Super Bowl to najważniejsze sportowe wydarzenie roku w Stanach Zjednoczonych. W minioną niedzielę odbył się 51. finał amerykańskiej Narodowej Ligi Futbolu. Jednak nie tylko sam mecz New England Patriots vs. Atlanta Falcons (wygrali Patrioci) jest tym, co przyciągnęło na stadion w Texasie i przed telewizory ponad sto milionów ludzi. Corocznym gwoździem programu jest halftime show czyli występ gwiazdy muzycznej w przerwie meczu. Wszyscy pamiętamy skandal, jaki wywołał Justin Timberlake odsłaniając biust Janet Jackson w 2004 roku albo zeszłoroczny show Beyonce, która „jednym kawałkiem pokazała, że z dostarczycielki przebojów przemieniła się w artystkę, która potrafi kapitalnie łączyć pop z zaangażowanym, wyrazistym politycznym przekazem”.

Tym razem postawiono na Lady Gagę, której – jak sądzą krytycy – gwiazda nieco przygasła. Odkąd piosenkarka przestała zakładać sukienki z mięsa i dziwne nakrycia głowy, nie wzbudza już takiego zainteresowania jak kiedyś. Ostatni album wokalistki ciągle nie może uzyskać statusu złotej płyty. Zatem Gaga postawiła wszystko na jedną kartę.

I chyba się udało. Występ pobił rekord Twittera (5.1 miliona komentarzy) i został okrzyknięty jednym z najciekawszych w historii. Choć artystka deklarowała, że „nie będzie politycznie” nie byłaby sobą, gdyby nie wykorzystała ponad 13 minut w przerwie na zamanifestowanie wartości, w które wierzy od początku swojej kariery. Stojąc na dachu sportowej areny, Lady Gaga otworzyła show zestawem patriotycznym: wybrzmiały „God Bless America” i „This Land Is Your Land”. „Ten kraj, to mój kraj, ta ziemia, moją ziemią jest. | Od Kalifornii aż po Nowy Jork, | od sekwojowych lasów po Golfsztromu prąd, | ten kraj stworzony był dla ciebie i dla mnie” – z dumą zaśpiewała gwiazda tegorocznego Super Bowl, a w tle na niebie zaczęła mienić się flaga Stanów Zjednoczonych stworzona z ponad 300 dronów. Wybrany przez nią fragment utworu Woody’ego Guthriego odebrano jako wyraźne przeciwstawienie się polityce Trumpa w kwestii imigrantów. Gaga ubrana w obcisły, metaliczny, cekinowy trykot zaprojektowany przez włoski dom mody Versace na specjalnie przymocowanych do pleców linkach akrobatycznych sfrunęła na scenę stadionu wykonując intro do piosenki „The Edge of Glory”, a następnie wykonała swoje największe hity, między innymi „Born This Way”, który uznaje się za jeden ze współczesnych hymnów mniejszości seksualnych, z którymi obecny amerykański prezydent również ma na pieńku. „Nieważne, czy gej, hetero czy biseksualny, | lesbijka czy transseksualista. | Jestem na właściwej ścieżce, kochanie. | Urodziłam się, aby przetrwać” – śpiewała Lady Gaga.

To była najbardziej dynamiczna, roztańczona i szalona część występu. Dało się to zauważyć, gdy wokalistka usiadła zmęczona do pianina i resztkami sił zaśpiewała „Million Reasons” z najnowszej płyty. Zwieńczeniem całego występu była piosenka „Bad Romance”, po czym Gaga dosłownie… przepadła. Ale powróci. By jeszcze raz nas zaskoczyć.

*

„Nigdy nie wiemy, co nas w życiu spotka. Mnie wtedy właśnie spotkała, jak to często powtarzam, jedna z największych przygód mojego życia. W Danucie Szaflarskiej zadurzyliśmy się wszyscy od razu, od pierwszego wejrzenia. Przyciąga do siebie jak magnes. Chce się przy niej być, chce się jej słuchać, śmiać się razem z nią, ale też po prostu na nią patrzeć”- mówiła o początkach znajomości z aktorką Dorota Kędzierzawska, reżyserka filmu „Pora umierać”, który przyniósł aktorce uznanie na całym świecie. Izabella Cywińska zaś twierdziła: „To osoba zupełnie bez żółci, to teraz rzadkość’”. „W dodatku to wszystko jest w niej zaraźliwe, ta jej aura. Są leciwi zgryźliwi i dokuczliwi i tacy, którzy znajdują porozumienie ze wszystkimi bez różnicy wieku”- opowiadał Jan Englert. Ale chyba najpiękniej powiedział o aktorce wielki Erwin Axer: „Szaflarska jest kamertonem pozwalającym ocenić czystość gry całej orkiestry”. Mawiał też, że „Pani Danuta bardziej niż teatr kocha prawdziwe życie poza sceną”. Janusz Gajos, który współpracował z aktorką m.in. w legendarnym „Żółtym szaliku” wspominał: „Myślę o niej, i lubię tak o niej mówić, jako o naczyniu pełnym najlepszej energii. Doświadczyłem tego wielokrotnie”. 6 lutego Danuta Szaflarska skończyła 102 lata. Kochajmy i podziwiajmy, bo zaiste rzadki to skarb.

*

Muniek Staszczyk z zespołu T. Love kocha swoją żonę i się tego nie wstydzi. 53-letni muzyk na najnowszej płycie przygotował niespodziankę dla swojej lepszej połowy. Wokalista znany z hulaszczego trybu życia poświęcił żonie balladę zatytułowaną „Marta Joanna od aniołów”. Do wyznania miłości po 28 latach małżeństwa skłonił artystę pobyt żony w szpitalu. Choć Marta przechodziła niezagrażający życiu zabieg, dla Muńka było to traumatyczne doświadczenie. „Kiedy tak chodziłem po korytarzu pod salą operacyjną i przedłużały się godziny, złapałem paranoję i poczułem, jakby to było, gdyby stało się coś złego”- zdradził w wywiadzie. „Zrozumiałem wtedy, jak bardzo ważnym człowiekiem jest w moim życiu”- wyznał. I gdy po powrocie ze szpitala poszedł na próbę, bez wahania „wypluł z siebie” tekst do gospelowej melodii. „Bo gdybym utracił cię/ nie mógłbym przeprosić wiesz/ za podłe draństwa, moje zdrady i moje kłamstwa”- śpiewa Muniek w refrenie. Brzmi jak wyznanie nawróconego rockmana. Ciekawe, co na to żona. I anioły.

Weronika Kwiatkowska