Złote Globy za nami. Największym zwycięzcą 74. ceremonii rozdania nagród przyznawanych przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej okazał się musical „La La Land” Damiena Chazella. Film zgarnął wszystkie siedem nagród, o jakie walczył. 31-letni reżyser i scenarzysta, który trzy lata temu zachwycił świat „Whiplashem”, odebrał „małego Oscara” (jak w środowisku nazywa się Golden Globe Award) za najlepszą reżyserię i najlepszy scenariusz. Natomiast Emma Stone i Ryan Gosling – odtwórcy głównych ról w musicalu – również po raz pierwszy sięgnęli po najwyższy laur. Film został uznany najlepszą komedią lub musicalem, doceniono również Justina Hurwitza – kompozytora muzyki, a także twórców piosenki „City of Stars”.

Jednym z najbardziej wzruszających momentów gali było przemówienie Ryana Goslinga. Aktor znany z tego, że właściwie nigdy nie udziela wywiadów na temat swojego prywatnego życia, podziękował żonie: „Podczas gdy ja śpiewałem, tańczyłem, grałem na pianinie i miałem jedno z najlepszych filmowych doświadczeń, moja pani wychowywała naszą córkę, oczekując drugiej i usiłowała pomóc swojemu bratu w walce z nowotworem. Gdyby nie podjęła się tego wszystkiego, dzięki czemu miałem szansę zdobyć to doświadczenie, z pewnością stałby dzisiaj tutaj ktoś inny, nie ja. Zatem kochanie, dziękuję ci” – zwrócił się do żony, dedykując nagrodę zmarłemu w kwietniu bratu Evy Mendes.

Z kolei Meryl Streep odebrała Złoty Glob za całokształt twórczości. Aktorka, która ma na koncie trzy Oscary i w niedzielę po raz dziewiąty otrzymała wyróżnienie od Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej, w trwającej ponad pięć minut przemowie podziękowała za nagrodę, pochwaliła role innych nominowanych wykonawców, ale przede wszystkim skrytykowała Donalda Trumpa, nie wymieniając przy tym jego nazwiska, co nazajutrz podkreślały wszystkie serwisy informacyjne. „Jedno przedstawienie w ostatnim roku oszołomiło mnie szczególnie, kiedy osoba ubiegająca się o najbardziej poważany urząd w naszym kraju udawała niepełnosprawnego dziennikarza, a więc osobę, którą przewyższała pozycją, władzą i możliwością walki o swoje”- powiedziała Streep. „Gdy instynkt poniżania innych jest wzorowany na osobie publicznej, wpływowej, przedostaje się do życia każdego człowieka to w pewien sposób daje innym ludziom pozwolenie na robienie tego samego”- dodała. „Brak szacunku zachęca do braku szacunku, przemoc podżega do przemocy, a gdy ludzie wpływowi wykorzystują swoją pozycję do tyranizowania innych, wszyscy przegrywamy”- podsumowała aktorka. Na reakcję prezydenta elekta nie trzeba było długo czekać. Rozwścieczony Trump nazywał Meryl Streep „jedną z najbardziej przereklamowanych aktorek w Hollywood” i „marionetką wielkiej przegranej, Hillary”. Wygląda na to, że Amerykę czekają cztery sezony całkiem zabawnego serialu… politycznego.

A teraz mrożąca krew w żyłach wiadomość z polskiego szołbizu. Dawid Podsiadło zawiesza karierę! Kim jest Dawid Podsiadło? Wyjątkiem od reguły. Owszem, 23-latek wziął udział w telewizyjnym muzycznym show, a nawet został laureatem drugiej edycji X Factora, ale – w odróżnieniu od dziesiątek gwiazdek, które rozbłysły na medialnym firmamencie by zaraz spłonąć i przepaść na amen w kosmicznej czarnej dziurze, nagrał dwie znakomite płyty i szybko stał się ulubieńcem publiczności i krytyków. W 2013 roku został nominowany do nagrody MTV Europe Music Awards w kategorii „Najlepszy polski wykonawca” i do Paszportów Polityki w dziedzinie muzyki popularnej. Rok później otrzymał cztery Fryderyki i został jednym z laureatów nagród Wiktory. Druga płyta umocniła pozycję artysty na rynku i przyniosła kolejne wyróżnienia. Album „Annoyance and Disappointment” wydany pod koniec 2015 został uznany za krążek roku, a utwór „W dobrą stronę” bił się o miano najlepszej piosenki w 2016. Dlatego decyzja o zawieszeniu kariery, którą 23-latek właśnie ogłosił – zaskoczyła fanów artysty. Dawid, zapytany, czy zmęczyło go życie, odpowiedział: „Nie tyle zmęczyło, co jeszcze nie wiem, jakie jest inne życie i chciałbym je zobaczyć. Odpocząć, nabrać dystansu, poszukać inspiracji. Wydaje mi się, że rzeczy, które do tej pory zrobiłem, są pierwszym rozdziałem albo raczej prologiem”- wyznał. „I kiedy odpocznę i zacznę robić muzykę na nowo, to moim zdaniem będzie lepsza i skorzysta na tym sztuka”- dodał Podsiadło. Artysta wolny czas chce wykorzystać nie tylko na zrewidowanie swojego stosunku do muzyki, ale również – uwaga! – na bycie z rodziną, z którą z racji intensywnego trybu życia nie widywał się tak często, jak by chciał. Dawid planuje również skończyć studia (filologię angielską), które musiał przerwać, ponieważ nie był w stanie pogodzić terminów zajęć z koncertami i innymi zobowiązaniami zawodowymi. Mądry chłopak! Coś nam mówi, że wyrośnie z niego artysta przez duże A.

Weronika Kwiatkowska