Współpracownicy Donalda Trumpa w okresie kamapnii wyborczej byli w bliskich kontaktach z oficerami rosyjskiego wywiadu – wynika z nagrań ich rozmów telefonicznych.

Z rządu nowego prezydenta w atmosferze skandalu odszedł już doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego Michael Flynn.

Rozmowy współpracowników Trumpa z oficerami rosyjskiego wywiadu zostały zarejestrowane w tym samym okresie kiedy amerykańskie służby wywiadowcze znalazły dowody na to, że Rosja próbuje wpłynąć na przebieg kampanii wyborczej w USA m.in. poprzez włamanie do serwerów Partii Demokratycznej. Prowadzone w tej sprawie dochodzenie nie wykazało by współpracownicy Trumpa współdziałali w tej sprawie z Rosją. W tym samym czasie jednak Donald Trump na jednym z wieców wyborczych apelował do rosyjskiego wywiadu by upublicznił emaile jego konkurentki do prezydentury Hillary Clinton.

Nagrania rozmów telefonicznych to część większego dochodzenia, którego przedmiotem są związki „ludzi Trumpa” z rządem Putina. Jedną z takich osób jest były szef kampanii wyborczej obecnego prezydenta, Paul Manafort, który w przeszłości, w interesie Rosji, działał m.in. na Ukrainie. Wiadomo, że śledztwo dotyczy także co najmniej trzech byłych bliskich współpracowników obecnego prezydenta.

Dwa dni po listopadowych wyborach w USA Sergei Rybakov, zastępca szefa MSZ Rosji przyznał, że kontakty ze współpracownikami Trumpa faktycznie miały miejsce „Oczywiście, że znamy większość ludzi z jego otoczenia” – powiedział Rybakov agencji Interfax.

Niezależnie od tego dochodzenia wyszło na jaw, że doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego Michael Flynn prowadził rozmowy z ambasadorem Rosji w USA Sergey’em Kislyakiem, dotyczące amerykańskich sankcji wobec Rosji, nałożonych na ten kraj przez rząd Baracka Obamy. Stało się to właśnie w związku z próbami wpływania na przebieg kampanii prezydenckiej w USA. Jak wynika z przecieków Flynn podczas tych rozmów miał sugerować by Rosja nie podejmowała kroków odwetowych i zaczekała aż w Białym Domu zasiądzie prezydent Trump. Michael Flynn zataił pełną treść swoich rozmów z rosyjskim ambasadorem, wprowadzając tym samym w błąd wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, który publicznie bronił doradcy Trumpa i twierdził, że rozmów o sankcjach nie było.

Flynn skutkiem całej afery musiał podać się do dymisji, w niecały miesiąc po objęciu stanowiska doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego. To pierwszy taki przypadek w historii.

Donald Trump próbuje jak na razie wyciszyć całą sprawę. Na swoim ulubionym Twitterze zaatakował „New York Timesa” i „Washington Post” za ujawnienie tajnych materiałów.

„Prawdziwym skandalem jest to, że tajne informacje w sposób nielegalny zostały przekazane prasie. To bardzo nieamerykańskie” – napisał Trump, przy okazji opatrzając tę pierwszą gazetę mianem „upadłej”.

Przecieki to rzeczywiście problem, ale prezydent w złą stronę kieruje swoją złość. Zamiast atakować dziennikarzy powinien raczej zająć się uszczelnieniem swojej własnej administracji.

Druga sprawa to treść informacji, które już znamy. W samych kontaktach współpracowników Trumpa z oficerami rosyjskiego wywiadu niekoniecznie musi być coś złego. Część z nich mogła wręcz nie wiedzieć że rozmawia ze szpiegami, w końcu żaden z nich nie nosi na wierzchu plakietki ze swoim prawdziwym stanowiskiem. Ważny jest jednak kontekst tych rozmów i postawa samego Trumpa, który w sposób wyjątkowo łagodny i sympatyczny odnosi się do Władimira Putina. Należałoby wyjaśnić czy jest to tylko taka nowa dyplomacja, czy też prezydent Rosji ma w ręku jakieś inne atuty, które powodują, że zazwyczaj drapieżny Trump wobec niego łagodnieje.

Z wcześniejszych informacji wiemy, że Rosjanie gromadzili materiały mogące obciążać przyszłego prezydenta USA.

Dochodzenia w sprawie rosyjskich kontaktów ludzi Trumpa domagają się demokraci. Senator Mark Warner z Wirginii, najważniejszy z demokratycznych polityków zasiadających w komisji do spraw wywiadu powiedział, że w szczególności zająć się trzeba rozmowami Michaela Flynna z rosyjskim ambasadorem.

„Amerykanie wciąż nie usłyszeli odpowiedzi na wiele pytań dotyczących ostatnich wyborów. Musimy ustalić kto co i kiedy wiedział” – stwierdził Warner.
Za dochodzeniem wypowiedział się także lider republikańskiej większości Mitch McConnell, który uważa, że jest ono „bardzo prawdopodobne”.

„Komisja ds. wywiadu już teraz wyjaśnia próby wpływania Rosji na przebieg wyborów w USA. Zakres jej działania może być rozszerzony także o rozmowy Michaela Flynna” – stwierdził McConnell.

Tomasz Bagnowski