Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie.

Mt 5, 2-12a

Na stronie internetowej psychodietetyk.pl umieszczono pewne zalecenia, co robić, aby być szczęśliwym:

1. Nie marnuj okazji do cieszenia się z życia każdego dnia. Delektuj się poranną kawą, ciesz się z każdego spotkania z przyjaciółmi, z uśmiechu dziecka, z pięknej pogody. Uwaga i pełna koncentracja na tym, co radosnego właśnie się dzieje, bez rozmyślania o czymś innym co „mogłoby się stać, gdyby…”.

2. Niech będą dla Ciebie priorytetem relacje z bliskimi ludźmi. Ludzie najczęściej i najbardziej intensywnie doznają poczucia szczęścia, wówczas kiedy są z innymi. Miłość, przyjaźń, znajomości są niezależnie od wieku, najlepszym środkiem do osiągnięcia szczęścia.

3. Koncentruj się na tym, co ważne. W dzisiejszych czasach, w większości rozwiniętych krajów, każdy ma możliwości niemal natychmiastowego zaspokajania swoich potrzeb. Ten nieograniczony hedonizm powoduje, że ludzie borykają się z odwrotnym problemem: niezdolności odczuwania przyjemności z życia. Strategia brzmi: nie konsumuj na oślep, kontroluj w jaki sposób korzystasz z przyjemności, koncentruj się na tym co w życiu najważniejsze a dzięki temu unikniesz uczucia „przekarmienia” – kiedy nic ci już nie smakuje.

4. Dawkuj odpowiednio pracę i czas wolny. Wykorzystywanie własnych talentów i zdolności prowadzi do satysfakcji i dumy z osiągnięć oraz powoduje wzrost poczucia własnej wartości.

5. Zachowuj się tak, jakbyś był szczęśliwy, a taki będziesz. Chodź uśmiechnięty, z wysoko uniesioną głową, patrz ludziom szczerze w oczy. Twoje zachowanie ma wpływ na emocje.

6. Pamiętaj, że szczęścia nie da się wymusić. Ćwicz zatem w spokoju i z wiarą w sukces.

Zacytowany na wstępie fragment Ewangelii jest też pewnego rodzaju receptą na szczęśliwe życie – błogosławiony znaczy tyle co szczęśliwy. Ewangeliczna recepta na szczęście spełniając się w rzeczywistości ziemskiej wychyla się ku wieczności: „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie.” To szczęście osiągające pełnię w niebie jest wieczne, dlatego jawi się jako ważniejsze od szczęcie czasowego, którego doświadczamy w rzeczywistości ziemskiej. Budowanie tego pełnego i wiecznego szczęścia wymaga od człowieka poświęcenia i samozaparcia. Pamiętam wspinaczkę na szczyt góry Synaj. Pobudka o drugiej w nocy nie należy do przyjemnych. Wspinaczka kamienistymi ścieżkami wymaga wysiłku i uwagi. Nogi czasami odmawiają posłuszeństwa. Można pospać dłużej, zostać w wygodnym hotelu lub pozostać u podnóża Góry Synaj, chociażby w pobliżu pięknego klasztoru św. Katarzyny. Ale tej „wygody” nie oddałbym za radość poranka, kiedy pojawiają się na niebie pierwsze poranne zorze, które gaszą gwiazdy na nocnym niebie. Nie oddałbym za wschód słońca na Górze Synaj. Nie oddałbym za świadomość, że dotykam miejsca, gdzie Bóg pośród dymu i ognia przekazał Mojżeszowi tablice dziesięciu przykazań. I tak jest w każdej dziedzinie naszego życia. Można zostać w wygodnym hotelu all inclusive i taplać się w hotelowym basenie, ignorując wszelkie wezwania do zdobywania pełniejszego i głębszego szczęścia. A to, o którym mówi Ewangelia jest szczęściem najpełniejszym i wiecznym.

Św. Jan Paweł II w czasie swojej jubileuszowej pielgrzymki do Ziemi Świętej w roku 2000 mówił do młodzieży: „Błogosławieni jesteście – powiada – błogosławieni ubodzy w duchu, cisi i miłosierni, smucący się, wy którzy pragniecie i łakniecie sprawiedliwości, czystego serca, czyniący pokój, prześladowani! Błogosławieni jesteście! Ale słowa Jezusa mogą wydawać się dziwne. Dziwne jest, że Jezus wywyższa tych, których świat na ogół uważa za słabych. Powiada im: „Błogosławieni jesteście, wy którzy wydajecie się być przegrani, ponieważ wy jesteście prawdziwymi zwycięzcami: „do was należy królestwo niebieskie”! Słowa, wypowiedziane przez tego, który „jest cichy i pokorny sercem” (Mt 11,29), stanowią wyzwanie, które domaga się głębokiej i stałej „metanoi” ducha, wielkiej przemiany i przekształcenia serca. Wy młodzi ludzie zrozumiecie motyw, dla którego jest potrzebna ta zmiana serca! Jesteście bowiem świadomi także innego głosu w was samych i wokół was: głosu przeciwnego. Ten głos mówi: ‘błogosławieni pyszni i brutalni, ci którzy dążą do sukcesu za wszelką cenę, którzy nie mają skrupułów, są pozbawieni litości, bezwstydni, którzy dążą do wojny zamiast do pokoju i którzy prześladują tych którzy stanowią przeszkodę na ich drodze”. Ten głos wydaje się mieć sens w świecie, w którym często brutalni triumfują a bezwstydni cieszą się powodzeniem. ‘Tak”, mówi głos zła – ‘ci są zwycięzcami, ci są prawdziwie błogosławieni i szczęśliwi!”. Ostatecznie Jezus nie tylko głosi Błogosławieństwa. On żyje Błogosławieństwami. On sam jest Błogosławieństwami. Spoglądając na Niego uwierzycie, co to znaczy być ubogimi w duchu, cichymi i miłosiernymi, tymi którzy płaczą, łaknącymi i pragnącymi sprawiedliwości, być czystego serca czyniącymi pokój, prześladowanymi”.

Wybór Chrystusa i podążanie za Nim, to kroczenie drogą Błogosławieństw, drogą najpełniejszego szczęścia, które ma zawsze swoją cenę. Ta droga wpisuje się w nasze życie na różne sposoby. Nieraz schodzimy z tej drogi omamieni złudnym szczęściem, które się zmienia jak neony reklamowe, wzywające do wzmożonej konsumpcji, obiecując szczęście, które można kupić w dobrze zaopatrzonym sklepie lub w domu publicznej rozrywki. Nawet po latach naszego błądzenia, możemy być pewni, że Chrystus czeka na nas ze swoim wybaczeniem i drogą błogosławieństw. Gdy wyjedziemy na nią, wtedy możemy doświadczyć tego co znany polski aktor Jan Kobuszewski wyraził słowami: „Całe życie czuję opiekę niebios”. A różne były koleje jego życia, ale zawsze doświadczał łaski nieba. Przed narodzeniem ważyły się jego losy. Lekarze sugerowali jego matce, aby ze względu na wiek i stan zdrowia poddała się aborcji. Na te sugestie matka zdecydowanie odpowiedziała: „Raczej sama umrę, niż miałabym własne dziecko zgładzić”. Po urodzeniu lekarze dawali mu maksimum pięć lat życia, a on w tym roku będzie celebrował 82 urodziny. Mimo że aktor pochodzi z bardzo wierzącej rodziny, miał moment, w którym odwrócił się od Boga, a cały czas poświęcił karierze. Dla „Dobrego tygodnia“ powiedział: „Do spowiedzi nie chodziłem. Dlaczego? Młodość, młodość, młodość. Człowiek korzystał z życia”. Do wyznania grzechów po latach zmusiła go śmiertelna choroba – rak jelita grubego. Kilka dni przed operacją aktor był przekonany, że jej nie przeżyje. Wtedy to po 30 latach odbył spowiedź. Od tamtych wydarzeń minęło prawie 30 lat. Kobuszewski pokonał chorobę i cieszy się dobrym zdrowiem i odnajduje prawdziwy pokój i radość w bliskości Chrystusa. Często podkreśla, że wszelkie dobro, które spotkało go w życiu zawdzięcza Matce Bożej, która króluje w naszej ojczyźnie w jasnogórskim wizerunku. Z Jasną Górą aktor związany jest od dzieciństwa. To tam, w wieku 12 lat, odbył swoją pielgrzymkę. W Częstochowie udzielił także wywiadu-rzeki, który został wydany w formie książkowej pod tytułem „Patrzę w przyszłość i przeszłość z uśmiechem na ustach”. Ten wywiad jest swoistego rodzaju wyznaniem wiary Kobuszewskiego.

Podążając drogą błogosławieństw na pewno będziemy mogli zatytułować historię naszego życia „Patrzę w przyszłość i przeszłość z uśmiechem na ustach”. A będzie to uśmiech szczęścia, inaczej uśmiech błogosławionego.

Ks. Ryszard Koper