Rex Tillerson, były szef Exxon Mobil, odznaczony przez Władimira Putina Orderem Przyjaźni, podczas niedawnego przesłuchania w Senacie przekonywał, że jako sekretarz stanu w rządzie Donalda Trumpa będzie twardy wobec Rosji. Kto chce niech wierzy.

Wzajemne umizgi Władimira Putina i Donalda Trumpa można było traktować z przymrużeniem oka dopóki miały miejsce na Twitterze i do momentu kiedy Trump był jedynie kandydatem na prezydenta. Sytuacja zmieniła się diametralnie w momencie kiedy z kandydata stał się prezydentem elektem, a zmieni się jeszcze bardziej, gdy zacznie oficjalnie pełnić najwyższy urząd w państwie.

Raport wywiadu USA pokazujący rosyjskie próby wpływania na wynik amerykańskich wyborów, sterowane przez rosyjski rząd hackerskie ataki na serwery demokratów i republikanów, a także najnowsze rewelacje o przygotowaniu przez Rosję dossier zawierającego kompromitujące materiały, które mogłyby posłużyć do szantażowania prezydenta USA, wymagają wyjaśnienia. Trudno wzruszeniem ramion skwitować najnowsze informacje, z których wynika, że Trump jako biznesmen uczestniczył w seksualnych libacjach odbywających się w hotelach kontrolowanych przez rosyjskie służby specjalne, które w dodatku wszystko to potajemnie nagrywały. Tym bardziej, że nie są to zwykłe plotki tylko materiały opracowane przez byłego agenta brytyjskiego wywiadu, mającego doskonałe kontakty w Rosji. Fakt, że są niepotwierdzone nic tu nie zmienia. Chodzi właśnie o to, żeby je potwierdzić lub ujawnić, że zostały wyssane z palca. Donald Trump, który w minioną środę, po raz pierwszy od pół roku, zdecydował się wystąpić na konferencji prasowej, zaproponował byśmy uwierzyli mu na słowo, że to wszystko nieprawda.

Dziennikarzowi CNN, który domagał się w tej sprawie odpowiedzi kazał być cicho (dosłownie), a telewizję oskarżył o produkowanie fałszywych informacji. Kto chce niech wierzy Trumpowi.
Kto chce może także wierzyć, że szef Exxon Mobil Rex Tillerson przez kilkadziesiąt lat prowadzący rozległe interesy w Rosji, jako nowy sekretarz stanu USA, z przyjaciela Władimira Putina uhonorowanego za swoje zasługi Orderem Przyjaźni, nagle przemieni się w jastrzębia. Tillerson, podobnie jak Trump chce byśmy uwierzyli na słowo, że będzie twardy. To jednak co mówił w Senacie podczas przesłuchania poprzedzającego głosowanie nad jego kandydaturą sugeruje, że może być odwrotnie. Zapytany np. o sankcje wobec Rosji Tillerson, który sam posiada ok. 500 mln dolarów w akcjach Exxon Mobile stwierdził, że ich „implementacja może zaszkodzić amerykańskim interesom”. A co z interesami tych, którym szkodzi Rosja?

Kandydat na sekretarza stanu powiedział, że USA powinny mocniej wspierać Ukrainę np. poprzez przekazanie jej broni w celu odstraszenia Rosjan. Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Jaką broń, która rzeczywiście mogłaby pełnić rolę odstraszającą Stany Zjednoczone mogą przekazać krajowi nie będącemu w NATO, który już dziś w znacznym stopniu znajduje się pod kontrolą Rosji? Kto będzie tę broń obsługiwał i jak poprawi to sytuację w państwie, które praktycznie straciło już znaczną część swojego terytorium?

Donald Trump podczas kampanii wyborczej zapewniał, że kiedy zostanie prezydentem szybko rozprawi się z ISIS, zbuduje mur, za który zapłaci Meksyk, skłoni do uległości Chińczyków, a cały świat będzie szanował Amerykę i w dodatku będzie z tego powodu szczęśliwy. Wyborcy jak wiemy uwierzyli.

Po wyborach przyszedł jednak czas weryfikacji. Sama wiara już nie wystarczy. Zanim więc Kongres przeznaczy miliardy dolarów na wątpliwy mur, za który Meksyk – jak zapowiedział to niedawno oficjalnie prezydent tego kraju – nie zapłaci ani jednego peso, powinniśmy usłyszeć w jaki konkretnie sposób prezydent USA zamierza tę płatność wymusić. Zanim Trump, który jak mówił wie więcej o terrorystach niż amerykańscy generałowie uderzy w ISIS, powinniśmy usłyszeć coś o strategii, którą z narażeniem życia będą realizować żołnierze. Zanim Kongres wyrzuci do kosza reformę zdrowia Obamy dobrze byłoby też dowiedzieć się co pojawi się zamiast niej. Zwłaszcza, że od tego również zależy życie wielu ludzi.

Kto chce niech nadal wierzy i czeka. Rozsądniej byłoby chyba jednak zastosować się do rosyjskiego przysłowia, które tak skutecznie zaadoptował niegdyś Ronald Reagan: trust, but verify.

Tomasz Bagnowski