Maria mieszkała i pracowała w Nowym Jorku od trzydziestu lat. Do Polski jeździła czasami, bo miała rodzinę i zamierzała się tam przenieść po przejściu na emeryturę. Wielkie było jej zdziwienie, gdy pewnego dnia otrzymała oficjalnie wyglądającą kopertę od Naczelnika Urzędu Skarbowego Warszawa-Wola.

Skarbówka wzywa na dywanik
Skierowany do pani Marii list był alarmujący: „Naczelnik Urzędu Skarbowego Warszawa Wola, działając na podstawie art. 155 par. 1 w związku z art. 180 par. 1 (…) w związku z prowadzonym postępowaniem podatkowym (…) wzywa panią do złożenia w siedzibie Urzędu przy ul. Powstańców Śląskich 2D lub za pośrednictwem poczty w terminie 14 dni od daty doręczenia niniejszego wezwania oświadczenia o wysokości i źródłach uzyskanych dochodów przed wniesieniem w dniu 28 czerwca 2010 wydatków (…)”. Na całej stronie wyliczona była lista żądanych oświadczeń i dokumentów, które udowodnić miały nie tylko przychody, ale i wydatki, darowizny, pożyczki, lokaty bankowe i historię rachunków bankowych na dzień 28 czerwca 2010 roku.

List kończył się złowieszczo: „W przypadku braku udokumentowania źródeł przychodów, z których finansowane zostały wydatki poniesione w roku 2010, Naczelnik Urzędu Skarbowego może uznać, iż kwoty stanowiące nadwyżkę wydatków nad dochodami są przychodami z nieujawnionych źródeł przychodów i opodatkować je zgodnie z art. 20 ust. 3 i art 30 ust. 1 pkt 7 ww. ustawy o podatku osobowym od osób fizycznych.”

Pani Maria zadzwoniła do mnie po ratunek. Na pytanie, co robiła w Polsce w czerwcu 2010 roku, przypomniała sobie, że wtedy właśnie kupiła w Warszawie mieszkanie, które zresztą stoi puste, oczekując jej powrotu do kraju. Pani Maria nie pobiera czynszu, więc nie ma w Polsce przychodu i podatków tam nie musi płacić. Skąd więc ten list?

Maria kupiła mieszkanie w czerwcu 2010 roku, list dostała po prawie sześciu latach – w kwietniu roku 2016.

Jak fiskus wybiera ludzi do kontroli
Polski fiskus tropi „przychody nieznajdujące pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzące ze źródeł nieujawnionych”, a również oszczędności zgromadzone w minionych latach osiągnięte z tych nieujawnionych dochodów.

Każdy Polak składa co roku deklarację podatkową PIT, z której Urząd Skarbowy (US) wie o jego zarobkach. Kontrola podatkowa może spotkać każdego podatnika, jeżeli fiskus podejrzewa, że jego wydatki przekraczają zadeklarowane przychody. Ale wydatków nie zna. Jedynym punktem zaczepienia jest dla US podatek od czynności cywilno-prawnych (PCC). Podatek ten opłacany bywa w wyniku zawarcia umowy sprzedaży, pożyczki, darowizny, dożywocia, ustanowienia hipoteki, umowy spółki itp.

Jak widać, gdy kupimy samochód, jacht, mieszkanie czy dom, odprowadzany jest podatek PCC i US dowiaduje się o dużej finansowej transakcji. Na deklaracji PCC pojawił się numer identyfikacji podatkowej (NIP), na który nie były zgłaszane dostateczne przychody, więc kontrola gwarantowana. Skarbówka pyta: podatniku, skąd wziąłeś pieniądze? Jeżeli ze źródeł nieujawnionych, grozi mu sankcyjny podatek w wysokości 75 proc. ukrytych przychodów.

Jak się bronić?
Pani Maria odpisała Urzędowi Skarbowemu. Sporządziła oświadczenie, że mieszka legalnie na stałe, pracuje i płaci podatki w Ameryce od 1984 r. Załączyła kopię amerykańskiego paszportu, prawa jazdy z adresem, rozliczeń podatkowych, wyciągów bankowych. Wszystkie kopie poświadczył notariusz.

Polski Urząd skarbowy zaniechał dalszego dochodzenia przeciw pani Marii. Ale nie zawsze poddaje się tak łatwo.

Zmieniły się przepisy
Warto przypomnieć, że zmieniły się trochę przepisy. 23 lutego 2015 roku prezydent Komorowski podpisał nowelizację ustawy o podatku dochodowym, która reguluje opodatkowanie ukrywanych dochodów. Zmiany weszły w życie 1 stycznia 2016 r. Nowela dostosowała ustawy podatkowe do wyroków Trybunału Konstytucyjnego z 18 lipca 2013 r.

Nadal oszustom podatkowym grozi 75-procentowa kara, ale procedura została nieco złagodzona i określony został okres 5-letniego przedawnienia. Obowiązywać ma reguła, zgodnie z którą organy podatkowe będą dążyć do ustalenia źródeł pochodzenia przychodów, określenia ich prawidłowej wysokości i opodatkowania właściwym podatkiem dochodowym. Dopiero gdy nie uda się tego ustalić, zostanie nałożony sankcyjny 75-proc. podatek.

Co do przedawnienia – 5 lat to czysta teoria. Zgodnie z art. 4 nowelizacji zobowiązanie podatkowe z tytułu opodatkowania nieujawnionego dochodu nie powstaje, jeżeli decyzja ustalająca to zobowiązanie została doręczona po upływie 5 lat W rzeczywistości okres ten wynosi ponad sześć lat, bo termin przedawnienia liczy się od końca roku, w którym podatnik był obowiązany uiścić podatek.

Przykład: Pani Maria rozliczyła się za rok 2010 i deklarację podatkową posłała w kwietniu 2011 roku. Bieg terminu przedawnienia z tego tytułu zaczął się od 1 stycznia 2012 r. i skończył 31 grudnia 2016 r. Przez ten czas skarbówka mogła zażądać okazania przychodów i wydatków. I zażądała, tuż przed końcem tego terminu, co zawieszało bieg przedawnienia do zakończenia sprawy. Teraz przepisy zabraniają tego procederu.

Wniosek: Zanim kupisz w Polsce samochód, mieszkanie czy dom, przygotuj się na ewentualną kontrolę. Zgromadź dokumenty poświadczające legalne pochodzenie przychodu i opłacenie podatków w Stanach Zjednoczonych. Zatrzymaj bankowe wyciągi pokazujące akumulację oszczędności i przelewy środków do Polski. Ponadto nigdy nie przewoź dużych pieniędzy po kryjomu w gotówce, chyba że zadeklarujesz je na granicy.

Elżbieta Baumgartner