Kiedy masz już dość i na niczym Ci już nie zależy Bóg prosi Cię byś tylko wierzył/wierzyła, że On jest.

Wiara nie jest łatwa, ale może być twórcza i ze zwykłego dnia zrobi Ci święto… Tylko proszę zechciej wierzyć…Tylko zechciej wołać Jego imię, gdy schody Twojego życia codziennego robią się dłuższe, wyższe, coraz bardziej męczące. Jak polubić takie schody? Jak się z nimi oswoić? Jak je zaakceptować?

Schody są ambiwalentne. Owszem mogą być piękne, rzeźbione, pokryte marmurem albo po prostu dywanem, bądź brudem, jak nasze życie i jak życie potrafią dać nam w kość. Czy po to właśnie zostały zbudowane? A może są właśnie po to, żeby dzięki nim gdzieś dojść, dotrzeć, zobaczyć nowe miejsca.

A może schody są właśnie po to, by Cię zabrać w krótką podróż nieco wyżej niż Twoje własne ego gdzie uczysz się siebie od nowa.

Zacheusz z ewangelii, poborca podatków, wspiął się na drzewo zwane sykomorą bo chciał zobaczyć Jezusa. Wspiął się ponad swój lęk. Uznał, że musi spotkać Tego, który powtarzał, że miłość może być codziennością a nie tylko wydarzeniem od czasu do czasu. Zacheusz nie chciał już żyć byle jak.

Wspinanie się by stać się lepszym może Cię męczyć, ale to jest twórcze zmęczenie. Przecież osądzanie innych, plotkowanie czy obmowa też Cię męczą bo obciążają Twoje struny głosowe, zadają ból Twoim stawom, gdy śpieszysz się by z kimś podzielić się „dobrą nowiną”, że komuś noga się powinęła. Takie zmęczenie to jednak strata czasu i sił. Takie wspinanie jest absolutnie zbędne i frustrujące. Ale wspinanie by się na nowo zastanowić co dalej jest super potrzebne.

Schody nie muszą być Twoim wrogiem. Zależy jak do nich podejdziesz, z jakim nastawieniem. Jezus uzdrowił niewidomego od urodzenia przy sadzawce Siloe, zszedł On tam właśnie po schodach, bo przecież innych w sąsiedztwie nie było. Schody zaprowadziły Jezusa do chorego człowieka. Te same schody przyprowadziły niewidomemu Jezusa z cudem uzdrowienia. I takich właśnie schodów Ci życzę. Schodów pokrytych nadzieją, schodów uzdrawiających, schodów, dzięki którym zaniesiesz innym radość albo przebaczenie. Życzę Ci schodów na których spotkasz innych by Ci pomóc iść w górę…z wiarą, nadzieją, miłością…

Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś drogi czytelniku!

Ojciec Paweł Bielecki