Wtorkowa konferencja prasowa kierownictwa państwa z udziałem prezesa Prawa i Sprawiedliwości, premier rządu i marszałków Sejmu i Senatu zakończyła koleiny etap próby obalenia rządu PiS prowadzonej przez opozycję.

Nie stanowi jednak końca walki z rządem. Dalej trwa okupacja sali obrad plenarnych Sejmu, jednak emocje nieco opadły. Marszałek Marek Kuchciński wycofał się z próby ograniczenia dostępu dziennikarzy do posłów na terenie parlamentu.

Jarosław Kaczyński wezwał opozycję by wróciła do uznawania prawa, bo mamy do czynienia z łamaniem prawa karnego i działaniem o charakterze przestępczym. Jest to droga do wielkiego nieszczęścia.

Na konflikt w ostatni weekend złożyło się kilka czynników. Po pierwsze zmniejszenie emerytur ubeków i esbeków do poziomu, jaki otrzymują przeciętnie emeryci w Polsce. Dla wielu ubeków stanowi to kilkakrotną redukcję emerytury z kilku tysięcy złotych do dwóch tysięcy. Zagrożeni ubóstwem przyłączyli się pod gmachem Sejmu do protestu zorganizowanego przez Komitet Obrony Demokracji Mateusza Kijowskiego. Po drugie, wspomniane ograniczenie dostępu mediów do posłów, co wykorzystała opozycja w celu demonstracji w obronie wolności prasy. A po trzecie fakt, że na tym posiedzeniu Sejmu miano uchwalić budżet państwa na przyszły rok, co nastąpiło, ale bez udziału posłów opozycji.

Szef PO Grzegorz Schetyna zapowiedział prowadzenie okupacji sali sejmowej przez dyżury posłów aż do 11 stycznia. Został jednak postawiony w trudnej sytuacji przez Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS zaproponował aby opozycja wybrała swego lidera, który będzie miał stanowisko w randze wicepremiera rządu a opozycja będzie ustalała porządek obrad Sejmu co piąte posiedzenie, jak jest w Wielkiej Brytanii. Oferta prezesa Kaczyńskiego wygląda sympatycznie ale w gruncie rzeczy jest obliczona na rozłam wspólnego frontu partii opozycyjnych. Gdyby została przyjęta, to doprowadziłaby do sporu między Grzegorzem Schetyną liderem PO, a Ryszardem Petru szefem Nowoczesnej, kto miałby być liderem opozycji. Obie partie rywalizują bowiem o wpływy u podobnych wyborców. Natomiast ustalanie porządku co piątych obrad Sejmu także jest wątpliwym ustępstwem, gdyż PiS mając większość posłów i tak przyjmie w głosowaniu, co zechce.

Próba obalenia rządu została przeprowadzona w ubiegłym tygodniu, gdy omawiano przyjęcie budżetu państwa. Marszałek Kuchciński wyłączył z obrad posła PO Michała Szczerbę, ponieważ mówił on nie na temat. W odpowiedzi grupa posłów PO i Nowoczesnej zajęła mównicę sejmową i fotel marszałka. Dlatego Kuchciński przeniósł obrady do sali kolumnowej Sejmu, gdzie zebrało się kworum, czyli potrzebna formalnie liczba posłów ale bez przedstawicieli opozycji. Posłowie PiS przyjęli budżet państwa, bez poważnej dyskusji posłów nad tą najważniejszą ustawą, co podsyciło emocje.

Do tego doszła próba zorganizowania w Warszawie „majdanu”, czyli krwawego buntu na wzór tego, który obalił władzę prezydenta Janukowycza na Ukrainie kilka lat temu. Do obalenia rządu wzywał redaktor naczelny „Newsweeka” Tomasz Lis. Zaś naczelny polskiej edycji Forbes’a Michał Broniatowski zamieścił na Facebooku instrukcję, jak przeprowadzić pucz. Broniatowski pochodzi z ubeckiej rodziny która zrobiła karierę w PRL.

W ocenie prawicowych publicystów za ostatnimi zamieszkami w Polsce stoją potężne siły nie tylko krajowe.

Za kilka tygodni ma przybyć do Polski kilka tysięcy żołnierzy amerykańskich w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO. W rezultacie Polska na stałe uwolni się od wpływów rosyjskich dominujących od trzystu lat, z przerwą na Drugą Rzeczpospolitą. Rosyjska agentura dąży więc do wytworzenia obrazu Polski jako kraju niestabilnego. Ma ku temu możliwości. W dniach największego napięcia dziwnym trafem w części kraju nie był odbierany sygnał Telewizji Polskiej akurat w czasie orędzia premier Beaty Szydło. Nastąpiła również awaria sieci łączności Polskiej Agencji Prasowej. Przez prawie godzinę była nieczynna przestrzeń powietrzna kraju wskutek awarii radarów. Można to uważać za badanie reakcji organów państwa na sabotaż sieci łączności na wypadek poważnego kryzysu.

Portal wPolityce poinformował o planach okupacji gmachu Sejmu przez wprowadzone bojówki i paleniu opon samochodowych na dziedzińcu i postawieniu barykad dla efektu dramatycznego, który będzie dobrze wyglądał w światowych telewizjach.

Paweł Kukiz uważa, że w Polsce doszło do kryzysu ustrojowego. Budżet państwa został uchwalony nieprawidłowo, bo w atmosferze tak wielkiego napięcia, że nie było możliwości policzenia głosów – przez podniesienie ręki – z całą pewnością. Kukiz’15 będzie więc domagał się powtórzenia tego głosowania. Jego zdaniem jeśli nie dojdzie do porozumienia między konkurującymi koteriami partyjnymi, to może dojść do dramatu w Polsce.

Prawo i Sprawiedliwość organizuje w połowie stycznia wielką demonstrację poparcia dla rządu, z udziałem Solidarności, klubów Gazety Polskiej i Radia Maryja. Zamierza w ten sposób pokazać, że zamieszki wywołane przez partie opozycyjne i KOD nie wyrażają woli większości obywateli.