Donald Trump wkracza do Białego Domu jako najmniej popularny prezydent od dziesięcioleci. Najnowsze sondaże pokazują co najmniej niepokój większości Amerykanów o to czy podoła czekającym go zadaniom.

Amerykańscy prezydenci wkrótce po wyborze i przejęciu urzędu zazwyczaj mogą liczyć na swego rodzaju miesiąc miodowy z wyborcami. Po kampaniach, przeważnie dzielących społeczeństwo, dochodzi do uspokojenia nastrojów, a większość wyborców decyduje się odbażyć kredytem zaufania zwycięzcę i z optymizmem oczekiwać na zmiany jakie będzie chciał wprowadzić w kraju. Nie tym razem. Notowania Donalda Trumpa są zauważalnie niższe niż jego poprzedników.

W Polsce w takich wypadkach wskazuje się, że instytuty badania opinii publicznej są nieobiektywne i często przejawiają tendencje lewicowe. Badanie, o którym mowa przeprowadzone zostało jednak na zlecenie konserwatywnego dziennika „Wall Street Journal” i telewizji NBC News, którą również trudno zaliczyć do lewicowych.

Według tego sondażu Donald Trump przejmuje urząd jako zdecydowanie najmniej popularny prezydent spośród ostatnich czterech. Jedynie 38 proc. badanych widzi go w pozytywnym świetle, czyli bardzo mało. Dla porównania Barack Obama w 2009 r. cieszył się przychylną opinią 67 proc. badanych, George W. Bush 50 proc., a Bill Clinton 64 proc.

Większość Amerykanów wyraża też niezadowolenie ze sposobu w jaki Donald Trump przeprowadził proces przejmowania obowiązków od odchodzącej administracji. 52 proc. badanych jest z tego niezadowolonych, aprobatę wyraziło 44 proc., a 4 proc. nie było pewnych co o tym sądzić.

Wyborcy delikatnie mówiąc nie są również pewni czy nowojorski przedsiębiorca ma odpowiednie cechy charakteru by być przywódcą narodu. 46 proc. stwierdza zdecydowanie, że nie, 21 proc. uważa, że tylko w pewnym stopniu, 19 proc. ma nieśmiałe przekonania, że tak, a tylko 13 proc. jest przekonanych, że Trump ma „ekstremalnie” dobry charakter by być prezydentem.

Dobrą wiadomością dla nowego gospodarza Białego Domu jest to, że Amerykanie zgadzają się z wieloma jego propozycjami programowymi.

78 proc. wyborców chce na przykład by amerykańskie firmy przestały eksportować miejsca pracy za granicę i tworzyły je w kraju. 64 proc. popiera szeroko zakrojone inwestycje w infrastrukturę, 57 proc. gotowych jest poprzeć nałożenie taryf celnych na produkty sprowadzane z krajów, które mocno dopłacają do własnego eksportu lub w nieuczciwy sposób sprawiają, że jest on wyjątkowo atrakcyjny w Ameryce. 51 proc. badanych chciałoby również by w Sądzie Najwyższym znalazł się sędzia o konserwatywnych poglądach.

Co może wydawać się zaskakujące, nieco gorzej wygląda poparcie dla obcięcia podatków dla firm. Tylko 34 proc. ankietowanych przez „Wall Street Journal” / NBC News popiera taką propozycję. Jedno z najpopularniejszych haseł Trumpa z okresu kampanii wyborczej, czyli budowa muru na granicy z Meksykiem, ma poparcie jeszcze mniejsze. Chciałby tego jedynie 21 proc. badanych. 16 proc. opowiada się zaś za ograniczeniami w dostępie do zabiegów przerywanie ciąży.

Specjaliści od odczytywania nastrojów społecznych wskazują, że głównym powodem niskiej oceny nowego prezydenta jest zapewne fakt, iż ostatnia kampania wyborcza była wyjątkowo niszcząca. Donald Trump już jako zwycięzca nie zrobił zaś wiele by podjąć próbę zasypania ujawnionych podziałów. Odwrotnie. Wciąż tak jak kiedyś jest aktywny na Twitterze i wciąż mocno odgryza się swoim krytykom, co większość wyborców uznaje za „mało prezydenckie”.

Nastroje szybko mogą się jednak zmienić Porównanie nie jest być może najszczęśliwsze, ale warto wspomnieć, że kiedy urząd prezydenta przejmował Ronald Reagan, w kraju też dało się wyczuć niepokój o to czy podoła. Wielu krytyków Reagana obawiało się, że powierzenie „hollywoodzkiemu aktorowi” teczki z przyciskiem uruchamiającym broń atomową, może zakończyć się tragedią. Jak wiemy było inaczej. Porównanie Trumpa i Reagana poza innymi ma jednak podstawową wadę. Ten pierwszy nigdy nie popełnił żadnej wybieralnej funkcji. Reagan zanim trafił do Białego domu dwukrotnie był gubernatorem Kalifornii, jednego z najważniejszych stanów Ameryki.

Sondaż „Wall Street Journal” / NBC News został przeprowadzony w dniach 12-15 stycznia, na reprezentatywnej próbie 1 tys. dorosłych Amerykanów. Błąd statystyczny w badaniu wyniósł plus-minus 3.1 punkta procentowego.

Tomasz Bagnowski