Dlatego powiadam wam: „Nie martwcie się o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom podniebnym: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? A o odzienie czemu się martwicie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele polne, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, ludzie małej wiary? Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy.

Mt 6, 24-30, 34

Św. Ojciec Pio znany ze stygmatów, objawień, bilokacji, zdolności widzenia wydarzeń przyszłych i przeszłych oraz licznych cudów jest jednym z najpopularniejszych świętych doby współczesnej. W licznych kościołach są nabożeństwa ku jego czci w czasie, których wierni otrzymują wiele łask. Także w kościele św. Stanisława BM w Ozone Park, gdzie obecnie pełnię posługę duszpasterską w każdą czwartą niedzielę miesiąca przed Mszą św. w języku polskim o godz. 10:30 jest nabożeństwo połączone z błogosławieństwem relikwiami św. Ojca Pio.

Za życia ojciec Pio był otaczany ogromną rzeszą wiernych, którzy prosili go o wstawiennictwo przed Bogiem. Gdy wśród tego tłumu spotykał mieszkańców z okolic Neapolu strofował ich mówiąc: „Dlaczego przyjeżdżacie do mnie, skoro macie Świętego w waszym mieście?” Tym świętym był Sługa Boży księdza Dolindo Ruotolo, którego słowa są tytułem dzisiejszych rozważań: „Jezu, Ty się tym zajmij”.

Piękną duchowość tego świętego kapłana rzeźbiło słowo Boże oraz doświadczenia życiowe. W swojej autobiografii pisze on, że imię Dolindo w dialekcie neapolitańskim znaczy ból. Od dzieciństwa cierpienie wpisywało się w jego życie chorobami i nędzą materialną. W 1896 r. , po separacji rodziców, wraz z bratem Elio trafił do Szkoły Apostolskiej Księży Misjonarzy. W 1905 r. przyjął święcenia kapłańskie. Po dwóch latach kapłaństwa został poddany poważnej próbie życia. Oskarżono go o rozsiewanie błędów teologicznych i herezji. Został suspendowany i poddany dochodzeniu sądowemu przez Święte Oficjum. Poddano go upokarzającym badaniom psychiatrycznym. Posądzono go o opętanie przez szatana i przymuszono do poddania się obrzędom egzorcyzmu. Nie oszczędziła go także miejscowa prasa. Ks. Dolindo przetrwał ten trudny czas dzięki całkowitemu zawierzeniu życia Chrystusowi i Jego Matce. Po trzydziestu latach tej gehenny, w roku 1937 został zrehabilitowany przez Stolicę Apostolską i mógł powrócić do pracy duszpasterskiej w Neapolu. Sława jego świętości i dary jakie otrzymał od Boga, w tym dar uzdrawiania, zarówno duchowego jak i fizycznego, gromadziły wokół niego ogromne tłumy ludzi. Miał także dar przepowiadania przyszłości.

Jedna z jego przepowiedni odnosiła się do Polski. Jest to przepowiednia obalenia komunizmu w Polsce podpisana przez ks. Dolindo Ruotolo 2 lipca 1965 roku. Autentyczność tej przepowiedni poświadczył słowacki biskup Pavel Hnilica. Oto treść tej przepowiedni: „Maryja do duszy. Świat idzie ku zatracie, ale Polska, jak w czasach Sobieskiego, dzięki pobożności do Mojego serca będzie dzisiaj jak tamci w liczbie 20 tysięcy, którzy uratowali Europę i świat przed turecką tyranią. Polska uwolni świat od najstraszliwszej tyranii komunistycznej. Pojawi się nowy Jan, który w heroicznym marszu rozerwie kajdany i pokona granice narzucone przez komunistyczną tyranię. Pamiętaj o tym. Błogosławię Polskę. Błogosławię ciebie. Błogosławcie mnie. Ubogi ksiądz Dolindo Ruotolo – ulica Salvator Rosa, 58, Neapol”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tym nowym Janem był św. Jan Paweł II, który tak bardzo przyczynił się zerwania kajdan komunistycznej niewoli, przyczynił się do upadku komunizmu.

Z postacią ks. Dolindo Ruotolo spotkałem się niejako przypadkowo, ale ja nie wierzę w przypadki, wierzę, że Bóg wszystkim kieruje. Otóż jedna z pań opowiedziała mi o swoich ogromnych problemach życiowych. Wydawało się jej, że nie poradzi sobie z nimi. I wtedy, też niejako przypadkowo natrafiła na modlitwę zawierzenia Chrystusowi napisaną przez ks. Dolindo Ruotolo. Codziennie z wiarą odmawiała to zawierzenie. Jak sama mówi stał się cud. Ogromny spokój, nadzieja i radość wypełniły jej serce. Wszystko zmieniło się w jej życiu tak, że nawet nie wyobrażała sobie, że Chrystus może wszystko tak cudownie poukładać, że już lepiej być nie może. To nie przypadek, że o tym usłyszałem i dzielę się z moimi Czytelnikami na łamach Kuriera Plus w niedzielę, kiedy Chrystus mówi do nas w Ewangelii: „Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy”.

Zamartwiamy się o wiele spraw, które nie będą miały miejsca w naszym życiu. Mark Twain, amerykański pisarz pochodzenia szkockiego, satyryk, humorysta napisał: „Spędziłem większość życia, martwiąc się o rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.” Gdy zawierzymy wszystkie nasze sprawy Chrystusowi, to nie tylko uwolnimy się od trosk, które nigdy się nie wydarzą, ale co więcej Chrystus tak tym wszystkim pomyślnie pokieruje, że nawet w naszych najlepszych planach tego nie przewidywaliśmy. Na potwierdzenie tego mógłbym przytoczyć wiele przykładów.

Wysłuchajmy zatem chociaż fragmentu zawierzenia ks. Dolindo Ruotolo. Więcej możemy przeczytać lub wysłuchać na stronie internetowej. Oto fragment tego zawierzenia: „Jezus mówi do duszy: Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij. Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy. Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie:, Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę. A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi. Jeżeli naprawdę powiecie Mi: ‘Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: „Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy”.

Ksiądz Ryszard Koper