Cholera mnie bierze, kiedy widzę, co się dzieje w polskiej polityce. Ta nieumiejętność porozumienia się jest przerażająca, podobnie jak brak dobrej woli. A wszyscy jak jeden mąż mówią o dobru ojczyzny i odmieniają słowo patriotyzm przez wszystkie przypadki. Staram się nie być zwięrzęciem politycznym, ale mnie nosi ze złości. Trudno zatem, abym jej nie okazywał w „Kartkach”, które są m.in. zapisem bieżących myśli i emocji. Trudno też udawać, że nie obchodzi mnie to, co się w tejże polityce dzieje. Jakiejż trzeba głupoty, by nie widzieć, że do pokonania PiSu potrzebne są lepsze programy od tych, które ta partia wprowadza w życie, a nie wkładanie kija w szprychy poprzez wynajdywanie coraz to nowych oskarżeń natury prawnej lub konstytucyjnej. PiS ma zdecydowaną większość w społeczeństwie właśnie dzięki tym programom i dzięki konsekwentnej realizacji obietnic wyborczych. Jakiejż trzeba ślepoty, by tego nie widzieć! Ażeby zdobyć zdecydowane poparcie, trzeba zdobyć tę większość. A ta większość nie da sobie odebrać korzyści socjalnych wprowadzanych przez PiS i takichże obietnic. Ta większość jest także za ożywieniem rodzimego przemysłu i repolonizacją tego wszystkiego, co powinno było być zawsze w rękach polskich, począwszy od banków i mediów. Tejże większości nie przeszkada również powrót do tradycyjnych wartości i patriotyzmu rozbudzającego dumę narodową, w czasie, kiedy są one wyszydzane jako przeżytki. Sprzeciw przeciwko nadmiernej symbiozie państwa i Kościoła jest zgłaszany przez zdecydowaną mniejszość. Podobnie jak wprowadzanie w czyn prawicowych idei. I są to realia, z którymi nie sposób się nie liczyć. Niezależnie od tego, czy się to komuś podoba, czy nie. Z czegoś przecież one wynikają. Przerażające jest również to, że opozycja nie wyciągnęła wciąż żadnych, ale to żadnych wniosków ze swej klęski poniesionej najpierw w wyborach prezydenckich a potem parlamentarnych. Zero refleksji i od razu bunt przeciwko przegranej. Małą pociechą jest symetryczna sytuacja, jaką mamy w Stanach Zjednoczonych po zwycięstwie Trumpa, na którego nie głosowało ponad 65 milionów Amerykanów.

Nie, nie popieram wszystkiego, co robi PiS, dodam dla pełności obrazu, począwszy od strefy ideologicznej i programu budowania państwa narodowo-kościelnego oraz prawicowo-narodowego. Jednak w sytuacji, kiedy bogate państwa Unii Europejskiej myślą coraz bardziej egoistycznie o własnych interesach państwowych, trudno abym nie oczekiwał od polskich władz, że nie dadzą zepchnąć Polski na drugi plan lub boczny tor. W dodatku zagrożenie islamem staje się coraz większe, to mimo, iż jestem za światem bez granic, nie chciałbym jednak, aby Polska stała się krajem przez ten islam terroryzowanym. I z zewnątrz, i od środka. Nie zachwyca mnie również idea państw narodowych, ale nadszedł czas, kiedy trzeba czujnie dbać o proporcje. Jako oświeceniowcowi marzy mi się Europa jako ponadnarodowy kontynent, ale w obecnej sytuacji jest to mrzonka.

$

Jak to jest? Mamy w Polsce prezydenta, który chce być prezydentem wszystkich Polaków, ale to jednak przedstawiciele Kościoła próbowali doprowadzić do porozumienia się stron w sprawie konfiktu w Sejmie. Skoro naczelnik państwa ogłosił, że doszło do puczu, prezydent powinien natychmiast interweniować. Dlaczego tego nie zrobił?

$

Być może nie możemy się zespolić, bo – jak twierdzi Jan Englert, wybitny aktor i dyrektor Teatru Nardowego – „Tworzymy nieprawdopodobną genetyczną mieszaninę, utalentowaną, ale pełną wewnętrznych sprzeczności. Pełną ludzi zdolnych, jednak nie potrafiących się ze sobą porozumieć. Tak naprawdę jednego plemienia w Polsce nie ma. Dlatego próby stworzenia jednego modelu patriotyzmu skoncentrowanego wokół ojczyzny nie kończą się powodzeniem. Za to coraz większym powodzeniem cieszy się nacjonalizm, który ma podstawy etniczne.” Cosik mi się wydaje, że właśnie tak jest. Aktorów czasem warto słuchać, bo wiedzą i widzą nie mniej od uczonych i polityków. Mają oczka do dostrzegania tego, czego inni nie widzą. Na przykład profesorowie socjologii na stanowisku wicepremiera i jednoczesnie ministra kultury. Lista aktorów, którzy mają coś istotnego do powiedzenia może okazać sie całkiem długa. I to nie tylko polskich. Nie od rzeczy będzie przypomnienie, że Ronald Reagan, najlepszy prezydent USA po II-ej wojnie, był z zawodu aktorem.

$

Przychodzi dwóch Polaków, rozchodzi się trzech. Tam, gdzie dwóch Polaków, tam trzy partie. Znany, to znamy, zatem po co to powtarzać? Ano po to, by uzmysłowić sobie, że rozkład sił politycznych w Polsce jest taki, że do przeprowadzenia niezbędnych reform i modernizacji państwa potrzebne jest zjednoczenie zdecydowanej większości społeczeństwa. Potrzebne jest ono także ze względu na sytuację międzynarodową, zwłaszcza za wschodnią granicą. Czas już najwyższy uświadomić sobie, że wojna polsko-polska, tęże Polskę niesłychanie osłabia, marnując pozytywną energię wielu jej obywateli. Skoro teraz stale mówimy o narodzie, to zrozummy wreszcie, że pojęcie to oznacza rodzinę, czy jak kto woli – wspólnotę. Kto dzisiaj może nas zjednoczyć, no kto? Przecież ani pisiorów, ani lemingów, nie da się ani teraz, ani po kolejnych wyborach wypchnąć za granicę. Trzeba będzie jakoś żyć wspólnie we wspólnym domu. I dlaczego to życie musi być wojną lub piekłem?

$

Marzy mi się Polska, o której możba by pisać, tak jak uczynił to Bernardino markiz d’Oria w liście do Sebastiana Castelliona. Posłuchajmy – „Wielką, a nawet bardzo wielką, miałbyś tutaj (w Polsce) wolność życia wedle swych poglądów i zasad, jak również wolność pisania i wydawania. Nikt tu nie jest cenzorem. Miałbyś ludzi, którzy by cię miłowali i bronili i (co winno ci być szczególnie miłe), którzy podzielają z tobą wspólną sprawę”.

$

Podsumowując dwie kadencje Baracka Obamy oceniam je pozytywnie. Jego samego również. Przypominam też, że wygrał przede wszystkim dlatego, że przed nim rządził George W. Bush. Był od niego, podobnie jak i od Busha seniora, znacznie inteligentniejszy. Niech mnie teraz ukamienują przeciwnicy Obamy, rasiści i ci konserwatyści, którzy jak łza są czyści.

$

Bardzo podoba mi sie obecny papież. Prawie zawsze się z nim zgadzam. Odpowiada mi jego spolegliwe podejście do najbardziej kontrowersyjnych problemów. Wiem, że pisząc to narażam się rodzimym ortodoksom ale trudno. Lubię szczerość.

$

Na zakończenie, jako zdeklarowany człek Oświecenia, nie mogę nie zacytować Denisa Diderota, który zauważył, że „Naród polski brał bardzo mały udział we wszystkich wojnach religijnych, nękających Europę w XVI i XVII wieku. Nie wyhodował on na swym łonie ani spisku prochowego, ani nocy św. Bartłomieja, ani mordu senatorów, ani królobójstwa; nie zbroił braci przeciw braciom; jest to kraj, gdzie spałono najmniej ludzi za to, że się pomylili w dogmacie”.

Warto dzisiaj przypomnieć sobie te uwagi. A nuż okażą się inspirujące. A zatem o oświecenie powszechne prosimy Cię panie. Amen.

Andrzej Józef Dąbrowski