Niedziela
…póki my żyjemy
Fajnie, ale po co?
Zainspirowały mnie szarpidruty śpiewające w radio What’s this life for?
No właśnie po co my żyjemy?
To chyba jedyne pytanie które warto sobie zadawać w dzień i w nocy
Zwłaszcza że czas zasuwa jak kołowrotek, tydzień temu jak wczoraj, za dwa dni minie jak kilka godzin.
Zza stycznia wychyla się wiosna, a zaraz potem wakacje i już Boże Narodzenie.
Czas niczym zmielone jabłka – w tej pulpie z trudem odróżnić miąższ życia od snu na przykład.
Oczywiście, pytanie stale głuszone:
Wibratory na oczy, rytmy wzmagające mięśnie do ruszania bum-ta-rata-bum.
Rzeźbienie w gównie plotek, domysłów, internetowego śmiecia, wciskanego bez ustanku palcami fajfona, samsunga czy innego „urządzenia mobilnego”
– z tego nie powstanie połyskujący stół, solidne krzesło czy gładkość łyżki
Wszystko co jest szumem, wychodzi z Nieuporządkowania.
Czasami wydaje mi się, że dotykam sensu, bo
– czuję zapach dziecięcej główki w rytmie sennego oddechu
– świeżo ściętą trawę, zapach lasu, twardość górskiej skały, parująca ziemia o poranku
– smak owocu kierującego neurony do wspomnień sprzed lat trzydziestu kilku
– wdzięczność nieznajomego, prosty gest Dobroci, nawet łzę wdzięczności.
Ale to wszystko chwile, krótkie przerywniki, bo kołowrotek nawija poranki-południa-wieczory-noce na szpulkę życia niczym oszalały, więc zaczynam nieco panikować, że Prawda mi ucieknie.
What’s this life for? Słucham, ale odpowiedzi brak a przecież od samego końca dzieli mnie tak niewiele
– jakaś nabrzmiała żyłka, nieuwaga kogoś za kółkiem, kawałek drzewa, piorun, rażenie prądem, żeby nie wspominać już o ostrzu noża, kuli, śladzie po strzykawce…
I tak sobie zapisuję…
Dni i noce przechodzą przeze mnie bez szukania jakichś głębszych sensów
Szarpidruty – znów chodzi mi po głowie ta piosenka – śpiewają:
Don’t have to settle the score/ Cause we all live/ Under the reign of one king
Może tak właśnie trzeba? Żadnych rozstrzygnięć tylko wiara, że On jest i na koniec znajdziemy wszystkie odpowiedzi
Skrywane w śladach codzienności.

Poniedziałek po południu
Miało być refleksyjnie, bo świątecznie, ale ucięło jak nożem rzeczywistości. Tępym, wyszczerbionym, brudnym, ciachającym, żeby bolało jak najbardziej.

Wydarzenia z jednego dnia: Ankara, Zurych, Berlin… Wszędzie zamachy dżihadystów, krew, śmierć… Nihiliści znów zaatakowali. Zabity rosyjski ambasador w stolicy Turcji, strzelanina w centrum islamskim w Szwajcarii, wreszcie wielka ciężarówa rozgniatająca ludzi na bożonarodzeniowym festynie w stolicy Niemiec. Ciężarówka skradziona od polskiego przewoźnika.

Według doniesień policji, kierowca – 37-letni Łukasz Urban – dźgnięty kilka razy nożem, walczył do samego końca z terrorystą, aby ocalić ludzi, zanim strzał położył kres jego życiu. Niech spoczywa w pokoju, podobnie jak wszystkie ofiary ataków. Przypomnienie, że każdy z nas może do ostatniej chwili zachować godność, czynić dobro, nawet w konfrontacji z Synami Ciemności.

Wtorek
Kojąca moc lektury świętego już dzisiaj Josemarii Escrivy. Styl prosty, wręcz suchy, krótkie teksty, ale czyta się pysznie. Zwłaszcza gdy w sercu rozterki, mroki, niepewność. Teksty sprzed ponad pół wieku, ale w przypadku tekstów natchnionych, ponadczasowy. Poczytajmy „Drogę”.

688. Znowu się skarżysz… Że coś tam powiedzieli, że coś napisali… Na korzyść, przeciwko… Z dobrą czy mniej dobrą wolą… Niedopowiedzenia i oszczerstwa, panegiryki i słowa podziwu… głupstwa i rzeczy słuszne…
– Nie bądź głupi! Gdy idziesz prostą drogą do celu, z głową i sercem oszalałymi dla Boga, cóż cię obchodzi nawoływanie wiatru lub śpiew świerszcza, beczenie, rżenie i wszelkie pomruki?
– A zresztą… to nieuniknione: nie odgrodzisz się przecież murem od pola, przez które idziesz…

696. Gdy przyjmujesz udrękę trwożliwym sercem, tracisz radość i spokój i narażasz się na to, że owo przeżycie nie przyniesie ci żadnej korzyści duchowej.

700. Zgadzam się, że jest wiele trudności zewnętrznych – i to cię częściowo usprawiedliwia. – Ale w tobie samym również istnieje „wewnętrzna zmowa” – przyjrzyj się dokładnie – a tu już nie widzę usprawiedliwienia.

703. Zła noc, spędzona w niewygodnej gospodzie. – Mówią, że tak właśnie określiła życie doczesne Matka Teresa od Jezusa. Prawda, że jest to trafne porównanie?
705. Zamartwiać się? – Przenigdy! Znaczyłoby to, że utraciłeś pokój.

Wesołych Świąt wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom!