Poniedziałek
Jak poradzić sobie z nawałem rzeczy do zrobienia, skoro mamy tak mało czasu? A jeśli mamy zaległości? I nie mówię tu o tygodniach czy miesiącach, ale latach, albo połowie czy nawet całym życiu? Czy w ogóle możemy coś nadrobić, poprawić, naprawić z przeszłości tak naprawdę, do końca? Bo cofnąć wypowiedzianych słów czy popełnionych czynów się nie da, nie jesteśmy dziećmi aby oszukiwać się, że można. Jedyna rada – uważność dzisiaj, tu i teraz i ciągłe segregowanie otaczającej nas rzeczywistości aby nie dopuszczać śmiecia, które wypełnia przestrzeń publiczną coraz bardziej, jest wrzaskliwy i wciska się w każdy por naszej skóry i wrzeszczy do szarej komórki mózgowej…

Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym
I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być
Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę – jak śpiewa moja ulubiona ostatnio Luxtorpeda.

Wtorek
Jak dobrze posłuchać dobrego kaznodziei. Choćby dominikanin, ojciec Adam Szustak, którego konferencje i nauki można znaleźć na YouTubie. Jednak wiedza biblijna przydaje się przy tłumaczeniu nauk Chrystusowych, zwłaszcza w kontekście Starego Testamentu. Choćby kwestia znaczeniowa słowa „pożądanie”, które nie miało wtedy tak jednoznacznego związku z seksualnością ale raczej „brakiem”, „tęsknotą”. To wszystko w kolejnym kontekście miłości pomiędzy mężczyzną a kobietą, małżeństwa które jest potwierdzonym przez Boga nierozerwalnym związkiem dwojga. Ale też owo „pożądanie”, słowo rzadko wsytępujące w tekstach, znajduje się w passusie, gdy Bóg przemawia do Kaina przed zabiciem Abla, zwracając uwagę iż u progu jego domostwa leży grzech, który go „pożąda”. Jakby Zły, w wielkiej samotności z powodu odrzucenia Boga, pożądał desperacko towarzystwa w tej Pustce… Lubię słuchać ojca Szustaka o poranku…

Środa
„Terroryści znów uderzyli…” po raz kolejny słyszymy tę samą śpiewkę: politycy europejscy „są sercem w Manchesterze”, brytyjskie flagi pewnie już królują na fejsie a może i wieża Eiffle’a będzie w barwach angielskich wieczorem… Znów będą pitolić, że to nie islam, że przecież to „religia pokoju”…

Dżihadyści wywołali Zachodowi wojnę totalną, więc trzeba ją przyjąć i uderzyć tam, gdzie są. Zacząłbym od rewizji w meczetach i organizacjach muzułmańskich w Europie oraz ekstradycji siejących nienawiść imamów. Także ostre pouczenie bogatych szejków z Arabii Saudyjskiej i tym podobnych krajów, aby przestali sponsorować radykalny islam na kontynencie europejskim. W przeciwnym razie wyznawcy śmierci z ISIS czy al-Kaidy dalej będą zabijać niewinnych, w tym dzieci.

No ale nie. Poprawnie-politycznie i idiotycznie samobójcze media znów manipulują. Zamach terrorysty, Brytyjczyka którego rodzice pochodzą z Libii a który sam szkolił się na ziemi libijskiej a może i w Syrii, to „incydent”, „wybuch”. Zaraz okaże się, że 22 ofiary śmiertelne – w tym polskie małżeństwo zabite, gdy czekało na córki po koncercie – to „ofiary wybuchu bomby, w co był zamieszany osobnik o ciemnooliwkowym kolorze skóry”. Absurd? Wcale nie taki daleki od prawdy, jak się poczyta polit-poprawną gramotę jaśnie oświeconych mediów…

Zresztą kto ma walczyć w Europie z terrorystami? Zapijaczony szef Komisji Europejskiej Claude Juncker, który klepie po pyskach swoich współpracowników albo „wiesza“ się na nich. Cyniczny Donald Tusk, który nie widzi niczego poza własnym nosem. A może wyglądający na bawidamka nowy prezydent Francji Emmanuel Macron, choć tu na szczęście są nadzieje na jakąś poważniejszą politykę. Wygląda na to, że zostaje nam jedynie Angela „Dobra Ciocia” Merkel, która co prawda sprowadziła idiotycznie na Europę masy imigrantów za chlebem, ale ocknęła się i zdaje się prowadzić jakąś politykę rozsądku… Oby tylko nie przerżnęła wyborów na jesieni, na co na szczęście nie wygląda, bo alternatywa – rządy socjaldemokratów i innych lewaków – wygląda jeszcze straszniej…

Czwartek rano
Są tacy, którzy nie boją się politycznej poprawności, mimo że z lewicy. Były premier Polski i szef SLD Leszek Miller choć idzie zawsze w tzw. awangardzie zmian, zachował zdrowy rozsądek chłopaka z robociarskiego Żyrardowa. I czasami ten rozsądek z eseldowskiego „kanclerza” wychodzi. „Europa powinna podjąć zdecydowane działania, których – według mnie – nie podejmie. Wielu ekspertów (…) mówiło wyraźnie: trzeba podjąć kilka zdecydowanych działań – po pierwsze deportować wszystkich, którzy są podejrzewani o związki z terroryzmem. Po drugie deportować radykalnych mułłów i pozamykać meczety, które są wylęgarnią dżihadu – przyznał Miller po ostatnim ataku w Manchesterze.

Na razie – z punktu widzenia postępowca – może być, ostatecznie chodzi o terrorystów i religię, która nie akceptuje (przynajmniej oficjalnie) wolnego dostępu do narkotyków, gorzały, aborcji i eutanazji a przede wszystkim do seksu wszędzie i ze wszystkimi… Ale dalej zgroza, bo Miller podnosi głos na „różnorodność” i „ubogacanie kulturowe”, kolejne brednie ze słowniczka współczesnej (kawiorkowo-genitalnej) Lewicy czy raczej Lewizny. „Wreszcie trzeba zlikwidować wszystkie enklawy, które są rządzone przez dżihadystów. Te enklawy, gdzie prawem jest szariat, a władzą meczet i gdzie siły porządkowe nie mają wstępu lub wstępują tam niechętnie. Pewnie te działania nie zostaną podjęte – zaznaczył były premier i minister spraw wewnętrznych.

A dlaczego nie zostaną podjęte, choć wydają się zdroworozsądkowe? Miller nie ma wątpliwości: „Z uwagi na to, że w Europie przeważa pogląd, iż trzeba być bardzo poprawnym politycznie, nie można nikogo atakować prewencyjnie, że trzeba starać się, aby potencjalnych terrorystów asymilować (…) Różne dane wskazują, że wśród wracających z wojny na Bliskim Wschodzie (…) jest bardzo wielu zbrodniarzy, którzy powinni siedzieć w więzieniach, a nie przyjeżdżać do Europy i pobierać pieniądze z zasiłków społecznych.” Lewicowiec -a mówi jak człowiek. I ostatni sztych towarzysza Leszka, pod którym mógłby się podpisać… Jarosław Kaczyński: „Kolejny raz usłyszeliśmy, że to, co się stało, to incydent terrorystyczny, a mówi się tak, żeby nie użyć słów, których powinno się użyć – ‘zamach terrorystyczny”. Służy to temu, żeby wypełnić przekonanie, że jak przedstawiciele państw nie będą mówili o mordercach, to nie będą dodatkowo prowokować tych, którzy w przyszłości mogą okazać się zbrodniarzami. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu” —podkreślił były lider SLD. I trudno się z nim nie zgodzić.

Jeremi Zaborowski