Hanna Gronkiewicz-Waltz może zostać zmuszona do rezygnacji z funkcji prezydenta Warszawy. Powodem mogą okazać się zarzuty, że nie tylko tolerowała reprywatyzację kamienic w oparciu o wątpliwej wartości dokumenty, ale także sama wzbogaciła się na kamienicy w Warszawie będącej własnością żydowskiej rodzinie Oppenheimów.

 
Sprawa robi się tak paskudna, że HGW jako wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej może pociągnąć na dno całą partię.

 
Zdaniem szefowej kancelarii premiera Beaty Kempy, prezydent stolicy powinna podać się do dymisji. Nie wyklucza także wprowadzenia komisarycznego zarządu miasta. To co dzieje się wokół reprywatyzacji budynków w Warszawie to – według Kempy – „absolutnie gigantyczna afera”. Ludzie z tym związaniu mogą zostać uznani za zorganizowaną grupę przestępczą. Kempa zapowiedziała też „bardzo dokładne zbadanie” tej sprawy.

 
Kempa przypomniała, że rząd PiS w latach 2005 – 2007 PiS przygotował pewne elementy ustawy reprywatyzacyjnej, które zostawił w biurkach dla następców z PO. Ale prace nad ustawą nie zostały podjęte przez rząd Donalda Tuska. Być może komuś na tym zależało, aby kwitł handel roszczeniami do nieruchomości, na którym można zbić kolosalny majątek.

 
Prokuratura we Wrocławiu prowadzi dochodzenie m. in. w sprawie nieruchomości przy ulicy Chmielnej 70 w Warszawie. Jest to najcenniejszy teren w mieście, sąsiadujący z Pałacem Kultury. W ostatnią sobotę Gazeta Wyborcza opublikowała wyniki śledztwa dziennikarskiego na ten temat. Działkę o wartości 160 milionów złotych miasto przekazało trójce prawników, którzy wykupili do niej roszczenia. Miało to miejsce cztery lata temu.

 
Natomiast w ministerstwie finansów znajdują się dokumenty, że jeszcze za czasów PRL współwłaściciel nieruchomości a obecnie obywatel Danii, dostał za nią odszkodowanie. Mimo tego, wicedyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakub Rudnicki wydał mecenasowi Robertowi Nowaczykowi decyzję o zwrocie działki. Kilka tygodni później odszedł z pracy w ratuszu. Obu panów łączył związek biznesowy jako współwłaścicieli nieruchomości w Zakopanem. W tej sprawie stowarzyszenie Miasto Jest Nasze złożyło zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Ciekawe, że jednym ze wspólników tej transakcji jest przewodniczący Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, a więc osoba bardzo wpływowa w mieście.

 
Ponadto Centralne Biuro Antykorupcyjne bada od kwietnia tego roku reprywatyzacje w latach 2010 – 2016 przeprowadzone w Warszawie. Dotyczyły zwrotu nieruchomości, które odebrano właścicielom na podstawie dekretu Bieruta z 1945 roku. Ówczesny prezydent Polski wydał rozporządzenie o przejęciu nieruchomości w Warszawie przez samorząd miasta a następnie przez Skarb Państwa. Dotyczył 12 tysięcy hektarów terenu i ponad 20 tysięcy budynków.

 
Tydzień temu prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę dotyczącą gruntów w stolicy, uchwaloną przez Sejm ubiegłej kadencji (z większością PO-PSL). Ustawa ma położyć kres handlowi roszczeniami, gdzie różne osoby i firmy skupują od byłych właścicieli prawa do nieruchomości a następnie odsprzedają po dużo wyższych cenach na rynku.

 
Jan Śpiewak, lider stowarzyszenia Miasto Jest Nasze uważa, że afera z prywatyzacją nieruchomości w stolicy jest znacznie większa niż afera Amber Gold, gdzie zniknęło 800 milionów złotych. Jego zdaniem w Warszawie chodzi o kilkanaście miliardów złotych i kilkanaście tysięcy poszkodowanych osób. W Warszawie działa mafia za wiedzą i cichym przyzwoleniem władz. Dlatego uważa on, że należy powołać sejmową komisję śledczą do zbadania reprywatyzacji nieruchomości w Polsce. Sądzi on, że w przestępcze akcje jest zamieszana cała elita polityczna, od lewa do prawa.

 
Polska jest jedynym państwem z byłego bloku wschodniego, które nie ma ustawy reprywatyzacyjnej. Prowadzi to do ciężkich patologii. Trybunał Konstytucyjny uznał w ubiegłym roku, że zwroty nieruchomości w naturze naruszają prawa osób, które mieszkają w tych domach. Kiedy dochodzi do takiego zwrotu, do akcji wkraczają tzw. czyściciele kamienic, którzy często bezprawnie utrudniają życie lokatorom.

 
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wznowił dochodzenie w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej, która została spalona żywcem w Lesie Kabackim pod Warszawą. Była działaczką broniącą eksmitowanych lokatorów. Prawdopodobnie została zabita przez gang czyścicieli kamienic. Jednak za poprzednich rządów prokuratura przyjęła wersję samobójstwa i szybko zamknęła śledztwo.

 
Hanna Gronkiewicz-Waltz musiała wiedzieć o skali oszustw, o układzie przestępców, którzy naginając prawo i fałszując dokumenty przejmowali za bezcen setki kamienic a pewien urzędnik z ministerstwa sprawiedliwości przejął ich 19. Jednak dopóki rządziła PO nad tym procederem roztoczyła parasol ochronny. A kto na tym skorzystał?