W obliczu nadchodzących wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, śledząc zmagania kandydatów będących na ostatniej już prostej wyścigu o władzę, my sami musimy zmierzyć się z najtrudniejszym dla obywatela zadaniem.

Wyborem zwycięzcy, który będzie w stanie wyprowadzić Amerykę z kryzysu, który ciągnie się od lat ośmiu choć dla wielu nieporównywalnie dłużej.

Z jednej strony mamy Donalda Trumpa, który chce wprowadzić w USA znaczące zmiany. Jego program zakłada stworzenie milionów nowych miejsc pracy, poprzez skoncentrowanie się na rodzimej produkcji i usługach. Ma zamiar obniżyć podatki i zlikwidować „Obama Care”. Planuje wzmocnić wojskowość oraz wycofać środki finansowe na obronę granic innych krajów. Jednym z jego celów jest pozbycie się wielu nielegalnych imigrantów i uszczelnienie granicy z Meksykiem, jest także przeciwny napływowi uchodźców z Syrii.

Nie ulega wątpliwości, że jego założenia są niebywale trudne do zrealizowania, lecz Donald Trump chce zmian i będzie do nich dążył z pełnym zaangażowaniem, na co wskazuje chociażby determinacja, z jaką prowadził kampanię wyborczą. Możemy być przekonani, że Trump będzie walczył, aby Ameryka znów była wielka i silna. Taka jak ją wszyscy pamiętamy z amerykańskich filmów, które docierały do Polski z wielkim opóźnieniem, w czasach, kiedy my nie mieliśmy nic a tutaj było już wszystko. Może to właśnie dzięki Trumpowi Ameryka stanie się w końcu tym Eldorado, o którym wszyscy marzymy.

Z drugiej strony kandydatką na prezydenta jest Hillary Clinton, żona byłego prezydenta Billa Clintona. Jest ona bliskim współpracownikiem Baracka Obamy. Nie dziwi więc, że Hillary podziela strategie i styl rządzenia obecnego prezydenta. Jeśli nie jesteśmy gotowi na zmiany i odpowiada nam dotychczasowa polityka wewnętrzna i zagraniczna prowadzona obecnie przez Stany Zjednoczone Ameryki, to powinniśmy popierać Hillary Clinton.

Walka o władzę którą obecnie obserwujemy jest niezwykle zacięta. Niedawno Donald Trump został oskarżony przez kilka kobiet o molestowanie seksualne i nieodpowiednie w stosunku do nich zachowanie. Wszystko to na podstawie kilku niefortunnych słów, które wypowiedział wiele lat temu. Wydaje się, że kobiety, które zdecydowały się zabrać głos publicznie szukają swoich pięciu minut sławy. Dlaczego nie opowiedziały o tym nigdy wcześniej, chociaż Donald Trump jest postacią znaną i powszechnie rozpoznawalną od lat? Możliwe, że w przededniu wyborów prezydenckich ktoś chciał, aby te pomówienia nagłośnić, bo przecież skandal może łatwo pozbawić kandydata szans na wygraną.

Podczas gdy oskarżenia adresowane pod adresem Donalda Trumpa nie mają twardego poparcia w faktach, to te dotyczące Hillary Clinton są bardziej rzetelne. Afera mailowa i śledztwo prowadzone w tej sprawie przez FBI podważają prawdomówność Hilary. Istnieją także zarzuty korupcyjne dotyczące jej Clinton Fundation, mającej pomagać potrzebującym pomocy na całym świecie, a obecnie ofiarom huraganu na Haiti.
Bez względu na to jaka jest prawda i kto ma rację, kandydaci obrzucali się wyzwiskami, nawet podczas ostatniej debaty prezydenckiej. Hillary Clinton nazwała Donalda Trumpa marionetką, a on ją wstrętną kobietą.

Wybory prezydenckie już za chwilę, weźmy w nich udział i wybierzmy najlepszego prezydenta dla Ameryki. Najlepszego z dwojga złego…