Spotkanie opłatkowe w Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie, które odbywało się w duchu dzielenia się życzliwością i chrześcijańską miłością, znakomicie współgrało z radosnym karnawałowym uniesieniem.

Tuż po święcie Trzech Króli, w sobotę 7 stycznia 2017 r. o godz. 18: 00, wypełniona trzema pokoleniami sala Domu Narodowego unaoczniła fakt, że Polacy potraktowali obficie osypujący nowojorską metropolię śnieg jako dar, a nie dokuczliwość. Ciepło witając gości prezes Antoni Chrościelewski wyraził zadowolenie, że tego wieczoru przyszło jeszcze raz przeżywać wigilijną tradycję właśnie w śnieżnym splendorze.

Damsko-męski chór „Angelus” pod dyrekcją Izabeli Grajner-Partyki, działający przy Domu Narodowym od 17 lat, wniósł bożonarodzeniowy nastrój. Czas jakby zatrzymał się na chwilę. Szczególnie pięknie brzmiały i niosły echem po eleganckiej sali rozłożone na głosy kolędy „Dzisiaj w Betlejem” i „Przybieżeli do Betlejem”.

Do wspólnego kolędowania z najmłodszymi podczas jasełek zaprosił harcerz Michał Mościcki w imieniu Związku Harcerzy Polskich przy Polskim Domu Narodowym. Skrzaty i zuchy w strojach aniołów, królów, Maryi i Józefa, przypominały dorosłym i dzieciom, że Zbawiciel narodził się właśnie na ziemi i to zobowiązuje do pielęgnowania miłości na co dzień.

Pani Krystyna Koniarz, która po raz pierwszy odwiedziła Dom Narodowy, była zauroczona spotkaniem opłatkowym oraz występem skrzatów i zuchów: „Jestem bardzo wzruszona tą atmosferą polskości oraz pięknym językiem polskim, który słyszę dookoła”.

Błogosławiąc opłatki proboszcz parafii św. Stanisława Kostki na Greenpoincie ks. Marek Sobczak zasugerował, by przełamaniu się białym symbolem nadać głębszą intencję: „Dać siebie, dobroć, wyrzeczenie. Przeprosić za to, co zrobiliśmy złego innemu. Oraz przekazać życzenie, by innym się szczęściło”.

Przy smakowitych tradycyjnych potrawach przygotowanych przez Danutę Zakrzewską, choreograf zespołu dziecięcego „Iskierki” i jej współpracowników, goście dzielili się wrażeniami, marzeniami oraz noworocznymi planami.

W drugiej części wieczoru sala udekorowana w feerię srebrzystych gwiazd i kolorowych światełek przez gospodarza Domu Romana Zakrzewskiego przekształciła się w karnawałowy dancing. Dominowały tańce w parach. Dżentelmeni imponująco prowadzili swoje partnerki do zróżnicowanej w rytmach muzyki w wykonaniu zespołu wokalno-instrumentalnego „Relax Band”. Chórzyści „Angelusa” unaocznili, że śpiew i taniec mieszka w ich sercach w tej samej mierze.

Trudno było oprzeć się dobrze prezentowanej muzycznej mozaice, od ballady „It’s Now or Never” Elvisa Presley’a, poprzez latynoski rock Santany, do tanga. Tu i ówdzie pojawiały się oryginalne figury tango, a przy bardziej nowoczesnych hitach księżycowe ślizgi w stylu Michaela Jacksona.
W tany ruszyły też dzieci biorące udział w jasełkach, które według harcermistrzyni Marii Bielskiej wielce przeżywają swoje występy, podczas których uczą się i wychowują w polskiej tradycji, skrzętnie się do nich przygotowując, a zatem należy im się trochę beztroskiej, improwizowanej zabawy na parkiecie.

Polskie szlagiery „Wspomnienie” Czesława Niemena i „Beata z Albatrosa” Janusza Laskowskiego malowały tęskne wyrazy na twarzach. Być może przenosiły tańczących duchem w rodzinny zakątek Polski, gdzie tuwimowsko „mimozami jesień się zaczyna” lub w malowniczą krainę jezior i lasów Augustowa.

Z niezwykłą lekkością i gracją płynęli w tańcu państwo Barbara i Kazimierz Wądołowscy, których córka-harcerka brała udział w jasełkach. Według pary spotkanie opłatkowe i zabawa karnawałowa nie kłócą się, bowiem obu przyświeca idea przyjaźni, pojednania, bliskości i pokoju.

Spotkanie opłatkowe – pod prezesurą Antoniego Chrościelewskiego już 47. z kolei – zachwycało przebiegiem od bożonarodzeniowej pełnej powagi refleksji do relaksującej radości w formie zabawy. Obie o charakterze kulturotwórczym i inspirującym do odradzania się.

Katarzyna Buczkowska