznej korporacje medialne.

To wszystko może budzić obawy i wypełniać serca niepokojem. Doświadczając tego trzeba pamiętać słowa Jezusa: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Nie jesteśmy sami w mocy Ducha świętego Chrystus jest obecny wśród nas. Św. Paweł pisze: „Wszyscy bowiem w jednym Duchu zostaliśmy ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscy też zostaliśmy napojeni jednym Duchem”. Dzięki temu pośród tego zamętu i nienawiści możemy doświadczyć ogromnego pokoju, pokoju który daje Chrystus, a którego świat nie może nas pozbawić. Tak często Chrystus zmartwychwstały mówił do apostołów, jak w dzisiejszej Ewangelii: „Pokój wam!”. Ten pokój zagości w naszym sercu, gdy pozwolimy, aby nas ogarnęła moc Ducha Świętego, jak apostołów w dniu Pięćdziesiątnicy, którzy pośród nieprzychylnego świata i różnych przeciwności zachowali pokój. Jednak trzeba być wewnętrznie przygotowanym na przyjęcie Ducha Świętego i pokoju. Chrystus powierza swojemu Kościołowi przez apostołów szczególny dar przygotowujący nas na przyjęcie Ducha Świętego. Mówi do nich: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Tylko Bóg może nam odpuszczać grzechy, ale chciał by ta łaska docierała do nas poprzez widzialny znak sakramentu, który został powierzony apostołom i ich następcom. Tak przygotowani, owiani Duchem świętym możemy być pewni, że „bramy piekielne nas nie przemogą” i nie pozbawią nas Bożego pokoju.

Ks. Ryszard Koper