Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Łk 2, 16-21

Kacper z New Britain, Connecticut, uczeń trzeciej klasy szkoły podstawowej jest geniuszem matematycznym. W pamięci rozwiązuje bez problemu zadania z trzycyfrowymi liczbami. W klasie nie może się zgłaszać do odpowiedzi, bo wszystko wie i nie dawałby szansy innym uczniom. Jego wiedza matematyczna jest na poziomie studenta wyższej uczelni. Jest laureatem wielu konkursów matematycznych. Przed świętami, jak każde dziecko oczekiwał prezentu od św. Mikołaja. Aby jednak ułatwić zadanie Świętemu napisał list o jaki prezent mu chodzi i dlaczego powinien go otrzymać. Prosił św. Mikołaja o najnowszą wersję iPhona 7. Następnie na trzech kartkach dokładnie wyłuszczył dlaczego ten prezent mu się należy. Wspomniał między innymi to, że jest najlepszym uczniem w szkole, że jest zdobywcą wielu nagród matematycznych, że nie opuszcza zajęć szkolnych, świetnie radzi sobie z komputerem, jest posłuszny rodzicom itd. Na koniec dodał, jeśli św. Mikołaj uważa, że on nie zasługuje na ten prezent, to niech uzasadni dlaczego. I niech poda tyle samo argumentów na „nie“, ile on przytoczył „za“.

W czasie wieczerzy wigilijnej u babci i cioci Ani w Middle Village, po rozpakowaniu prezentów okazało się, że Kacper nie otrzymał zamówionego iPhonu 7. Nic nie mówiąc, odszedł od stołu i usiadł przy komputerze. Po niedługim czasie wrócił i oznajmił wszystkim: „Muszę wam coś powiedzieć. Św. Mikołaj nie istnieje”. Na uzasadnienie tego stwierdzenia przedstawił wyliczenia matematyczne dokonane na komputerze, które niezbicie dowodzą, św. Mikołaj jest postacią wymyśloną. Przy pomocy danych otrzymanych z komputera i przy zastosowaniu wzorów matematycznych obliczył ile jest dzieci na świecie i na jakiej żyją przestrzeni. Gdyby św. Mikołaj chciał odwiedzić wszystkie dzieci na świecie, to musiałby się poruszać się szybciej niż światło, a to z punku widzenia fizyki i matematyki jest niemożliwe, stąd też oczywisty wniosek, że św. Mikołaj nie istnieje, a zobowiązania prezentowe spadają na rodziców.

Mały Kacper ma jeszcze wiele czasu, aby zrozumieć, że nie wszystko w życiu da się wyliczyć wzorami matematycznymi, że są wartości, które wymykają się logice myślenia naukowego. Zrozumie też, że „wymykające” się wartości są nieraz w naszym życiu najważniejsze. Taką drogę przeszedł Blaise Pascal, wybitny francuski matematyk, fizyk i filozof religii. Był niezwykle uzdolnionym dzieckiem. Jego wczesne dzieła powstawały spontanicznie, lecz w istotny sposób przyczyniły się do rozwoju nauki. W swoich opracowaniach bronił metody naukowej.

Pascal był przede wszystkim wybitnym matematykiem, wniósł znaczący wkład w powstanie i rozwój dwóch nowych działów wiedzy. W roku 1654 pod wpływem przeżyć mistycznych zwrócił się ku religii, poświęcając się filozofii i teologii. Przez swoje dzieła napisane po tym doświadczeniu stał się niezwykłym przewodnikiem na drodze poszukiwania prawdy o Bogu. Często powtarzane są jego słowa: „Ostatecznym krokiem rozumu, jest uznanie istnienia nieskończonej mnogości rzeczy, które go przerastają”. On też czyni ciekawe spostrzeżenie: „Istnieją jedynie dwa rodzaje osób godne miana ludzi rozumnych: ci którzy służą Bogu całym sercem, bo Go znają; oraz ci, którzy szukają Go całym sercem, bo go nie znają”. Zapewne dla szukających i wątpiących odpowiednią może być modlitwa Petera Kreefta, amerykańskiego pisarza, publicysty, wykładowcy uniwersyteckiego: „Boże, nawet nie wiem czy istniejesz. Jestem sceptykiem. Wątpię. Myślę, że możesz być tylko mitem. Ale nie jestem tego pewien. Jeżeli więc istniejesz i jeżeli rzeczywiście obiecujesz nagrodzić wszystkich poszukujących, musisz mnie teraz słyszeć. Deklaruję więc teraz, że jestem poszukiwaczem prawdy, czymkolwiek i gdziekolwiek jest. Chcę poznać prawdę i żyć prawdą. Jeżeli Ty jesteś Prawdą, proszę Cię pomóż mi”.

Ewangelia na Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, którą obchodźmy w ostatni dzień Oktawy Bożego Narodzenia a zarazem pierwszy dzień Nowego Roku prowadzi nas do Stajenki Betlejemskiej. W Ewangelii czytamy: „Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane”.

To co wydarzyło się w Betlejem, wymyka się wszelkim logicznym schematom. Świetnie oddaje to stara polska kolęda: „Bóg się rodzi, moc truchleje, / Pan niebiosów obnażony! / Ogień krzepnie, blask ciemnieje, / Ma granice Nieskończony. / Wzgardzony, okryty chwałą, / Śmiertelny Król nad wiekami! / A Słowo Ciałem się stało / I mieszkało między nami”.

Nie były to proste i łatwe sprawy dla samej Maryi. Ewangelia mówi: „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. Rozważała te sprawy w bliskości Boga i odkrywała logikę Bożą, która przewyższała ludzką logikę, sprzeczną nieraz z ludzkimi zamysłami. Boża logika, to logika miłości. Święty Jan Ewangelista pisze: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy”. Nieraz trzeba nam jak Maryja zachować słowa Boże w sercu i je rozważać, a wtedy zwycięży w nas logika Boża, logika miłości i zbawienia.

Od Maryi możemy się uczyć bożej logiki. Ją też obieramy za patronkę rozpoczynającego się Nowego Roku. Bo to Ona wskazuje na swego Syna i mówi do nas: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. W Apokalipsie czytamy słowa odnoszące się do Jezusa: „Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota”.

Rozpoczynamy Nowy Rok z Chrystusem i gdy będziemy czynić, co On na mówi, wtedy koniec naszego życia nie będzie tragedią, ale spełnieniem, bo w Nim odnajdziemy wodę życia wiecznego. Maryję czcimy także pod tytułem „Królowa pokoju”, a pierwszy dzień roku obchodzony jako Światowy Dzień Modlitw o Pokój. A zatem Maryja jest także patronką naszych poczynań na rzecz pokoju. A to i z tego względu, że zapewne jak każda matka chce by jej dzieci żyły w zgodzie i pokoju.

Dla ilustracji przytoczę historię, która wydarzyła się w czasie II wojny światowej na wyspie Guam na Południowym Pacyfiku. Amerykański patrol natknął się na trzech japońskich żołnierzy, którzy rzucili się do ucieczki. Jedną salwą karabinu trzej Japończycy zostali zabici. Żołnierz amerykański Cyril O’Brien rutynowo sprawdzał zawartość kieszeni martwych żołnierzy. U jednego z nich, w zakrwawionej kieszeni, przy sercu znalazł, ku swemu zaskoczeniu obrazek Matki Bożej. O’Brien wziął ten obrazek i schował do swojego modlitewnika i zawsze modlił się za japońskiego żołnierza, do którego należał ten obrazek. Zrozumiał on, że Japończyk w najgłębszym ludzkim wymiarze nie był jego wrogiem. Tak jak on czcił jedną Matkę w niebie. Był jego bratem.

Maryja jest duchową Matką całego rodzaju ludzkiego. I daje nam nadzieję, że kiedyś zrozumiemy jak ten amerykański żołnierz, że nie jesteśmy wrogami, wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami i że winniśmy żyć ze sobą w prawdziwym pokoju.

Ks. Ryszard Koper