Wtorek
Lektura św. Josemarii Escrivy jest bardzo ważna dla osób wierzących, ale i ci, co nie wierzą albo mają wątpliwości, też mogą coś z niej wyciagnąć. „Droga” to wielka opowieść o szukaniu sensu życia, także w żmudnej codzienności tam, gdzie rzuciło nas życie czy nasze ludzkie wybory:

817. „Wielka” świętość polega na codziennym wykonywaniu „drobnych obowiązków”.

820. Nie sądź według małości początków; kiedyś zwrócono mi uwagę, że nie ma różnicy między nasionami, z których wyrosną jednoroczne rośliny albo stuletnie drzewa.

822. Powiadasz mi: gdy nadarzy się okazja dokonania czegoś wielkiego… wtedy! – Wtedy? Usiłujesz na serio wmówić mi, że potrafisz zwyciężyć na nadprzyrodzonej Olimpiadzie bez codziennego przygotowania, bez treningu?

Codzienne wykuwanie uważności, miłości do tego świata i mijanych ludzi. Walka z chaosem i odciągaczami uwagi, które są po to, aby nas zamulić, zmylić i zagubić. Ochrona oczu i uszu przed paskudztwem współczesnego świata. W drobnostkach dnia codziennego wykuwa się nasza Wieczność. Jak pisze Escriva („Droga”, punkt 819): „Ponieważ byłeś in pauca fidelis – wierny w drobnych sprawach – wejdź do radości twego Pana. Są to słowa Chrystusa – in pauca fidelis. Czy będziesz jeszcze pogardzał tymi drobnymi sprawami, więdząc, że ci, którzy je doceniają, wejdą do chwały niebieskiej?” Czy będziesz?

Czwartek
Zadyma wokół rosyjskich związków obecnego prezydenta-elekta Trumpa na całego. Pojawiły się doniesienia, że Rosjanie mają kompromitujące materiały na Super Donalda, dlatego zawsze będzie popierał Putina. Nawet w rzeczach najmniejszych. Pojawiły się w mediach rzekome doniesienia wywiadowcze, które za chwilę okazały się kupą bredni. Z kolei ludzie związani ze służbami mrugają oczkami, że są jakieś kwity na poważniejsze sprawy. Trump wkurzony na CIA/FBI zapowiada, że się za szpionów weźmie za puszczanie do mediów informacji. Media kompromitują się, tracąc resztki wiarygodności… chaos, zamieszanie, w którym nie wiadomo, co jest prawdą a co tzw. fake news.
Ale być może o to chodzi… Moskwie. Nieważne bowiem czy papiery na Trumpa są, czy nie. Teraz realizuje się ich ulubiony scenariusz: sianie chaosu na szczytach władzy jedynego supermocarstwa. Bo Sowieci i ich następcy w prostej linii – Rosjanie od lat 40. świetnie czują się w akcjach dezinformacji, służących osłabieniu rywali bez jednego wystrzału.

Nie ma zapewne ważniejszej książki dla naszej wiedzy o celach i metodach działania służb sowieckich i rosyjskich jak praca Anatolija Golicyna „Nowe kłamstwa w miejsce starych”. Ukazała się w USA w niewielkim nakładzie w 1984 r., stając się przedmiotem analiz wszystkich służb specjalnych. Chodziło bowiem o wiedzę insajdera – Golicyn zanim uciekł na Zachód, wykuwał reguły sowieckiej akcji dezinformacji – o sposobach działania ZSRS. Książka została przetłumaczona na język polski i wydana w ramach Biblioteczki Służby Kontrwywiadu Wojskowego, której szefem był wówczas Antoni Macierewicz. Ileż było pukania w czółko, że antyrosyjska obsesja, że czasy się zmieniły… Po niemal dekadzie, widać jak potrzebna to publikacja, w internecie można znaleźć wersję w pdf.
Tutaj trochę ze wstępu do polskiego wydania piórem Antoniego Macierewicza. „Większość odrzuca tezy Golicyna, mniejszość podzielając je wskazuje na to, że jak mało które zostały one zweryfikowane przez bieg wydarzeń. Golicyn pisał swoją książkę przez kilkanaście lat i kiedy wydał ją w 1984 r. skoncentrował się wokół kilku tez: po pierwsze wskazywał na fakt, iż celem systemu sowieckiego jest panowanie nad światem i temu podporządkowane są wszystkie działania. Po drugie przypominał, że najważniejszym sowieckim i rosyjskim narzędziem oddziaływania na Zachód jest systematyczna dezinformacja, której celem jest wprowadzenie w błąd społeczeństw i rządów zachodnich tak, by zrealizować cel strategiczny. Po trzecie podkreślał, iż Zachód nie rozumie natury systemu sowieckiego i zamiast analizować jego rzeczywiste działania komentuje podrzucane treści dezinformacyjne. Zachód bowiem wierzy w ewolucję, przemiany itd. systemu sowieckiego, podczas gdy ten bez względu na oficjalną nazwę państwa i tytuły sprawujących władzę od czasu rewolucji sowieckiej nie ulega zasadniczym zmianom a jedynie doskonali swoje metody podboju świata. Do takich metod należało wykreowanie w latach 50. opinii o konflikcie chińsko-sowieckim a także stworzenie całego systemu ruchów dysydenckich. O ile operacja pierwsza służyć miała dezinformacji geopolitycznej i zmierzała do zmiany koncentracji sił strategicznych Zachodu to operacja druga, nie mniej groźna – miała na celu przygotowanie teatru do zasadniczego uderzenia. Tezy te w roku 1984, gdy książka się ukazała, mogły zdumiewać i prowokować do kpin. Dziś nawet najbardziej zagorzali zwolennicy pierestrojki itp. muszą przyznać, że to Golicyn miał rację. Tak głęboko analizowany i warunkujący światową geopolitykę konflikt chińsko-sowiecki został zastąpiony oczywistym już sojuszem strategicznym, który poszerzony o Iran tworzy dziś najbardziej niebezpieczny sojusz ofensywny świata. Podobnie stało się z pierestrojką na obszarze europejskich państw dawnego imperium sowieckiego. Wyzwolone spod bezpośredniej okupacji sowieckiej, przyjęte do NATO i UE pozostają pod dominującym wpływem dawnego okupanta. Nie ma wątpliwości, że stało się tak właśnie dlatego, że Rosji sowieckiej udało się w latach 60-tych i później zastąpić autentyczną opozycję niepodległościową ruchami dysydenckimi, których celem była nie niepodległość lecz socjalizm z ludzką twarzą. (…)

Przykład polskich służb specjalnych a zwłaszcza WSI, które do 2006 r. kierowane były przez kadry ukształtowane przez GRU, mówi sam za siebie. A przecież Polska to kraj o najsilniejszych dążeniach niepodległościowych na tym obszarze! Jak trudna więc jest sytuacja gdzie indziej. Golicyn w 1984 r. dzięki precyzyjnej analizie przewidział powstanie rządu grubej kreski Tadeusza Mazowieckiego, porozumienie rosyjsko-niemieckie, powrót sojuszu chińsko-rosyjsko-irańskiego. Już chociażby z tego powodu książka ta powinna stać się obowiązkowym podręcznikiem polskich służb specjalnych. Stworzenie nowych służb wojskowych a zwłaszcza SKW, po likwidacji WSI, otwarło drogę do nowego systemu kształtowania kadr uniezależnionych wreszcie od wpływów sowieckich”. To dla tych wszystkich, którzy dalej twierdzą, że żyjemy w świecie, w którym „skończyła się Historia”…

Jeremi Zaborowski