Niedziela
Ślady zbrodni. Nieliczne, z czasem ginące. Dlatego warto grzebać i zachowywać. Przepatrywać archiwa w poszukiwaniu dokumentów zapełniających białe plamy. Tak było w przypadku słynnego „telegramu Höflego”, który jest jednym z dowodów na niemiecką akcję eksterminacji Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Jego niemiecki oryginał i angielskie tłumaczenie zostały odkryte w 2000 r. wśród brytyjskich dokumentów rządowych z czasów II wojny światowej, z których zdjęto klauzulę tajności.

Skąd tam się wziął? Otóż telegram wysłany 11 stycznia 1943 r. przez SS Sturmbannführera Hermanna Höflego został przechwycony natychmiast po wysłaniu przez brytyjskie służby dzięki złamaniu szyfru maszyn szyfrujących Enigma. Został przetłumaczony i… nic się nie stało, bo jego lakoniczne brzmienie nic nie mówiło brytyjskim analitykom. Po ponad pół wieku wszystko jest jednak jasne…
Przeczytajmy. „Ściśle tajne! Do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, do wiadomości SS Obersturmbannführera Eichmanna Ściśle tajne! Do dowódcy Policji Bezpieczeństwa, do wiadomości SS Obersturmbannführera Heima, Kraków. Dotyczy: 14-dniowy raport Operacja Reinhard. Zarejestrowane przyjazdy do 31 grudnia 1942, L 12761, B 0, S 515, T 10335 łącznie 23611. Stan na 31 grudnia 1942, L 24733, B 434508, S 101370, T 71355, łącznie 1274166. Dowódca SS i policji w Lublinie, Hoefle, Sturmbannführer.”

Rozszyfrujmy o co chodzi. SS Sturmbannführera Hermann Höfle był w 1942 szefem sztabu „Operacji Reinhardt”, masowej eksterminacji Żydów z terenów Generalnego Gubernatorstwa. Poszczególne litery oznaczają: L – Lublin a tak naprawdę pobliski obóz Majdanek, B – obóz śmierci w Bełżcu, S– obóz śmierci w Sobiborze, T – obóz śmierci w Treblince. Tak więc przewiezieni do tych obozów (w domyśle zamordowani, bo od razu szli do komór gazowych): ostatnie dwa tygodnie 1942 r. Majdanek – 12 761, Bełżec – 0, Sobibór – 515, Treblinka – 10 335, łącznie 23 611. No i podsumowanie całego 1942 r. Majdanek – 24 733, Bełżec – 434 508, Sobibór – 101 370, Treblinka – 713 555 (w telegramie pominięto ostatnią „5”, ale to jest właściwa liczba, aby się zsumowało), łącznie 1 274 166. Milion dwieście siedemdziesiąt cztery tysiące sto sześćdziesiąt sześć ludzkich istnień zamordowanych gazem i przepuszczonych przez krematoria w kilka miesięcy…

Hermann Höfle gdy przekazywał swój raport miał lat 31, ale był już wielce zasłużonym w niemieckim aparacie mordercą – swoją karierę rozpoczynał już od pogromów Żydów w „kryształową noc”. Potem jako zaufany innego mordercy zza biurka Gruppenführera Odilo Globocnika (twórcy wszystkich obozów zagłady w GG) przeszedł całą zbrodniczą drogę. Adam Czerniaków, zarządzający gettem pod niemiecką okupacją napisał o wizycie Höflego, oznajmiającego o rozpoczęciu „ewakucji” getta w Warszawie. Niemiec miał powiedzieć Czerniakowowi, że „jego żona pozostaje na razie wolna, ale jeśli ewakuacja będzie zakłócona, zostanie zastrzelona jako pierwsza“ (Czerniaków popełnił samobójstwo dnia następnego). Po wojnie, ścigany przez polskie władze, Hofle ukrywał się w Austrii, Włoszech i RFN pod zmienionym nazwiskiem. Gdy ponownie został zatrzymany w rodzinnym Salzburgu, został odesłany do więzienia w Wiedniu, gdzie miał się rozpocząć proces. Höfle wydał na siebie wyrok sam, wieszając się w celi w 1962 r

Poniedziałek
Czy Zło przychodzi razem ze Zło czyniącym? Oczywiście, że tak. Weźmy takiego SS Hauptsturmführera Aloisa Brunnera. Jako niespełna 30-latek był prawą ręką Eichmanna i osobiście odpowiedzialnym za wydanie na śmierć co najmniej ponad stu tysięcy Żydów z zachodniej Europy, głównie z Francji. Po wojnie zaocznie skazany na dwie kary śmierci, zamieszkał w Syrii rządzonej żelazną ręką przez prezydenta Hafeza al-Assada. Tam doceniono jego umiejętności: szkolił syryjskie służby specjalne w metodach represji i przesłuchań. Podobno zmarł w Damaszku gdzieś ok. 2010 r. jako prawie stulatek, tak więc miał dużo czasu na przemyślenie swoich czynów. A ziarno Zła zasiane nie zmarnowało się, o czym świadczy niezwykła brutalność służb specjalnych obecnego prezydenta Baszara al-Assada (syna Hafeza), która przyczyniła się do wybuchu krwawej i brutalnej wojny domowej w Syrii. I dalej napędza mord, kaźnię i cierpienie…

Środa
Jak ogląda się współczesne filmy czy telewizyjne seriale nie sposób zauważyć niemal zupełnego wyrugowania przeżyć duchowych. Bohaterowie są skąpani w codzienności, w materializmie, niemal pozbawieni odczuwania duchowego. Do tego niemal nieustanny bluzg z ich ust. Alkohol leje się strumieniami (podejrzewam że częściowo wynika to z tzw. product placement, gdzie za picie odpowiedniej marki na planie, producenci dostają kasę), używanie narokotyków jest niemal powszechne. Nie, to nie narzekanie na „dzisiejsze czasy”, raczej smutna konstatacja, że w cywilizacji dobrobytu, z tego dobrobytu, często zaczyna się gubić sens posiadania i generalnie życia. I jak potem bronić się przed inną cywilizacją, choćby wyrażaną przez islamskich dżihadystów? Co jak co, ale trzeba powiedzieć, że oni są przynajmniej zdeterminowani, często aż do poświęcenia życia za coś, w co – uważam że błędnie, ale jednak – wierzą. A my? Czy gotów jesteś oddać życie za możliwość siedzenia na kanapie i oglądania filmów z pyfkiem albo dżointem w dłoni?

Czwartek
Widziałem ją ostatni raz w poniedziałek. Pogadaliśmy trochę, potem każdy poszedł w swoją stronę. Ja do domu, ona wróciła do pracy. Sprzątaczka. Imigrantka, chyba z Kolumbii, bo z pokaleczonego angielskiego zrozumieć trudno. Zapewne nielegalna, bo praca jako nadzorująca grupę sprzątaczy dawała raptem dziesięć dolarów za godzinę.

We wtorek nie widziałem jej. W środę dowiedzieliśmy się, że nie żyje. Zmarła w swoim domu, znaleźli ją dopiero następnego dnia, gdy nie przyszła do pracy. Ktoś w pracy uronił łzę, jednak to był szok: widywaliśmy się przecież niemal codziennie przez parę lat. Był człowiek, nie ma człowieka. Następnego ranka było piękne słońce, wyparowując ostatnie kupki zmarzniętego śniegu a ptaki świergoliły głośno, zapowiadając wiosnę, bo życie idzie dalej. Raczej ucieka. Bo nasz czas krótki jest. Nikt nas nie rozliczy z zamiarów, pomysłów, ani z tego czego nie zrobiliśmy, bo były przeszkody, nie było łatwo, to i tamto. Tylko czyny, bo nasz czas krótki jest…

Jeremi Zaborowski