Republikanie, którzy w nowym Kongresie są najsilniejsi od 20 lat mają śmiałe plany. Chcą poluzować regulacje dotyczące ochrony środowiska, rynku finansowego i wymazać Obamacare. Część z tych propozycji może zablokować Senat.

Affordable Care Act, czyli reforma zdrowia zwana Obamacare, jest jednym z najbardziej znaczących osiągnięć odchodzącego prezydenta (Przynajmniej w jego własnych oczach.). Republikanie przez ostatnich kilka lat robili wszystko, by reformę tę zniszczyć, brakowało im jednak wystarczającej liczby głosów. Nowy Kongres daje taką możliwość politykom GOP i według ich zapowiedzi odrzucenie Obamacare będzie jednym z ich głównych priorytetów na początku kadencji. Czym będzie zastąpiona reforma, która spowodowała, że ponad 20 mln ludzi gorzej sytuowanych, niemających wcześniej ubezpieczenia zdrowotnego, zapisało się do Obamacare, na razie nie wiadomo. Republikanie, jeśli chodzi o konkrety, są w swoich zapowiedziach równie lakoniczni jak prezydent elekt, Donald Trump, który powtarza jedynie, że ujrzymy „coś znacznie lepszego”.

Druga sprawa, która wydaje się być dla GOP priorytetowa, to deregulacje. Chodzi przede wszystkim o zniesienie ograniczeń w wydobywaniu paliw kopalnych, w tym gazu łupkowego i ropy naftowej, które w celu ochrony środowiska wprowadzał w ciągu swojej kadencji Barack Obama. Republikanie, w większości sceptyczni wobec informacji o globalnym ociepleniu, chcą się ich jak najszybciej pozbyć i tym samym pozwolić na dobry zarobek amerykańskim producentom. Koniunktura jest sprzyjająca. Po tym jak OPEC zdecydował się na ograniczenie produkcji ropy, cena tego surowca poszła w górę i wiele firm olejowych w USA, cierpiących za Obamy, liczy na tłuste lata pod wodzą Trumpa.

Deregulacje mają dotyczyć również rynku finansowego. Wprowadzano je po gigantycznym kryzysie gospodarczym, który spowodował konieczność dopłacenia setek miliardów dolarów z budżetu państwa do wielkich amerykańskich instytucji finansowych, by uchronić je przed upadkiem.

Instytucje te, które w dużej mierze same odpowiadały za wywołanie kryzysu nieodpowiedzialnymi i ryzykownymi transakcjami, teraz mają się doskonale. Wielu z ich przedstawicieli znalazło się wśród osób nominowanych do nowej administracji prezydenckiej i to właśnie oni odpowiadać mają za szybkie zniesienie ograniczeń.

Następna z wielkich reform zapowiadanych przez republikanów to imigracja. Chodzi o pozbycie się osób bez papierów i zablokowanie dalszego napływu nielegalnych. Donald Trump w tym kontekście chciałby również dokonać zmian w systemie przyznawania wiz pracowniczych dla osób wysoko wykwalifikowanych, przyjeżdżających do USA z zagranicy.
Kolejna sprawa to reforma podatków, z grubsza rzecz biorąc zakładająca zmniejszenie obciążeń, przede wszystkim dla biznesu. W tej sprawie jednak, podobnie jak w związku z Obamacare, również trudno doszukać się konkretów.
Republikanie będą też zapewne chcieli w ciągu pierwszych stu dni nominować konserwatywnego sędziego do Sądu Najwyższego.

Zapowiedzi są więc jak widać śmiałe. Polityczna przewaga GOP po ostatnich wyborach, choć zdecydowana, ma jednak wyraźny słaby punkt. Jest nim nikła większość w Senacie. GOP ma 52 senatorów, demokraci dysponują 48 głosami. Wiele z republikańskich propozycji reform wymagać będzie większości 60 głosów. Demokraci mogą zatem dość łatwo osłabiać lub wyraźnie spowalniać reformy GOP. Zapowiedział to już zresztą nowy szef demokratycznej mniejszości w izbie wyższej Kongresu, senator Charles Schumer. Przemawiając podczas inauguracji Senatu w miniony wtorek Schumer dał do zrozumienia, że użyje w tym celu wszelkich proceduralnych sposobów.

Senator mówił, że demokraci będą trzymać prezydenta Trumpa za słowo. Jeśli jego i republikanów propozycje legislacyjne będą zmierzać w kierunku tworzenia miejsc pracy, powiększenia wzrostu gospodarczego, poprawy infrastruktury, nowa administracja będzie mogła liczyć na kooperację. Jeśli jednak Trump odjedzie o tych pryncypiów, „będziemy się sprzeciwiać” – zapowiedział Schumer.

„Zbyt wiele osób desygnowanych do nowej administracji jest zwolennikami tej samej, ostro prawicowej doktryny, której republikanie hołdowali przez ostatnich pięć lat. Doktryny, która zamiast zmierzać do poprawy sytuacji zwykłych Amerykanów nakierowana jest na polepszenie bytu elity, korporacyjnej Ameryki i sektorów korzystających ze specjalnych przywilejów. Od 20 stycznia skończy się reality TV. Zacznie się rzeczywistość” – dodał nowojorski polityk.

Tomasz Bagnowski