Czy ktoś badał znaczenie pracy nielegalnych imigrantów w amerykańskiej gospodarce? Czy oni ją spowolniają, czy napędzają? Czy rzeczywiście zabierają pracę obywatelom amerykańskim? Ilu z nich jest przestępcami? Jak sobie radzą z amerykańską administracją i szkolnictwem? W jakim stopniu korzystają z amerykańskich przywilejów socjalnych i ubezpieczeń medycznych? Ile zła wprowadzają, którego w Ameryce przedtem nie było? Jakie religie wyznają? Jaki procent stanowią wśród nich muzułmanie? Czy ciż muzułmanie działają jako grupa etniczna na niekorzyść Ameryki? Ile procent stanowili muzułmańscy terroryści? Pytań takich jest oczywiście znacznie więcej.

Dzisiaj za sprawą polityki nowego prezydenta o nielegalnym imigrantach mówi się niemal codziennie. Ale czy ktoś ma rzetelną o nich wiedzę? Zamiast niej posługujemy się stereotypami i uprzedzeniami. Zwłaszcza prawica. Rasizm też ma się całkiem dobrze, choć niby oficjanie jest zwalczany. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w kwestii imigrantów Trump działa na oślep. A powinien coś niecoś o nich wiedzieć, bo przecież wielokrotnie korzystał z ich pracy. Przez 27 lat pobytu w Ameryce, nie zauważyłem, żeby imigranci, łącznie z tymi nielegalnymi, stanowili negatywną siłę w amerykańskim społeczeństwie i żeby zła było w nich więcej niż w tzw. rdzennych Amerykanach. Wielu z nich jest tu od lat, co oznacza, że znajdują pracę i utrzymują się z niej. Nieczęsto też słychać, by wpadali w konflikt ze środowiskami, w których żyją i pracują. Najczęściej jedynym ich wykroczeniem jest to, że są tu nielegalnie.

$

Czy mniejszości seksualne wyrządzają jakąkowiek szkodę Ameryce?

$

Nie ufam ani skrajnej prawicy, ani skrajnej lewicy. Boję się ortodoksów i dokrynerów wszelkiej maści. Boję się również nacjonalistów i szowinistów. Nacjonalizm uważam za aberrację, szowinizm za jeszcze cięższe upośledzenie umysłowe. Czterema kończynami podpisuję się pod twierdzeniem Józefa Marii Bocheńskiego, wybitnego dominikanina i filozofa, że “nacjonalizm dzisiaj jest idiotyzmem”. Przytaczałem je już w “Kartkach” i przywołuję ponownie w sytuacji, kiedy odżywa idea państwa narodowego i kiedy słowo “narodowy” znowu odmienia się przez wszystkie przypadki. Powrót do idei państw narodowych w Europie uważam za cofanie się w stronę bardzo niedobrej przeszłości.

$

Skoro o nacjonaliźmie mowa – Polska dla Ukrainy niemal wszystko, Ukraina dla Polski nic. Mimo prób i gestów kolejnych polskich rządów, hołubi się tam antypolskich zbrodniarzy oraz niszczy ślady polskości, fałszując historię na potęgę. Podobnie jest na Litwie. Położenia ludności polskiej w tym kraju nie zmieniają żadne wizyty na szczeblu państwowym. Prezydenci Kaczyński i Komorowski wielokrotnie zapewniali o swej sympatii i przyjaźni dla Litwinów, nie uzyskując niczego w zamian. Dosłownie niczego.

$

Główne wydanie “Wiadomości Telewizyjnych” jest obecnie li tylko propagandą sukcesu rządów i polityków PiSu. Zero obiektywizmu. Zero pluralizmu. Wszystko “po linii i na bazie” – jak za komuny. Poziom roboty dziennikarskiej żałosny. Niewygodne fakty po prostu się przemilcza. Kto kocha PiS jest dobrym Polakiem, kto nie kocha – złym. Albo co gorsza – zdrajcą i wrogiem Polski, jak słyszymy podczas kolejnych niesięcznic katastrofy smoleńskiej.

$

Okazało się ostatnio, że w Polsce jeszcze nie ma wolności i że trzeba wciąż o nią walczyć. A ja myślałem, że ta wolność już jest. Od upadku komuny i zmiany ustroju. PiS wprawdzie przejął władzę w wyniku tejże wolności, ale nadal twierdzi, że jeszcze jej nie ma i że dopiero teraz wstaliśmy z kolan. Czyżby? Ja nie klęczałem, wyjaśnię na wszelki wypadek.

$

Ciekawe, że skoki narciarskie nie rodzą kiboli. Owszem, “Wiadomości Sportowe” cieszą się, że “wygrywamy na niemieckiej ziemi”, ale nie dochodzi do wycia na trybunach przeciwko komukolwiek, nie mówiąc już o późniejszych rozróbach. Swoją drogą, kiedy w jakiejś dyscyplinie sportowej wygrywają Niemcy, nikt w Polsce nie analizuje, dlaczego tak się stało. A przecież często wygrywają. Wchodząc na szersze wody – nikt też nie analizuje, jak to się dzieje, że Niemcy wciąż przodują w Europie w tak wielu dziedzinach? Dla Trumpa są one ważniejsze od Francji. Czy zastanawiamy się, dlaczego? Może by tak podpatrzeć, w jaki sposób budują i utrzymują swoją potęgę?

$

Polska jest obok Bułgarii najbardziej zatrutym krajem Europy. Tymczasem minister zdrowia Konstanty Radziwiłł uważa, że smog jest problemem czysto teoretycznym, zaś minister środowiska zaleca palenie w piecach tylko polskim węglem, który wedle jego zapewnień jest mniej trujący, od węgla pochodzącego z Ukrainy. Ciekawa to teoria, oj ciekawa…

$

Od ojca dostałem z okazji matury zegarek marki “Atlantic”. Odziedziczyłem zaś po nim “Doxę”. Oba padły łupem złodziei. W obawie przed następnymi kradzieżami, tak zamelinowałem złotego “Patka” po mamie, że do dziś nie mogę go znaleźć, podobnie jak i obrączek rodziców. Nie pamiętam też, gdzie upchnąłem po przeprowadzce Krzyż Solidarności “Semper Fidelis” i medal “Za Zasługi dla Kultury Polskiej”, który mi przyznano, za poprzednich rządów PiSu. Sklerozę mam także i w nowojorskim mieszkaniu. Jak coś przełożę do bezpiecznego miejsca, żeby się nie zapodzialo, to potem za Chiny Ludowe nie mogę znaleźć. Coraz więcej czasu spędzam na szukaniu różnych papierów. Niby wszystko mam w biurku i sekretarzyku, a jednak często mi się coś zawierusza. Siódme poty ze mnie biją, kiedy nie mogę znaleźć potrzebnego dokumentu, który powinien być w tej albo w tamtej teczcie. Z jednej strony zlośliwość przedmiotów martwych, z drugiej owa skleroza właśnie, która dopada mnie przedwcześnie. Chyba muszę zapisywać w skorowidzu, gdzie co chowam i trzymać go w szufladzie, którą dotykam brzuchem pisząc te słowa. Ale i w niej stale czegoś szukam.

$

W życiu buntowałem się przeciwko różnym przejawom niesprawiedliwści czy stereotypom i mitom, natomiast w odniesieniu do nauki i kultury byłem dość pokorny. Owszem, chciałem na coś zwrócić uwagę, ale zazwyczaj czyniłem to w formach już istniejących. I to zarówno w publicystyce, jak i pracy reżyserskiej. Klarowność była ważniejsza od wyszukanej formy. Raczej chciałem dopisać się do klasyki, niż ją burzyć, czy z nią walczyć. Kiedy dobrze wiedziałem, co chcę powiedzieć, to forma przychodziła sama. Wypływała z tematu.

$

Robert Konieczny, architekt – “Urzekł mnie genialny widok”. Wiedziałem, że może być genialny człowiek lub jego dzieło, ale żeby widok?! Z idiotyzmów językowych nadal dobrze trzymają się przymiotniki “ważny” i “najważniejszy” w odniesieniu do ludzi. Nieważni się nie liczą. Wybitni też nie, nie mówiąc już o najwybitniejszych.