Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.

Mt 1, 18-22

Na jednym z pastwisk Arizony można było zobaczyć dwa konie. Nic w tym dziwnego. Jednak ta para koni była wyjątkowa. Jeden z nich był ślepy. Farmer miał dobre serce i nie chciał pozbyć się kaleki. Znalazł sposób, aby ułatwić mu życie. na szyi drugiego konia zawiesił dzwonek. Ślepy koń uważnie nasłuchiwał jego dzwięku i podążał za nim, ufając że nie sprowadzi go na manowce lecz zaprowadzi bezpiecznie na pastwisko, do wodopoju, do stajni. Gdy wieczorem konie wracały z pastwiska, to koń z dzwonkiem oglądał się, aby sprawdzić, czy jego ślepy przyjaciel nie jest zbyt daleko, aby usłyszeć głos dzwonka.

Czasami znajdujemy się w sytuacji ślepego konia. W zamęcie tego świata zatracamy rozeznanie co jest najważniejsze w życiu, jaka jest najwłaściwsza droga, co jest celem naszego życia. I w tym zamęcie szukamy wskazówek, przewodnika, któremu można całkowicie zaufać. Ale i w tym szukaniu możemy błądzić. Nie tak dawno, jedna z pań powiedziała do mnie: „Moja koleżanka jest osobą wierzącą, a chodzi do wróżki, wierzy w horoskopy, czary i magię. Tam szuka wskazówek życiowych. Niech ksiądz napisze na ten temat”. Rzeczywiście we współczesnym świecie możemy zauważyć z jednej strony odchodzenie od wiary w Boga, z drugiej rozszerzanie się wiary we wpływ na nasze życie wróżb, magii, horoskopów, układu gwiazd itp. Coraz częściej spotykamy ludzi, którzy korzystają z usług instytucji trudniących się różnymi postaciami okultyzmu. W telewizji, radiu i w Internecie można spotkać reklamy typu: „Portal magiczny – horoskopy, astrologia, wyrocznia”; „Nie wiesz co cię czeka w przyszłości? Zadzwoń do wróżki. Sprawdź swój horoskop”; „Magia to twoje przeznaczenie”. Kościół katolicki negatywnie ocenia wszelkie rodzaje okultyzmu. W Katechizmie czytamy: „Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Jednak właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie”.

Problem okultyzmu, czarnej magii porusza znana z wielu seriali telewizyjnych polska aktora Patrycja Hurlak w książce „Nawrócona wiedźma”. Aktorka najpierw zainteresowała się amuletami, później czytała o czarach i klątwach. Potem eksperymentowała z wróżeniem z kart, horoskopem i medycyną niekonwencjonalną oraz wywoływaniem duchów. Pisze: „Diabeł dał mi poczucie wyższości, władzy, akceptacji, wyjątkowości. Wydawało mi się że mogę kreować rzeczywistość, takie poczucie wielkości uskrzydla. Jednak moje szczęście było tylko pozorne. W sercu panowały ciemność i pustka”. Wspomina, że już jako kilkuletnia dziewczynka zainteresowała się magią a im była starsza, tym bardziej złowrogie klątwy rzucała np. na koleżankę, by złamała nogę i nie poszła na dyskotekę szkolną, czy na kolegę, by nie znalazł szczęścia osobistego. Jej zdaniem, dzięki magii spełniały się wszystkie jej marzenia, czuła się jak superbohaterka, aż do dnia, kiedy „zamówiła” dla siebie wymarzonego mężczyznę. Taki mężczyzna pojawił się w jej życiu i związała się z nim, lecz szybko odkryła, że jest uzależniony od alkoholu i narkotyków, ma też bardzo wybuchowy charakter, a zerwanie z nim nie jest takie proste. Wtedy właśnie w modlitwie zapytała Boga dlaczego tak się dzieje?: „Dotamtej pory nikt mi nie powiedział, że czynię źle”- powiedziała aktorka. W programie „Pytanie na śniadanie” powiedziała: „Zorientowałam się, że coś jest nie tak. Wpadłam w czarną magię jak miałam pięć lat. Jedno kłamstwo sprzedał mi diabeł, że umiem rozmawiać ze zmarłymi. Jak do małego dziecka przychodzą zmarli to traktuje to on jako normę, to były zmarłe osoby, które znałam. Teraz wiem, że to pewnie diabeł i demony podszywały się pod te osoby. Jak miałam 9-10 lat to pojawiły się na polskim rynku przedruki zachodnich gazet dla młodzieży – z horoskopami, wróżbami, talizmanami. I ktoś może powiedzieć, że to bzdury i można się tym zająć na żarty, ale diabeł nie zna się na żartach”. Aktorka twierdzi, że przez długi czas nie wiedziała, że jest opętana przez szatana.

Aż w końcu usłyszała „dzwonek”, jak ten ślepy koń z opowiadania na wstępie. A był to głos Jezusa. Tak to wspomina: „W moim wypadku przyszedł Jezus i walnął mnie ostro w łeb. Ale walnął mnie tragedią w życiu czyli największy dramat mojego życia okazał się błogosławieństwem dla mnie. Człowiek, który zrobił mi największą krzywdę w życiu był tą ręką Jezusa, która uderzyła mnie w głowę. To jest książka ku przestrodze dla rodziców – żeby nie pozwalać dzieciom czytać i bawić się książkami, zabawkami związanymi z magią. Jezus stał przy mnie przez ten cały czas, ale nie mógł mi pomóc, póki Go o to nie poprosiłam”. Aktorka przez przypadek trafiła na spotkanie z egzorcystą i od pierwszego egzorcyzmu zaczęła zmieniać swoje życie, znalazła spokój, którego nie miała do tej pory. „Zakochałam się po uszy w Jezusie, dał mi spokój serca, którego nie mogą dać kariera i pieniądze”- kończy aktorka.

Na głos tego „dzwonka” czekał Naród Wybrany. Śpiewamy o tym w pieśni adwentowej: „Spuście nam na ziemskie niwy Zbawcę z niebios, obłoki. / Świat przez grzechy nieszczęśliwy / Wołał z nocy głębokiej. Gdy wśród przekleństwa od Boga /Czart panował, śmierć i trwoga, / A ciężkie przewinienia / Zamkły bramy zbawienia”. Prorok Izajasz zapowiada Jego przyjście: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam uprzykrzać się ludziom, iż uprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel”.

Emmanuel to imię szczególne, symboliczne, wskazujące na tajemnicę objawiającą się w Jezusie: „z nami Bóg”. Bóg w Mesjaszu jest w sposób szczególny obecny wśród nas. Jego glos rozlega się na świecie, tylko my pozostajemy nieraz na ten głos głusi i błądzimy na bezdrożach ziemskiego życia, a wystarczyłoby się wsłuchać w ten niebieski „dzwon”, który donośnie rozlega się w okresie Adwentu. Gdy usłyszymy głos przychodzącego Mesjasza i pójdziemy za tym głosem, to możemy być pewni, że nie sprowadzi nas na manowce, ale poprowadzi tam, gdzie możemy odnaleźć pokój i radość serca oraz to co najważniejsze, zbawienie. Trzeba uwierzyć, jak święty Józef, o którym czytamy w Ewangelii z czwartej niedzieli Adwentu.

Maryja pierwsza usłyszała ten Głos, a po niej św. Józef. Do Józefa dotarł on w szczególnie dramatycznej sytuacji. Z miłości poślubił piękną młodą dziewczynę. Ale zanim zamieszkali razem, okazało się, że jest brzemienna. Zapewne to był szok dla Józefa. Jednak miłość zwyciężyła. Nie chciał jej publicznie zniesławić, dlatego postanowił wziąć całą winę na siebie i potajemnie oddalić poślubioną sobie Maryję. Ale głos z nieba pokrzyżował jego plany. „Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. To była trudna decyzja. O wiele łatwiej jest uwierzyć logice faktów, niż sennym marzeniom. Józef wsłuchiwał się uważnie i z wiarą w głos nieba, który na kartach Biblii był zapowiedzią przyjścia Mesjasza. W tej otwartości Bóg zesłał Jozefowi łaskę wiary, która otworzyła drzwi jego domu dla Maryi i co ważniejsze, otworzyła dla niego i dla nas bramy zbawienia.

Ks. Ryszard Koper